Reklama

Ukraiński ochotnicy wracają do kraju by walczyć z Rosją - reportaż zza granicy, sytuacja na granicy ukraińsko-polskiej, mobilizacja ochotników, życie w rodzinnych Czerkasach w czasie wojny. Brak chętnych do walki, dramatyczne wybory, Ukraina broni granic.

- Jestem oficerem. Oficerem policji, ale każdy mundur zobowiązuje. Mam obowiązki wobec swojego kraju i zamierzam bronić granic przed najeźdźcą – powiedział Nikolay Paschina. Z 33-latkiem, który mieszka w Gryfinie od 2019 r., rozmawialiśmy w niedzielę 27 lutego 2022 r. Z okazji drugiej rocznicy wybuchu wojny, prezentujemy archiwalne wywiady z ukraińskim gryfinianinem

Jesteś już w Ukrainie?

N. Paschina: Przyjechałem wczoraj, ale dopiero dziś jestem w rodzinnych Czerkasach. Wcześniej rozwoziłem kolegów po ich miastach. Zajęło to trochę czasu, bo mieszkają w różnych rejonach Ukrainy.

 

Tak jak ty wrócili do kraju, by walczyć z Rosjanami?

- Tak, wszyscy są ochotnikami, którzy zamierzają pomóc w obronie granic przed żołnierzami Putina. Wrócili do domu, żeby zgłosić się do wojska.

 

Na co dzień mieszkają w gminie Gryfino?

- Z Gryfina pojechałem tylko ja i jeszcze jeden kolega z firmy Gotech, w której pracujemy. Nasz szef zachował się bardzo przyzwoicie. Powiedział, żebyśmy jechali i robili swoje. Pozostali koledzy, którzy wsiedli do samochodu, mieszkają w innych regionach Polski.

Reklama

 

Nie znalazłeś wśród miejscowych rodaków więcej chętnych do wyjazdu?

- Szkoda gadać. Gdy rozmawiałem z Ukraińcami, którzy pracują w Gryfinie, to każdy miał jakąś wymówkę. Mówili, że nie mogą, mają rodziny, nigdy nie walczyli…

 

Telewizja pokazuje nagrania z granicy. Kolejka samochodów, które chcą wjechać do Polski, sięga Lwowa. A jak jest w przypadku drugiej strony i przejścia polsko-ukraińskiego?

- Spędziłem na granicy dwie godziny, ale nie dlatego, że była taka kolejka. Pas w stronę Ukrainy był praktycznie wolny. Stałem długo, bo celnik z Ukrainy nie chciał wpuścić mojego samochodu. Przyczepił się do papierów, co też jest śmieszne w obecnej sytuacji. Przez te dwie godziny, przez przejście polsko-ukraińskie, przejechało sześć aut… W autobusach z Polski to samo. Więcej kobiet, niż mężczyzn.

Reklama

 

Kobiet?

- Ukrainki wsiadają w autobusy i jadą do kraju, by zabrać do Polski swoje rodziny. Wracający mężczyźni byli rzadkością. Mam swoje zdanie o takich ludziach. Zdrowych facetach, którzy mają dwie nogi i dwie ręce, ale nie decydują się walczyć. Uważam, że gdy wróg wjeżdża swoimi czołgami, to obowiązkiem każdego człowieka jest obrona ojczyzny. Dziś Putin zaatakował Ukrainę, a jutro zechce pójść dalej. Na kraje nadbałtyckie, a później Polskę. Nikt nie jest bezpieczny i dlatego każdy ukraiński mężczyzna powinien chwycić za broń.

Reklama

 

WOJENNA CODZIENNOŚĆ

Jak na decyzję o „zaciągnięciu się” zareagowali twoim bliscy?

- W Gryfinie zostawiłem dziewczynę. Wynajmujemy wspólnie mieszkanie, staramy się o stałą kartę pobytu. Wykazała zrozumienie dla mojej decyzji. Mama i siostra również. Wiedzą, że to mój obowiązek.

 

Obie mieszkają w Czerkasach?

- Tylko mama. Siostra przebywa w Polsce, ale tak się złożyło, że gdy zaczęły się walki w naszej rodzinnej miejscowości, była w odwiedzinach u mamy. Nie było jej przez dwa lata w Czerkasach, a przyjechała akurat, gdy zaczęły się walki. To ona zadzwoniła do mnie w czwartek w nocy, by powiedzieć, że Putin zaatakował Ukrainę.

Reklama

 

Już wtedy wiedziałeś, że wrócisz?

- Była noc, ale nie mogłem spać. Najgorsze, że nie było wtedy jeszcze żadnych konkretnych informacji. Jeden filmik prezydenta Zełenskiego. Pojechałem do pracy, ale nic mi nie szło. Ogromny stres i myśli, co się dzieje. Nie tylko ja tak miałem. W Gotech pracują osoby z Wołynia. Dowiedzieli się, że lotnisko w Łucku zostało rozwalone, a czołgi odcięły miasto. Później informacje te potwierdziły media. Nie wiedzieliśmy, które doniesienia są prawdziwe. Atmosfera była zła, więc dyrektor naszej firmy zorganizował spotkanie i powiedział, że jeśli będziemy chcieli wyjechać, to ułatwi nam to. Powiedział też, że firma pomoże w każdej innej sprawie. Cały czas byłem w kontakcie z mamą i siostrą. W piątek wiedziałem już, że pojadę.

Reklama

 

Siostra jest cały czas z wami?

- Wróciła. Gdy celnik nie chciał wpuścić mojego samochodu, zadzwoniłem do niej. Przyjechała na granicę i zostawiła auto po stronie ukraińskiej. Ja swoje po polskiej i gdy przekraczaliśmy granicę, wymieniliśmy się kluczykami do samochodów. Ona udała się do Polski, do swojego chłopaka, a ja w przeciwną stronę.

 

Jak wygląda sytuacja w waszej rodzinnej miejscowości?

- Czerkasy są jednym z co najmniej sześciu miast, w których toczą się walki. W internecie są filmiki, jak ludzie śpiewają hymn w schronie. Moja mama cały czas jest w domu. Pracuje w markecie, takim jak Lidl, czy Biedronka. Normalnie chodzi do pracy.

Reklama

 

Jest czym handlować?

- Mówi, że wszystkie produkty są na półkach. Można normalnie zdobyć najważniejsze produkty, chociaż ludzie szybko wszystko wykupują. Na razie nie ma jednak problemów z dostawami.

 

Dlatego akcje humanitarne ogłaszają od kilku godzin, by nie przywozić jedzenia na granicę, bo nie ma go gdzie pomieścić i duże ilości wylądują w śmietnikach.

- Za to problem jest z paliwem. W Ukrainie jest bardzo dużo samochodów z silnikiem benzynowym. Ściągniętymi z Ameryki, bo są tańsze. Teraz ludzie nie mają co wlać do baku. A auto jest bardzo potrzebne, bo nie działa żadna komunikacja publiczna. Jeśli nie masz samochodu, nie przedostaniesz się na większą odległość.

Reklama

 

STACJONOWAŁ W DONBASIE

Wiesz już kiedy dostaniesz swój karabin?

- Dzisiaj byłem w punkcie poboru. Zarejestrowałem się i mam przyjść jutro, czyli w poniedziałek. Pewnie dostane przydział, odzież, broń.

 

Rzeczywiście do jednostek wojskowych nadciągają tłumy mężczyzn, jak to pokazują w telewizji?

- Tak jest, to nie żadna ukraińska propaganda. Czekałem wiele godzin na swoją kolej. Mój kuzyn poszedł zapisać się kilka dni temu i jest już w innej brygadzie, bo tylu było chętnych. Moja brygada dopiero się tworzy, ale teraz też nabór szybko się skończy.

Reklama

 

Każda para rąk, wobec agresji Putina, jest potrzebna, ale raczej nie rzucą was od razu na front?

- Myślę, ale to moje odczucia, że zrobią selekcję. Ci, którzy nie mieli żadnego kontaktu z wojskiem i bronią, zostaną skierowani na szkolenie. A ci, którzy wcześniej służyli, pójdą walczyć szybciej.

 

Jak jest w twoim przypadku? Masz doświadczenie wojskowe?

- Zanim przyjechałem w 2019 r. do Polski, byłem kapitanem ukraińskiej policji. Jestem fachowcem od kryminalistyki, ekspertem badania broni w Czerkasach. To miasto w centralnej części Ukrainy. Poza tym w 2015 r., jako oficer policji, zostałem wysłany do Donbasu.

Reklama

 

Walczyłeś na froncie, czy pracowałeś w służbach pomocniczych?

- Dołączyli nas do Gwardii Narodowej i mieliśmy funkcję dozoru. Nie uczestniczyłem bezpośrednio w starciach z Rosjanami. Nie trafiłem na taką sytuację, choć stacjonowaliśmy w mieście Switłodarśk, nad jeziorem granicznym, od którego półtora kilometra dalej znajduje się elektrownia Uglegorska. To jedna z dwóch najpotężniejszych elektrowni cieplnych na Ukrainie. Jej moc maksymalna to 3600 MW. Dostarcza energię na teren całego Donbasu.

 

Ludzie mówią o wybuchu wojny w Ukrainie. Mało kto zwraca uwagę, że w Donbasie trwa od 2014 r.

Reklama

- Przez osiem lat ludzie przywykli do tej sytuacji. Wszyscy liczyli, że Putin zadowoli się Krymem, Donbasem i Ługańskiem. Teraz dokładnie widać jaki jest jego główny cel. Chce odtworzyć Związek Radziecki i dlatego zaatakował resztę kraju. Myślał, że pójdzie łatwo i zdobędzie całą Ukrainę w kilka dni, ale nie docenił naszego narodu i żołnierzy. Czeka nas jeszcze dużo walki i dlatego jestem zły, że nie wszyscy wracają, by bronić kraju.

 

STRACH

Nie każdego stać na taki akt odwagi. Ludzie po prostu się boją.

- Ja też się boję. Strach jest czymś naturalnym. Nie ma chyba człowieka, który nie boi się, że zginie od kuli wroga. Ważne jest to, czy potrafimy sobie poradzić z taką sytuacją. Wolę czuć strach walcząc z wojskiem Putina, niż siedzieć w Polsce i nic nie robić. Gdybym został w Polsce i tak nie byłbym w stanie za nic się zabrać. Nie pracowałbym i tylko myślał, a to jest o wiele gorsze.

 

Każdy z nas ma swoje życie, każdy boi się śmierci. Powrót do kraju, by walczyć o niepodległość, jest pięknym i heroicznym wyborem. Znam jednak również takich, dla których aktem odwagi jest zostać na miejscu i zadbać o najbliższych. Zwłaszcza, gdy w domu czekają małe dzieci.

- Rozumiem takie sytuacje. Dużo cywilów nigdy nie miało jakiegokolwiek kontaktu z bronią. Szczególnie z dużych ośrodków miejskich. Mieszkając w Kijowie są przyzwyczajeni do normalnych warunków, wygodnego życia. Wiem, że wiele osób przerasta taka sytuacja. Stres, wystrzały, samoloty nad głowami. W Ukrainie nikt nie chce wojny, ale jest i trzeba się dostosować do nowej sytuacji. Gdybyśmy nie oddali Putinowi Krymu i Donbasu, dziś nie byłoby żadnej wojny. Trzeba było wtedy stawić mu mocniejszy opór, ogłosić powszechną mobilizację.

 

Dlaczego tego nie zrobiono?

- Ze strachu. Każdy myślał, że Putin ma największą armię świata. Nie dostaliśmy też wtedy pomocy z Unii Europejskiej.

 

Jak oceniasz aktualne działania zachodu względem Ukrainy?

- Unia Europejska jest jak... Jak nazywa się dziecko krowy?

 

Cielak.

- Jest jak cielak. Tłusty cielak. Przywódcy krajów zachodu są syci, obżarci, nie rozumieją tego, co dzieje się na Ukrainie. Że jeśli Putinowi za łatwo pójdzie z nami, to rzuci się na resztę Europy. Po krajach bałtyckich i Polsce. Dlaczego jeszcze zachód nie odciął Rosji od systemu SWIFT? Gdyby nie Niemcy, już dawno by wprowadzono te restrykcje. A wiadomo dlaczego tak jest. Niemcy mają zbyt wiele interesów z Rosją i się boją. Powinni brać przykład z Polski, na którą zawsze można liczyć. Robicie dla nas najwięcej. Nie tylko wasze władze, które próbują wytłumaczyć UE skalę zagrożenia, ale też mniejsze urzędy i służby. Widać to na granicy, gdzie Ukraińcy stale otrzymują od Polaków pomoc.

 

Co jeszcze powinna zrobić UE i NATO?

- Dostajemy amunicję, ale potrzebujemy nowoczesnej broni. Czołgów, samolotów, pocisków balistycznych i żołnierzy. Wojna trwa dopiero cztery dni i nie wiadomo co będzie dalej. Putin wywozi atom na Białoruś. Jeśli ten tchórz Łukaszenko wypowie nam wojnę, wróg będzie mieć jeszcze więcej wojska. A nie wiadomo jeszcze, czy kolejny atak nie pójdzie z Naddniestrza (autonomiczny region, wspierany przez Rosję, a nieuznawany przez większość krajów na świecie. Ukraina „sąsiaduje” z nim od południa – przyp. red.). Dlatego potrzebujemy broni i żołnierzy. Najlepiej, gdyby wojska NATO zaatakowały Moskwę. Putin poczułby co to znaczy wojna. Bo na razie siedzi w ciepłym pałacu i obserwuje sytuację z odległości kilku tysięcy kilometrów. Gdyby Rosjanie odczuli co znaczy wojna, wszystko moim zdaniem wyglądałoby inaczej.

 

PRZYSZŁOŚĆ

Jak twoim zdaniem będą wyglądać najbliższe dni i tygodnie?

- Będzie trudno, ale pokonamy tę k*rwę Putina. Musimy, żeby zatrzymać tego psychopatę i uratować Europę.

 

Mówiłeś o dziewczynie, która czeka na ciebie w Gryfinie oraz waszych staraniach o kartę stałego pobytu. Nie zamierzacie wracać na stałe do ojczyzny?

- Taką podjęliśmy decyzję. Mieszkam w Gryfinie od 2,5 roku, z miesięczną przerwę, gdy pojechałem do Goleniowa. Na początku, tak jak każdy, chciałem przyjechać, zarobić pieniądze i wrócić do Ukrainy. Teraz jest inaczej. Przez 2-3 tygodnie w roku spędzamy czas w Ukrainie i widzimy, jak wygląda sytuacja na rynku pracy i krajowa gospodarka.

 

To też znamienne. Nie zamierzasz żyć na terenie Ukrainy, ale nie wahasz się walczyć o jej niepodległość.

- Bo to cały czas moja ojczyzna i nic tego nie zmieni. Poza tym, jestem oficerem. Oficerem policji, ale każdy mundur zobowiązuje. Mam obowiązki wobec swojego kraju i zamierzam bronić granic przed najeźdźcą.

 

Zrób swoje i wracaj szybko. Cały i zdrowy.

- Muszę wrócić, bo mamy dużo pracy w Gotechu.

 

KONIEC

 

 

„Europa musi dać nam broń, żeby więcej osób mogło walczyć”

 

Nikolay Paschina to mieszkaniec Gryfina, który w sobotę 26 lutego 2022 r. wyjechał do Ukrainy, by walczyć w obronie swojej ojczyzny. W ostatnim wydaniu gazety opowiadał nam o pierwszych godzinach, które spędził w rodzinnym mieście - Czerkasach. Czekał wówczas na informacje o naborze do służby ochotniczej. W poprzednim tygodniu kontaktowaliśmy się z nim regularnie, wypytując o sytuację i nastroje w ogarniętym wojną kraju

 

Poniedziałek 28 lutego 2022

 

Byłeś już w jednostce wojskowej?

N. Paschina: Tak i jestem w dużo lepszym humorze niż wczoraj. W punkcie poborowym tłumy. Przyszło kilka tysięcy osób, od starego, do młodego. Wysocy, niscy, szczupli i grubi. Cały przekrój. Ukraińscy mężczyźni rozumieją powagę sytuacji i chcą walczyć. Nie jest też tak źle, jak opowiadałem o nastawieniu moich rodaków pracujących w Polsce.

 

Mówiłeś, że mało kto odpowiedział na twój apel i zdecydował się wracać do kraju. Dodałeś też, że na granicy, od strony polsko-ukraińskiej, przejechało może sześć aut.

- Odkąd pojechałem do Ukrainy w sobotę rano wiele się zmieniło. Widzę na grupach na Facebooku, że trwa mobilizacja. Wielu Ukraińców mieszkających w okolicach Szczecina zamierza wracać i walczyć. Kilku kolegów kontaktowało się i pytało jak wygląda sprawa na granicy, czy są problemy z przekroczeniem i jak wygląda sprawa naboru do wojsk ochotniczych.

 

Dziś miałeś dowiedzieć się kiedy zostaniesz wysłany na front.

- Zgłosiłem się do jednostki i usłyszałem, że mam czekać w domu. Jak się mówi po polsku na „zapasowych żołnierzy”?

 

Rezerwa.

- Jesteśmy w rezerwie. Oficer powiedział, że na razie nie potrzeba więcej żołnierzy, więc zapisują ochotników i wysyłają do domów. Nie jest więc tak źle jak myślałem. Dlatego mam dobry humor, choć miałbym lepszy, gdybym od razu mógł walczyć. Ale nic. Czekam na swoją kolej. Może jutro uda się coś załatwić.

 

Wtorek 1 marca 2022 r.

 

Telewizje z całego świata pokazują bombardowanie ukraińskich miast. Mnożą się też drastyczne nagrania, na których Rosjanie atakują cywilów.

- Putin to zbrodniarz wojenny i dobrze, że zobaczy to cały świat. Bardzo ważne jest, by o sytuacji w Ukrainie dowiedzieli się też obywatele Białorusi i Rosji. Tam jest cenzura, wiele osób nie wie, że u nas trwa wojna, w której giną kobiety i dzieci. A jeśli wiedzą, to mają informacje od rosyjskich, państwowych mediów, które karmią ich propagandą. Odkąd jestem w ojczyźnie dodaję na Facebooka filmiki. Wrzucam je na różne grupy, bo w Polsce mieszka dużo Białorusinów. Ważne, by zobaczyli, co Putin robi razem z Łukaszenką. Może przekażą to rodzinom na Białorusi i rozniesie się z ust do ust.

 

Pocztą pantoflową.

- Tak. Społeczeństwo Białorusi powinno wiedzieć, bo może dzięki temu ludzie wyjdą na ulicę, zaprotestują przeciwko Łukaszence. To dobry czas na to.  Oglądasz nagrania z frontu, więc wiesz, że nasi żołnierze złapali sporo ruskich jeńców. Przecież to k*rwa dzieci! Putin robi krzywdę nie tylko nam, ale też swojemu narodowi i Białorusinom, bo wysyła młodych chłopców, jak mięso armatnie. Wielu nie wiedziało, że jedzie walczyć. Są wystraszeni, że muszą strzelać do ludzi w miastach.

 

A ja wygląda sytuacja w twoich Czerkasach?

- U nas jest spokój. Życie toczy się normalnie. Tak jak mówiłem, moja mama chodzi do pracy. Ludzie spacerują. Z tego co widziałem: koło mojego domu policjanci zestrzelili rosyjskiego drona.

 

Jako były policjant nie możesz zostać przydzielony do działań w przestrzeni publicznej?

- Pytałem o to. Na razie nie ma żadnych zadań. Tak jak dużo innych chętnych do walki cywili siedzę i czekam na rozkazy.

 

Czyli dopadło cię to, czego nie chciałeś przeżywać w Polsce: bezczynność.

- Dlatego od wczoraj szukam po kolegach, by mnie ktoś przyjął do wojska po znajomości. Jutro spróbuję załatwić coś przez znajomego, który pracuje w jednostce wojskowej.

 

Środa 2 marca 2022 r.

 

- Chcesz usłyszeć anegdotkę z ukraińskiej ulicy?

 

Opowiadaj.

- Korupcja po ukraińsku: dziesięć lat temu wiele chłopaków dawało łapówki, żeby nie zabierali ich do wojska. Teraz te same chłopaki chcą płacić pieniądze, żeby trafić na wojnę.

 

Wiesz już komu trzeba zapłacić?

- Moja sytuacja trochę się zmieniła. Dziesięć minut po naszej wczorajszej rozmowie dostałem telefon, żebym dzisiaj zgłosił się do komisariatu.

 

Dostałeś jakieś zadanie?

- Powiedzieli mi, żebym spakował plecak i czekał na telefon. Mam być w każdej chwili gotowy do boju.

 

Czyli miałeś rację, że cywile, którzy posiadają doświadczenie z bronią, będą mobilizowani szybciej.

- Tak chyba będzie. Oficer, z którym rozmawiałem powiedział, że w tym momencie wojsko nie ponosi dużo strat i aż tyle dodatkowych ludzi nie potrzeba. Ale mam być gotowy, bo może być różnie.

 

Trzymają was zapewne w rezerwie, bo wkrótce żołnierze będą potrzebni, by bronić obwodu czerkaskiego.

- Pewnie tak, choć może nie mają tyle broni dla każdego? W moim odczuciu ukraińskiemu wojsku najbardziej teraz potrzeba ludzi do obsługi artylerii, samolotów i operatorów rakiet. No i cały czas sprzętu wysokiej jakości…

 

Czwartek 3 marca 2022 r.

 

Mówiłeś o koledze z Gotechu, który pojechał z tobą na Ukrainę. On również planował się zaciągnąć. Wiesz co u niego?

- Nazywa się Vadim Osadczy. Został przyjęty do obrony regionalnej, której zadaniem jest ochrona ważnych obiektów.

 

W którym regionie Ukrainy?

- Switłowodśk nad Dnieprem. To obszar, gdzie znajduje się huta metali niezależnych oraz przemysł metali budowlanych. Z naszej firmy walczyć pojechał też jeszcze później jeden kolega. Jarosław Jankow, ale nie wiem co u niego.

 

Skąd pochodzi?

- Z Chersonia.

 

Rozmawiałem wczoraj z chłopakiem z Chersonia, który od kilku lat mieszka w naszym regionie. Od pięciu dni nie miał kontaktu z rodziną, nie wie, gdzie przebywają, a do oblężonego miasta nie ma raczej jak wrócić. Jest w Polsce i walczy z myślami.

-Takie czekanie na informację jest najgorsze. Tym bardziej, że są sprzeczne. Wczoraj mówiono, że Chersoń został zdobyty, a dzisiaj, że miasto cały czas się broni. To jeden z punktów, gdzie żołnierze są potrzebni. Można pewnie jechać na własną rękę, ale to teren walki. Nie ma jak dostać się do miasta.

 

Znasz kogoś, kto walczy już na froncie?

- Mój sąsiad przebywa na granicy z Białorusią. Wczoraj żołnierze Łukaszenki zaatakowali ich dwoma czołgami, ale odparli atak. W pół godziny rozwalili wroga. Dużo chłopaków z Czerkas, którzy mieszkają tu na stałe, walczy w innych miastach. W wojsku lub obronie terytorialnej. Starają się wyrzucić te k*rwy z naszego kraju.

 

A co u ciebie?

- Bez zmian. Czekam.

 

Piątek 4 marca 2022 r.

 

Informacją dnia jest atak Rosjan na elektrownię jądrową.

- Zaporoska Elektrownia Jądrowa jest największą elektrownią atomową w Europie. Jest w niej sześć bloków. Tak jak w Czarnobylu, który jak wybuchł, to każdy wie co się stało. Gdyby teraz bomba uderzyła w reaktor, byłaby tragedia, o której nikt nie słyszał. Cała Europa zostałaby okryta radioaktywnym pyłem.

 

Co o tym wydarzeniu mówi się na ukraińskich ulicach?

- W moich Czerkasach nie ma paniki, ale sytuacja jest niepewna. Nie wiadomo, czy Putin blefuje, czy jest w stanie atakować takie obiekty jak elektrownie atomowe. To wie on tylko sam, a że jest chory psychicznie, to wszystko możliwe. A co słychać w Gryfinie?

 

Do miasta napływa coraz więcej uchodźców. Wczoraj władze gminy podały, że przyjechało ponad 50 osób z Ukrainy. Dziś  słyszałem, że już ponad 100.

- Będzie jeszcze więcej. Kolejka do granicy ma już 50-60 kilometrów. Ludzie uciekają do Polski, bo wiedzą, że Polacy bardzo pomagają naszemu krajowi.

 

Twoje miasto też opustoszało?

- Nie ze wszystkich okręgów cywile są ewakuowani. Nie mogę mówić w oparciu o statystyki, więc nie podam liczb, ale przy drogach wyjazdowych z Czerkas nie ma tłumów. Nie wyjechał też żaden z moich sąsiadów i znajomych.

 

Jakie panują wśród nich nastroje?

- Różne. Jedni chcą walczyć, inni modlą się, by nie było to potrzebne. Mieszkam w piętrowym budynku. Moim sąsiadem jest wielki, silny chłop. Ma ponad dwa metry wzrostu. Widziałem dzisiaj jak niósł jedną ręką butle z propanem. To 50 kilogramów! Rozmawiałem z nim o wojnie. Jest tak wystraszony, że nic nie może z tym zrobić. Boi się walczyć, mówi, że nie potrafi. Nie każdy radzi sobie psychicznie z nową sytuacją.

 

Sobota 5 marca 2022 r.

 

- Wysłałem ci filmik, który nagrałem na swoim podwórku.

 

W tle słychać syreny alarmowe. Jak często są włączane?

- Średnio trzy razy na dobę.

 

Musicie wtedy chować się do piwnic i schronów?

- Teoretycznie tak, ale nie każdy to robi. Tak jak mówiłem, w Czerkasach jest jeszcze w miarę spokojnie, ale po całym kraju latają rakiety balistyczne. Mogą trafić też w obiekty w naszym mieście. Mamy szczęście, że w moim regionie jest bardzo dobra obrona od ataków prowadzonych z powietrza.

 

Prezydent Zełeński powiedział w dzisiejszym orędziu, że sobota w Ukrainie nie różni się niczym od środy, czy piątku.

- Podczas wojny nie ma wolnych weekendów. Nawet w Czerkasach działają tylko najpotrzebniejsze miejsca.

 

Mówiłeś, że czynne są sklepy. A jak z innymi punktami?

- Alkohol jest zabroniony, więc nie można go nigdzie kupić. Zamknięte są restauracje, ale przez cały tydzień otwarty był kebab. Działają wszystkie urzędy w mieście, ale odwołano wydarzenia kulturalne i sportowe. Nauka jest przeprowadzana zdalnie. Kina, teatry, muzea nie działają.

 

Jak zamierzasz spędzić sobotę?

- Nie mam konkretnych planów. Siedzę, czekam i tak jak większość, śledzę doniesienia.

 

Niedziela 6 marca 2022 r.

 

Gdy Rosja najechała Ukrainę, od razu wróciłeś do ojczyzny z nastawieniem, by walczyć. Mija tydzień, a ty wciąż czekasz.

- Żeby nie być bezczynnym ciągle staram się coś robić. Pomagam mamie, rok nie byłem w domu, więc jest dużo drobnej roboty. Pomagam też sąsiadom, znajomym. Do tego przypominam sobie jak obsługiwać różne typy rakiet przeciwczołgowych, czego uczono nas w Donbasie. I czekam na sygnał do walki.

 

Paradoksalnie, brak tego sygnału może być dobrym znakiem. Putin nie spodziewał się, że Ukraina postawi aż taki opór.

- Nasze wojsko walczy dzielnie i odpiera ataki wroga, ale obawiam się, że nie puścili jeszcze nas, rezerwistów do walki, bo wolno idzie dostarczanie broni z zachodu. Chętnych do obrony kraju jest dużo, ale wygląda na to, że nie mamy czym bronić.

 

Biorąc to pod uwagę, dobrze chyba się stało, że nie wszyscy ukraińscy mężczyźni rzucili się do powrotu. W Polsce przebywa już ponad 700 tysięcy twoich rodaków, którym trzeba pomóc.

- Jak rozmawialiśmy tydzień temu mówiłem, że wszyscy Ukraińcy powinni wrócić do kraju, by walczyć. Nie wiedziałem wtedy jaka jest sytuacja, zadziałały we mnie emocje. Z perspektywy czasu dobrze się stało, że wiele osób zostało w Polsce. Nie każdy może wrócić i walczyć, więc muszą pomagać na miejscu. Kontaktowałem się ze znajomymi, którzy zostali w Polsce i mówili, że mają sporo zadań. Władze Polski i Polacy robią bardzo dużo, ale ważne jest też, by kobiety i dzieci, które uciekły z wojny, mieli wsparcie rodaków w nowym miejscu. Niewiadomo przecież ile czasu spędzą poza domem.

 

Obserwując wydarzenia na froncie, jak według ciebie przebiegną kolejne wydarzenia?

- Trudno powiedzieć. Na razie Ruskie ściągają nowe siły. My czekamy na pomoc. Kto szybciej zwiększy swoje zasoby, ten będzie miał więcej możliwości. Nasze wojsko nie jest w stanie atakować. Nie mamy po prostu tyle broni i ludzi. Jeżeli liczyć prostymi cyframi, to żeby utrzymać sytuację, która jest w tym momencie, na jednego zabitego z naszej strony musi być czterech żołnierzy od nich. Dlatego jeszcze raz powtórzę, że Europa musi dać nam broń, żeby więcej osób mogło walczyć.

 

Poniedziałek 7 marca 2022 r.

 

- Zostałem zmobilizowany. Znajduję się w jednostce. Szykują nas do walki, ale nie mogę zdradzić lokalizacji, ani gdzie zostaniemy wysłani. Nie wiemy zresztą tego z wyprzedzeniem. Czekamy cały czas na rozkaz. Ruszymy, gdy dowództwo da sygnał.

 

Rozmawiał: Grzegorz Racinowski

 

Od 1,5 roku Nikolay przebywa na froncie. Wywiad o jego aktualnej sytuacji opublikujemy jutro, w niedzielę 25 lutego.

 

 

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jaaaa - niezalogowany 2024-02-29 09:31:13

    Walczcie swoja bronią albo się poddajcie jak nie macie czym walczyć. Putin chciał odzyskać tylko Krym a już zajął dużą część Ukrainy i tylu ludzi zginęło za głupi kawałek ziemi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Dobry Polak - niezalogowany 2024-05-01 23:06:00

    Należy odesłać wszystkich Ukraińców w w wieku od 18 + na Ukrainę niech się odważą walczyć z ruskimi a nie chowają się za spódnicami.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama