Reklama

Czcibor nabiera wiatru w żagle. "Spadniemy? Trudno. Utrzymamy się? Fajnie!"

Beniaminek okręgówki z południa powiatu gryfińskiego nie składa broni. Podopieczni trenera Arkadiusza Łągiewczyka wygrali derby z Morzyckiem Moryń i nie zamierzają na tym poprzestać

Po rundzie jesiennej piłkarze z Cedyni mieli prawo czuć, że zostali spisani na straty. Po pierwszej fazie rozgrywek mieli na koncie zaledwie osiem wywalczonych punktów. Swoimi poczynaniami idealnie wpisali się w niełatwy żywot "okręgówkowych beniaminków".

Jak w ostatnich latach pokazuje przykład wielu małych klubów, które wygrały A-klasę, przeskok między okręgówką a "Serie A" jest większy, niż mogłoby się wydawać. W bieżącym sezonie widzimy to za sprawą Ogniwa Babinek oraz właśnie Czcibora, czyli dwóch ekip zamykających tabelę.

Reklama

- Szczerze mówiąc, to z tyłu głowy czuję się już trochę spadkowiczem. Ale to dobrze! Bo, gdy już trochę pogodziliśmy się z tym, że możemy wrócić do A-klasy, to zeszło pewne ciśnienie. Moi podopieczni, wiedząc że mogą, a nie muszą, zaczęli grać lepiej... - uśmiecha się szkoleniowiec Czcibora.

Paradoksalnie, gdyż zimą nastąpiło osłabienie szeregów. Miłosz Wujko odszedł do Odry Chojna, zaś Krystian Zielas zasilił Rurzycę Nawodna. W miejsce dwóch wiodących zawodników przyszło trzech graczy z B-klasowego Klonu Krzymów.

Reklama

- Może nie grali w "wiodących ligach", ale dali nam sporo świeżości. To dobrzy i ambitni piłkarze, którzy szybko wkomponowali się do szatni. Poprawa wyników jest też ich zasługą - akcentuje trener.

Wprawdzie na inaugurację zespół przegrał z Mierzynianką 0:4, ale z zespołem z Mierzyna przegrywają na razie wszyscy (Osadnik Myślibórz 0:5, Rurzyca Nawodna 0:6 i Stal Szczecin 0:2!). Później było już dużo lepiej. Runda wiosenna, bo mecz z Mierzynem był zaległy, zaczęła się dla nas pozytywnie, bo od remisów 1:1 ze Arkonią Szczecin i 2:2 z Ehrle Dobra.

Reklama

Poza łapaniem kolejnych punktów trenera cieszy też coś zupełnie innego.

- Do tej pory, gdy traciliśmy pierwsi gola, to kompletnie siadaliśmy. Nie byliśmy w stanie nadrobić strat i przegrywaliśmy. W meczu z Ehrle było inaczej. Rywal strzelił na 1:0, a my zdołaliśmy wyrównać. Ostatecznie skończyło się 2:2 - mówi Łągiewczyk.

Kolejna taka sytuacja pojawiła się w derbach powiatu gryfińskiego. W ostatnią niedzielę Czcibor mierzył się z Morzyckiem.

- Derby śmiało można nazwać spektakularnymi. Znacząco podniosły nasze morale. Zwycięstwo dało pozytywny bodziec, szczególnie ze względu na okoliczności - mówi trener.

Reklama

W jego odczuciu - i z jego perspektywy - spotkanie miało dwa oblicza.

- W pierwszej połowie zagraliśmy chaotycznie i dostaliśmy gonga niewiadomo skąd. Poszło dośrodkowanie, błąd popełnił nasz bramkarz, Morzycko wyszło na prowadzenie. Kiedyś byśmy się podłamali, a teraz minął kwadrans, wyprowadziliśmy skuteczną kontrę i zrobiło się 1:1. Pierwsza połowa była wyrównana. W drugiej Moryń odpadł jednak z sił. Od 60 minuty górowaliśmy na boisku, strzelając dwie kolejne bramki. Skończyło się naszą wygraną 3:1. To dopiero nasze trzecie zwycięstwo w sezonie. Poprzednie osiągnęliśmy w październiku przeciwko Ogniwu, więc mamy powody do radości - tłumaczy Arkadiusz Łągiewczyk.

Reklama

Jego podopieczni wciąż zajmują, co prawda przedostatnie miejsce, ale zbliżyli się do Łabędzia na dwa punkty. Do Orła Grzędzice tracą już jednak aż siedem, a do Morzycka osiem.

- Tak jak mówiłem, wiemy jaka jest nasza sytuacja. Nie ma żadnej prasji. Spadniemy? Trudno. Utrzymamy się? Fajnie! Na pewno możemy obiecać kibicom, że będziemy walczyć do końca. A z jakim skutkiem? Zobaczymy. Oby jak najlepszym - podsumowuje Łągiewczyk.

Teraz Czcibor czekają kolejne derby powiatu. Nie odbędą się jednak w Wielką Sobotę (więcej TUTAJ). W środę 12 kwietnia zespół z Cedyni uda się do Bań.

Reklama

 

Jeszcze więcej o ligowej piłce przeczytasz w Gazecie Gryfińskiej.

 

 

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama