Więcej śmieci niż runa leśnego na obrzeżach lasu w Radziszewie, to obecny stan tego miejsca. Do gromadzonych od lat w tym miejscu śmieci, wciąż dołączają nowe, o czym świadczą najnowsze zdjęcia.
O dzikich wysypiskach na obrzeżach lasów w Radziszewie pisano już niejednokrotnie. Jednak jak widać, uporu osób wyrzucających w tym miejscu śmieci, nie jest w stanie zatrzymać nawet nowa ustawa śmieciowa.
- To po prostu niewyobrażalne. Mieszkam tu od niedawna, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem – mówi napotkany w tym miejscu na spacerze mężczyzna.
Po przejściu niecałego kilometra ściany lasu zaczynającego się od końca jednej z odnóg ulicy Akacjowej prowadzącej do Radziszewa, ciężko natrafić po obu stronach drogi na obszar wolny od wszelkiego rodzaju odpadów. Są to zarówno pozostałości po zlikwidowanym tu w latach 90 dzikim wysypisku, ślady zakończenia robót budowlanych z ubiegłego sezonu, jak i worki z odpadami bytowymi, w różnym stadium rozkładu. Po kilkuletnim spokoju w tym miejscu, ponownie zaczęły się pojawiać dowody braku wyobraźni i poszanowania natury.
- Nikt nie kontroluje tego miejsca. Wysokie kary odstraszyłyby tych ludzi – mówi rozżalony mężczyzna.
W tym miejscu kilkuset złotowa groźba mandatu za zaśmiecanie lasu, jak widać nie obowiązuje. Wiedzą o tym dobrze, być może kolejne już pokolenia, dla których śmiecenie w lesie jest normalnym sposobem pozbywania się odpadów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze