Reklama

Czy powstaną „Chłopaki z… Ferajny 2”?

W tym roku mija osiem lat od premiery jedynego pełnometrażowego filmu produkcji gryfińskiej. „Chłopaki z… Ferajny”, bo tak brzmiał jego tytuł, przyciągnął do kina Gryf tłumy widzów, zbliżone nawet do frekwencji podczas wyświetlania dzieła Jerzego Wajdy („Katyń”). Wracamy pamięcią do tamtych wydarzeń w rozmowie z Piotrem Ostrowskim - pomysłodawcą, reżyserem i scenarzystą

Osiem lat temu nie kryłem zaskoczenia pełną widownią w kinie na waszym filmie.
- Widownia była bardzo liczna. Gdybyśmy mieli niższy wiek, to byłoby jeszcze więcej, ale specjalnie go zawyżyliśmy, bo grały tam osoby publiczne, np. nauczyciel, który prosił nas o to, mówiąc, że nie będzie w stanie prowadzić normalnie lekcji, jak młodzież zobaczy go w filmie, i to jeszcze w roli skorumpowanego funkcjonariusza CBA niestroniącego od używek. Zrobiliśmy więc wejście od 16 lat. A przecież filmy ze znacznie bardziej drastycznymi scenami są od 13 lat.

Liczyliście, ile osób obejrzało film w kinie?
- Nasz film zrównał się wtedy frekwencją z filmem Wajdy, dokładniej z „Katyniem”, którego oglądalność i tak nieco sztucznie podbiły grupy szkolne. "Chłopaki z… Ferajny” w Gryfinie obejrzało ok. 1000 osób. Oczywiście pewnie sporo z nich przyszło ze względu na występ swoich znajomych. Początkowo mieliśmy zagrać ten film w kinie tylko dwa razy, a potem okazało się, że przez kilka dni graliśmy po 2-3 seanse dziennie, mimo to sala w GDK była niemal zawsze pełna.

Reklama

 

Cały, obszerny wywiad w dzisiejszym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama