Wczorajsze derby powiatu gryfińskiego zakończyły się remisem. Mecz GKS z Energetykiem miał emocjonujący przebieg
Goście z Gryfina przyjechali do Kołbacza z serią ośmiu meczów bez porażki. Do przerwy przegrywali jednak z gospodarzami 0:2.
- Mecz rozpoczęliśmy ospale, ze związanymi nogami. Szybko i zasłużenie straciliśmy dwie bramkiL jedną po rzucie karnym, drugą po błędzie naszego obrońcy. Ruszyliśmy troszkę bardziej odważnie, ale nic to nie dało. Pierwsza połowa była zdecydowanie dla Kołbacza, po naszej stronie pojawiło się zbyt dużo indywidualnych błędów - ocenia Grzegorz Kaniecki.
Przyznaje, że w szatni doszło do ostrej wymiany zdań między trenerem, a zawodnikami.
- Dlatego wyszliśmy na drugą połowę naładowani jak nigdy. W efekcie, to my dominowalismy od 45 do 90 minuty. Udało się szybko wrócić i z wyniku 0:2 dla gospodarzy szybko zrobiło się 2:2. Potrzebowaliśmy raptem dziesięciu minut, by odrobić straty. Najpierw oddałem strzał z woleja z około 20 metrów, a pięć minut później asystowałem do Oussamy Bounifa, który z ok. 18 metrów pokonał bramkarza gości - relacjonuje "Ejek".
Gości nie zatrzymała nawet czerwona kartka, którą w 60 minucie obejrzał Jędrasiak.
- Cały czas siedzieliśmy na przeciwniku. Dalej wierzyliśmy, że możemy to wygrać. Zabrakło szczęścia, bo naprawdę sytuacji było sporo. W drugiej połowie pokazaliśmy charakter i sprawdziliśmy się jako drużyna. Mimo gry w dziesięciu dominowaliśmy i powinniśmy wrócić z trzema punktami. Remis boli, bo druga połowa to duże szczęście gospodarzy. GKS, grając jednego zawodnika więcej, nie potrafił nam zagrozić - ocenia kapitan Energetyka.
- Zagraliśmy dwie zupełnie różne połowy. Bardzo dobrze weszliśmy w mecz, czego efektem była szybko strzelona bramka. Od tego momentu kontrolowaliśmy spotkanie i dołożyliśmy jeszcze jedną bramkę. Na drugą połowę niestety nie wyszliśmy i szybko straciliśmy dwie bramki. Przez większość drugiej połowy graliśmy w przewadze jednego zawodnika, ale na boisku nie było tego widać. Brakowało nam konkretów z przodu - tłumaczy Konrad Świerkosz z GKS.
Przyznaje, że jego zespół czuje niedosyt.
- Ale patrząc na to, że wynik w drugiej połowie mógł pójść w obie strony, to powinniśmy uszanować ten jeden punkt - uznaje jeden z kapitanów GKS Kołbacz.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt derbowego spotkania.
- W trudnych momentach poniósł nas doping naszych niezawodnych kibiców. Wierzyli w nas od początku do końca. Byli wczoraj dwunastym zawodnikiem i że mega dziękujemy im za wsparcie. Remis z GKS, to duża zasługa fanów - podsumowuje Kaniecki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze