W momencie, gdy człowiek myśli, że gryfiński klub przekroczył już wszystkie granice wstydu, okazuje się, że nawet w tym względzie można się pomylić…
Gdy zespół jedzie na mecz z liderem w dziesięciu, jedni nazwą to brawurą, inni głupotą. W przypadku Energetyka była to jednak konsekwencja, nawet nie ostatnich miesięcy, lecz lat. Gryfiński klub stał się wrakiem.
Brak wyników to jedno. Najgorszą wiadomością jest, że działaczom i trenerowi wciąż nie udało się zebrać grupy ludzi odpowiedzialnych za szyld, pod którym grają oraz za siebie nawzajem.
Jeżeli przy ul. Sportowej pocieszali się, mówiąc: „spadliśmy, ale mamy młody zespół, na którym można budować przyszłość”, po sobotnim blamażu mogą mieć ku temu wątpliwości.
Jeżeli pierwszy mecz po relegacji z ligi można było traktować jako swojego rodzaju test, większość zawodników Energetyka oblała go w sposób spektakularny. Wiedząc, że kolejnym rywalem jest Iskierka Szczecin, lider który 26 meczach strzelił 106 goli, nie wszystkim chciało się wychodzić na boisko.
Więcej w dzisiejszej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze