Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych skrytykował Katarzynę Kotulę. Uważa, że jej ostatnie działanie to zaprzeczenie równości, demokracji i wolności do wyrażania własnych poglądów
W programie "Kontrapunkt", opublikowanym za pośrednictwem tvp.info, odbyła się dyskusja dotyczącą transseksualizmu w sporcie.
- Argumenty merytoryczne jednoznacznie świadczą o tym, że mężczyźni nie powinni konkurować z kobietami, nawet jeśli mają niedorozwój płci męskiej albo są transseksualni. Taka konkurencja nie jest uczciwa, już sam rozwój płodowy pod wpływem testosteronu daje przewagę nad kobietami w sile w dalszym życiu - mówił Łukasz Sakowski.
W podobnym tonie wypowiadała się dr Magdaleną Grzyb. Prawniczka i kryminolożka z Uniwersytetu Jagielońskiego, która zajmuje się przemocą wobec kobiet, prawami człowieka i problematyką płci w prawie.
Ich opinie oburzyły gryfińską minister.
- Interweniuję w związku z dyskryminacją osób transpłciowych i interplciowych w programie „Kontrapunkt” na antenie tvp.info. Telewizja publiczna powinna realizować misję publiczną, której celami są między innymi pluralizm, bezstronność, wyważenie czy niezależność. Programy nie mogą zawierać treści niezgodnych z prawem, w szczególności treści dyskryminujących m.in ze względu na płeć. Zachęcam do przeczytania treści pisma - poinformowała dziś Ministra ds. Równości, wywołując internetową dyskusję.
Do sprawy odniósł się m.in. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
- Można się z Panią doktor Magdaleną Grzyb zgadzać lub nie, ale atakowanie jej za to, że została zaproszona do programu, żeby wyrazić tam swoje poglądy to duża przesada Pani Minister Katarzyna Kotula.
Sądziliśmy, że czasy PiS się już skończyły i politycy przestaną narzucać dziennikarzom kogo im wolno zapraszać do programu?!
Telewizja publiczna jest po to, żeby prezentować różne punkty widzenia, również takie z którymi się nie zgadzamy.
Popieramy wiele działań minister Katarzyny Kotuli, ale to co się wydarzyło w tej sprawie to zaprzeczenie równości, demokracji i wolności do wyrażania własnych poglądów - czytamy we wpisie.
Oburzenia nie kryli też uczestnicy debaty.
- Skandal! Minister Katarzyna Kotula napisała pismo do dyrektora TVP przeciwko programowi, w którym wystąpiłem jako biolog, razem z dr Grzyb, na temat płci w sporcie. Kotula wykorzystuje swoją władzę by stosować ideologiczny nacisk na media i kontynuować cancel culture - napisał na platformie X Łukasz Sakowski
Sytuację skomentowała też Magdalena Grzyb.
- Ministra Równości Katarzyna Kotula wystosowała dzisiaj list do władz TVP ws. programu „Kontrapunkt” wyrażając sprzeciw wobec zaproszenia mnie i Łukasza Sakowskiego w ostatni piątek.
Jej głównym argumentem jest to, że nasz udział „wywołał reakcję społeczności LGBTI”. Twierdzi, że to niezgodne z misją publiczną mediów publicznych i domaga się „reedukacji” redakcji TVP Info.
W liście zawarte są nieprawdziwe sugestie, że jakoby głoszę treści niezgodne z prawem i dyskryminujące. Równość czego wobec czego realizuje ta „interwencja”?
Wydaje się, że jest właśnie wyrazem skrajnej nierówności i tłumienia otwartej dyskusji. Jej „interwencja” jest formą politycznej cenzury mediów i presji, by nie podnosić określonych tematów w debacie publicznej. Tematów lub poglądów, które nie podobają się pewnym skrajnym środowiskom, a dotyczą nas wszystkich.
Czym te działania i sposób traktowania mediów różnią się od czasów PiS? Bo nie widzę różnicy. Jestem w największym stopniu zaniepokojona, że urzędująca ministra w liberalnym rządzie wykorzystuje swoją pozycję polityczną, by atakować mnie za podnoszenie słusznych obaw dotyczących bezpieczeństwa i uczciwej rywalizacji kobiet w sporcie i forsować poglądy, których nie było w programie wyborczym ani PO ani Trzeciej Drogi ani w też w umowie koalicyjnej.
Nie jestem aktywistką i nikt mi nie płaci za moją działalność. Nie mam znajomych wśród polityków. Jestem zwykłą obywatelką i badaczką, staję w obronie praw kobiet opartych o płeć a urzędująca polityk rządu wykorzystuje swoją pozycję polityczną, by mnie atakować i wywiera presję na media publiczne.
Jako kobieta, czuję się prześladowana politycznie przez partię, która rości sobie monopol na „feminizm” i „prawa kobiet”. I na koniec, nie uważam, by fakt bycia mężczyzną był obraźliwy lub dyskryminujący - napisała M. Grzyb.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ta pani oszalała
największa hanba dla Gryfina

Ta pani oszalała
największa hanba dla Gryfina