Iskra Banie rozpoczęła piłkarską wiosnę od porażki 1:5, w zaległym meczu z Arkonią Szczecin oraz wywalczonego w ostatnich minutach remisu 2:2 z Morzyckiem Moryń. - Zwłaszcza po tym drugim meczu jest mobilizacja i wiara, że możemy jeszcze odwrócić losy tej rundy – mówi Krzysztof Krzywaźnia, „stary-nowy” piłkarz BKP
Dlaczego postanowiłeś więc wrócić do Iskry już po jednej rundzie spędzonej w Energetyku?
K. Krzywaźnia: Do powrotu zmotywowało mnie przede wszystkim, że jest to klub, który dobrze znam i z którym jestem emocjonalnie związany. Chciałem pomóc drużynie w trudnej sytuacji i dołożyć swoją cegiełkę w walce o utrzymanie.
Pytam, bo miałeś raczej pewny plac. Trener Cholewa nie ukrywał zresztą, że chce cię zatrzymać w zespole.
- W Energetyku rzeczywiście miałem dobrą sytuację i jestem wdzięczny trenerowi za zaufanie. Czułem jednak, że w Iskrze mogę być potrzebny w walce o utrzymanie. To nie była łatwa decyzja. Czasem w piłce podejmuje się takie ruchy bardziej sercem niż kalkulacją.
Cały wywiad znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze