Dzięki nim Widuchowa nie tylko się zazieleniła, a jej granice wypełnia zapach świeżo pieczonego chleba. Członkowie „Nadodrzańskich Klimatów” łączą tradycję, z tym co dobre dla Ziemi, mieszając nimi w wielopokoleniowym kotle stworzonym w ramach upcyklingu.
- Nasze stowarzyszenie ma wiele celów statutowych. Bardzo ważnym jest łączenie ekologii i sztuki – mówi Barbara Szczawik.
Osoby zaznajomione z działalnością Stowarzyszenia „Nadodrzańskich Klimatów” wiedzą, że nie ma w tym blagi, ani choćby cienia przesady. Nie jest to też podążanie za trendami, ani podpinanie się pod modne inicjatywy. Widuchowianie sami wytyczają ekologiczne ścieżki, którymi podążają mieszkańcy innych części powiatu.
- W ostatnim czasie, z troski o środowisko naturalne, coraz więcej ludzi poszukuje możliwości maksymalnego przedłużenia życia raz wyprodukowanych rzeczy. Tak naprawdę, jedynie od naszych pomysłów, wyobraźni i kreatywności zależy, w jaki sposób wykorzystamy stare przedmioty – przekonywało stowarzyszenie, gdy po okresie pandemii starało się ponownie aktywizować mieszkańców gminy.
Pomógł w tym projekt „Nie spalaj, nie wyrzucaj - podaruj drugie życie”, skierowany do rodzin, o czym informował zresztą drugi człon nazwy „warsztatów upcyklingu i rękodzieła”.
Całe rodziny uczyły się więc sztuki „paper mache”, tworząc „rzeźby z makulatury”, stosując technikę decupage dawały życie „starej puszcze”, a także sprawiały, że stare krzesło zaczęło wyglądać jak nowe (bo tego właśnie dotyczyły zajęcia „odnawiania mebli z wykorzystaniem farb kredowych i wosku”). Akcję zwieńczyła wystawa, która tylko rozbudziła recyklingowy głód twórczy.
Drugie życie ceramiki
Wiedzieli w regionie, w ostatnich tygodniach dowiedzieli się w całym województwie. Stało się to na początku lipca, gdy Stowarzyszenie „Nadodrzańskie Klimaty”, regularnie goszczące na łamach lokalnych portali i tygodników, objawiło się szerszej publiczności.
-Ten pomysł na dotację ze „Społecznika” był szalony, bo żadna z przyszłych twórczyń nigdy wcześniej z mozaiką nie miała do czynienia. Same zrobiły projekt, zorganizowały warsztaty, na których poduczyły się techniki i rzuciły się na głęboką wodę. Efekt jest oszałamiający – pisała szczecińska „Wyborcza”, zachwycając się kolejnym projektem zrealizowanym przez grupę widuchowian.
- Bardzo ważne było, aby surowiec pochodził z recyklingu – zaznacza Barbara Szczawik.
Przed rozpoczęciem prac członkowie stowarzyszenia zwrócili się więc do mieszkańców gminy.
- Interesowała nas stara ceramika. Wszystko co… potłuczone, ukruszone, niekoniecznie nadające się do użytku, ale mogące zyskać drugie życie i posłużyć nam za budulec – tłumaczy prezeska stowarzyszenia.
Jego członkowie nie gardzili żadnym podarunkiem. Przyjmowali elementy zastawy stołowej, stare płytki. Najlepiej w konkretnych odcieniach.
- Zależało nam na kolorach ziemi. Niebieskim, żółtym, zielony, czerwonym, białym, by w ten sposób „odmalować” pejzaż tożsamy z okolicą. Uchwycić Odrę, jej faunę i florę, ale też fragment nieba i ziemi – mówią inicjatorzy akcji.
Sam proces zbierania materiałów okazał się długi. Mozaika miała bowiem ozdobić ścianę sporej wielkości: długą na 2,5 metra i szeroką na 4,5. Zajęło to półtora miesiąca, ale było warto. Zajęcie miało wymiar nie tylko ekologiczno-twórczy, ale również terapeutyczny, z klarownym podziałem zadań. Mozaikę tworzyły kobiety, mężczyźni pomagali przy fugowaniu i przygotowywali ceramiczne elementy.
- Efekt zaprezentowaliśmy podczas ekologicznego pikniku z rodzinnymi warsztatami. Mimo upływu wakacji, mozaika wciąż zachwyca mieszkańców – usłyszeliśmy.
„Międzypokoleniowa ekologia i tradycja”
Dodatkową wartością „mozaikowej akcji” był szeroki zakres działania. Mieszkańcy nie tylko mogli dzielić się tworzywem, ale też samemu brać udział w „mozaikowym szaleństwie”, nadając „nowe życie starej ścianie”. Pod nazwą tą kryły się bowiem warsztaty, w których udział mógł wziąć każdy, nie tylko członkowie stowarzyszenia.
Podobnie jak wspomniane zajęcia z „upcyklingu i rękodzieła”, zostały sfinansowane ze „Społecznika”. To program, który od lat realizowany jest przez Urząd Marszałkowski Pomorza Zachodniego. Każdego roku wybierane są zadania - tematyczne warsztaty, zawody sportowe, społeczne akcje, projekty skierowane do dzieci i młodzieży, a także specjalne działania dla seniorów oraz inicjatywy wspierające integrację – na które lokalni społecznicy z całego województwa otrzymują finansowe wsparcie.
„Nadodrzańskie Klimaty” są weteranem wśród „społecznikowych beneficjentów”. Dotacje na swoje pomysły, widuchowskie stowarzyszenie, otrzymuje bowiem każdego roku, co nie jest zwyczajem, ani regułą. Jak mówią w miasteczku, dzieje się tak, gdyż działania grupy są spójne i unikatowe.
W 2021 r., swój głód twórczy, „Nadodrzańskie Klimaty” zaspokoiły wypiekami. Ekologiczna „Manufaktura Mąki” przerodziła się w „Widuchowskie Święto Chleba i Pierogów”, a sama inicjatywa została nagrodzona w prestiżowym konkursie „Inspirator Aktywności”.
- Nasze święto wypieków jest zresztą realizowane jako element zadania „Ekologia i tradycja. Międzypokoleniowe warsztaty w Zielonym Zakątku”. W jego ramach zorganizowaliśmy we wrześniu Swap Party, czyli Sąsiedzką Wymianę Ubrań. Do tego stworzyliśmy wystawę „żywych obrazów”, polegającą na interpretacji znanych portretów wielkich mistrzów malarstwa. Do stworzenia tych „żywych obrazów” wykorzystaliśmy wszystko, co mieliśmy pod ręką. W ruch poszły stare zasłony, narzuty, babcine koronki, obrusy itp. Bawiliśmy się świetnie, wspierając się wzajemnie podczas sesji zdjęciowej, która dla niektórych z nas była sporym przeżyciem. Jej efekty zostały zaprezentowane w sobotę w Zielonym Zakątku – opowiadała na naszych łamach Barbara Szczawik.
„Polsko-ukraińska eko-przerabialnia”
„Nowe życie starej ściany. Mozaikowe szaleństwo w Zielonym Zakątku”, która rozsławiła nadodrzańskie stowarzyszenie, była działaniem wielopoziomowym. Powtórnie wykorzystana została bowiem nie tylko „widuchowska ceramika”. Z recyklingu była też sama ściana.
Budynek, który przyozdobiło ceramiczne, małe dzieło sztuki, nie posiadał własnego przeznaczenia. Pod koniec lat 80. XX w., gdy powstawała nowa siedziba Szkoły Podstawowej w Widuchowej, służył budowniczym, by później strasząc pustką. Tym większą, że obiekt znajduje się w samym centrum miejscowości. Przy ul. Szkolnej, vis-a-vis hali sportowej i boiska „Orlik”.
To właśnie wokół niegdysiejszego baraku wyrósł ogród społeczny. Słynny „Zielony zakątek”, przyjazne mieszkańcom miejsce, w którym odbywają się wspomniane imprezy, spotkania i warsztaty. W tym „Eko-przerabialnia”, czyli zrealizowane w poprzednim tygodniu „polsko-ukraińskie spotkania ze sztuką”.
- Dzieci i prowadzący zajęcia mogły zaprezentować efekty swoich kreatywnych działań. Była wystawa prac inspirowanych obrazami Pablo Picasso i Gustawa Klimta, był koncert muzyki klasycznej, opracowanej z pomocą metody Batti Staussa. Występ podsumował wspólny taniec belgijki. Uroczystym momentem było zasadzenie „Drzewa Przyjaźni”, przez dzieci polskie i ukraińskie oraz Wójta Widuchowej. Projekt cieszył się dużym zainteresowaniem dzieci. Bardzo dziękujemy rodzicom za zaangażowanie i wsparcie. Cudownym dzieciakom za zaangażowanie, kreatywność i radość tworzenia – przekazało stowarzyszenie, prezentując fotorelację z wydarzenia.
Co istotne, „Zielony zakątek” formalnie wciąż nie jest oficjalną siedziba stowarzyszenia. Ze względu na brak ogrzewania nie jest też miejscem, które można wykorzystywać całorocznie.
- Są plany by to zmienić – mówi Barbara Szczawik.
Jest też doskonała okazja. Już w przyszłym roku „Nadodrzańskie Klimaty” świętować będą 10-lecie działalności. Pomysły na uczczenie jubileuszu są ambitne. Członkowie widuchowskiego stowarzyszenia wyszli już zresztą do okolicznych sołectw.
Od początku wakacji - jak na zieloną wizytówkę regionu przystało - organizują warsztaty na szerszą niż dotąd skalę, czyniąc to w ramach Mobilnego Domu Kultury. Więcej o inicjatywie napiszemy już wkrótce...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze