Reklama

Co słychać u Davida Richarda Aiteki?

Dziewięć lat temu do Energetyka Gryfino dołączył pierwszy w historii piłkarz z Afryki. David Richard Aiteka-Odus zagrał w naszym klubie zaledwie dwa razy, lecz jego obecność w zespole odbiła się szerokim echem. Niekoniecznie ze względów sentymentalnych, postanowiliśmy sprawdzić co słychać u 31-letniego dziś Nigeryjczyka, który zaliczył na naszej ziemi epizod nie tylko piłkarski, ale również... muzyczny i aktorski

Przełom wieków był okresem, w którym do polskiej piłki trafiło wielu zawodników z Afryki. Trend związany z zatrudnianiem graczy z Czarnego Lądu nie ominął Gryfina, z tym, że trafił do nas ze sporym opóźnieniem. David Richard Aiteka Odus, pierwszy Afrykanin w historii Energetyka, związał się z klubem w sezonie 2007/08. Czarnoskóry napastnik, w lutym 2008 roku, mógł pochwalić się niemal czteroletnim stażem na polskich boiskach. Do naszego kraju, w 2004 roku sprowadził go ówczesny dyrektor sportowy Cracovii, Albin Mikulski. Wychowanek Odyssey United FC Lagos nie znalazł jednak uznania w oczach trenera i tym sposobem rozpoczął swoją długą podróż po Polsce. Po oblaniu testów w Łódzkim Klubie Sportowym, zaliczył krótki epizod  w ŁKS-ie Łomża oraz Lewarcie Lewartów. Chociaż posiadał wszelkie atuty ku temu, by stać się ulubieńcem kibiców (szybkość, technika, egzotyczne jak na tamte czasy pochodzenie),

Nigeryjczyk nigdzie nie potrafił zagrzać miejsca na dłużej. Nie zaniepokoiło to ówczesnych działaczy Energetyka, którzy postanowili dać szansę 22-latkowi, licząc, że w Gryfinie znajdzie spokojną przystań i odskocznie do poważnej kariery. W przekonaniu utwierdziło ich mocne wejście, jakie napastnik zanotował do zespołu prowadzonego przez trenera Marka Blumkę. Piłkarz z Czarnego Lądu zaprezentował się miejscowym kibicom 15 marca 2008 roku, strzelając w debiucie bramkę Wybrzeżu Rewalskiemu Rewal. Jak pokazał czas, było to dla Aiteki ostatnie trafienie i przedostatnie spotkanie w barwach Energetyka. Z gryfińskim klubem pożegnał się tydzień później, po przegranym 5:0 meczu z Pogonią Szczecin. Aiteka widziany był wówczas przez kolegów po raz ostatni. W kolejnym tygodniu nie stawił się na zajęciach u nowego szkoleniowca (Blumkę zastąpił Marcin Wojtysiak). Nie było to jednorazowe zaniedbanie, gdyż czarnoskóry gracz nie dał żadnego śladu życia przez cały miesiąc.

Reklama

- Rozwiązaliśmy z zawodnikiem kontrakt 28 kwietnia 2008 r., gdyż nie poddał się on zapisanym w umowie procedurom. I tak wykazaliśmy się dużą dozą cierpliwości, oczekując na odzew, którego nie było – w sierpniu 2009 r. mówił nam świeżo upieczony wiceprezes KSE, Marcin Para.

 

Energetyk a Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Aiteka dał o sobie znać kilka miesięcy później, występując z Energetykiem na ścieżkę sądową. Jak bowiem utrzymywała żona zawodnika, będąca jednocześnie jego pełnomocnikiem, mąż nie stawił się na treningach z powodu złamania nogi, którego doznał w meczu z Wybrzeżem. Katarzyna Aiteka zarzuciła jednocześnie, że działacze Energetyka, wiedząc o urazie, wymusili na jej mężu występ przeciwko Pogoni.

Reklama

- Zamierzam dochodzić odszkodowania za pozbawienie męża możliwości pracy zarobkowej, gdyż przez cały ten okres nie mógł się związać z żadnym innym klubem. Dochodzi jeszcze kwestia odszkodowania za zaniedbanie i zmuszenie do gry ze złamaną nogą – powiedziała na naszych łamach. Zarząd KSE odrzucił kategorycznie te zarzuty.

- Twierdził, że miał uraz, ale nie mówił nic o złamaniu. Bartosz Paprota przebadał go i postawił diagnozę. Żeby się w niej upewnić, piłkarz musiał przeprowadzić specjalistyczne badania, które potwierdziłyby tezę, że już przy podpisywaniu kontraktu piłkarz miał uraz, o którym nas nie poinformował. Klub zorganizował mu badania w Zdunowie, na które Aiteka nie stawił się. Dopiero po kilku tygodniach przysłał nam dokumentację medyczną, że ma nogę w gipsie – odpowiadał Para.

Reklama

Po tym, jak Wydział Dyscypliny ZZPN nie dał wiary rewelacjom głoszonym przez Nigeryjczyka, przyznając rację Energetykowi, w konflikt zaangażował się Polski Związek Piłkarzy. Katarzyna Aiteka nie wykluczała zgłoszenia sprawy do FIFY oraz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Spory rozgłos, jakiego nabrała sprawa oraz posądzenia o rasizm sprawiły, że Komisja Odwoławcza ZZPN zmieniła wyrok i nakazała klubowi z Gryfina uregulowanie zaległego wynagrodzenia z odsetkami. Ostatecznie jednak Energetyk oczyszczono z zarzutów.

- Sprawa zakończyła się w PZPN-ie i przyznał nam rację, że piłkarz trafił do Energetyka z zatajonym urazem. Niemniej sprawa ciągnęła się dosyć długo i kosztowała nas sporo pracy – mówi po latach były wiceprezes Marcin Para.

Reklama

Tym sposobem napastnik z Afryki zapisał się w historii gryfińskiego klubu. Niestety, nie w taki sposób, w jaki oczekiwały tego ówczesne władze Energetyka z prezesem Pawłem Nikitińskim na czele. Zatrudnienie Aiteki, w głównym rozrachunku, przyniosło bowiem znacznie więcej problemów, niż pożytku.

 

Poznał Manna i Ojca Mateusza

Jak potoczyły się dalsze losy napastnika? W sezonie 2009/10 grał w zespole Startu Brzeziny. Kolejnych informacji o jego występach dostarczają rozgrywki 2014/15, gdy reprezentował 4-ligowy MKP Borutę Zgierz. Jak z kolei 16 lipca 2015 roku podał portal widzewiak.pl, Nigeryjczyk pojawił się na treningu Widzewa Łódź. Jego obecność na zajęciach odnotował też serwis lodz.sport.pl, konkludując, że zawodnik odznaczył się na tle testowanych, lecz nie z powodów sportowych.

Reklama

- Aiteka przyjechał już na środowy trening Widzewa, ale zabrakło dla niego stroju, a swojego nie zabrał – czytamy w relacji. Miniony rok zawodnik spędził w Zawiszy II Rzgów, klubie z łódzkiej klasy okręgowej (odpowiednik naszej Wojewódzkiej Okręgówki). W całym sezonie 31-latek zdołał strzelić jedną bramkę i nie zostawił po sobie dobrego wrażenia.

- Był naszym zawodnikiem przez cały sezon, ale tak naprawdę grał tylko niecałą jesień. Chłopak o niezłych warunkach i może nawet umiejętnościach, ale z chorą głową i roszczeniowy – wymownie ocenił działacz Zawiszy Rzgów.  Jego wypowiedź podyktowana jest przeżyciami, związanymi z osobą nigeryjskiego napastnika. Aiteka, podobnie jak w przypadku „Energii”, dostarczył bowiem Zawiszy jedynie kłopotów.

Reklama

- Za wiele dobrego nie można o nim napisać. Chciał wmówić naszemu związkowi, że ma podpisany kontrakt, podczas gdy było to kłamstwem. Na szczęście zdołaliśmy to udowodnić i nie spotkały nas konsekwencje – dodaje nasz rozmówca.

Aiteka nie zrobił w naszym kraju większej kariery. Bardziej niż z boisk Nigeryjczyka można kojarzyć z afer oraz występów… w telewizji. W maju 2010 roku były gracz KSE wziął udział w programie „Szansa na sukces”, gdzie u boku Andrzeja Rosiewicza zaśpiewał piosenkę „Podróż poślubna do Kutna”. Przynajmniej w teorii, ponieważ zaraz po pojawieniu się muzyki zarapował bliżej nieokreślony tekst, niemający nic wspólnego z twórczością znanego piosenkarza.

Reklama

W tym samym czasie David zagrał też epizodyczną rolę w serialu „Ojciec Mateusz”. W 48 odcinku, zatytułowanym „Śmierć na żywo” wcielił się w Johna Waltera, króla bostońskich didżejów, który wziął udział w polsko-amerykańskiej bitwie muzycznej. Przez kilka minut Aiteka przebywał na ekranie razem z tytułowym bohaterem, granym przez Artura Żmijewskiego. Cały odcinek można obejrzeć nieodpłatnie w internetowym serwisie TVP.

 

Odcinek "Ojca Mateusza" z gościnnym udziałem Davida Aiteki

 

Występ Davida Aiteki w XVII Finale Szansy na Sukces

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Obserwator - niezalogowany 2024-05-07 08:55:17

    Podobnie jak w klubach zachowywał się w życiu. Zdradzał i bił i był agresywny tak samo jak na boisku tak i w zyciu prywatnym, nie stronił też od palenia papierosów i jojntów. Bardzo konfliktowy człowiek, lubił też podnosić rękę! Z tego co wiadomo, jego pierwsza żona Katarzyna rozwiodła się z nim bez jego udziału i nie chce go znać, a druga otrzymala rozwód z orzeczeniem o jego winie.Narobił kilku kobietom dzieci, ma ich conajmniej 6 z 4 innymi kobietami. Taki człowiek to pasożyt, powinien wylecieć z tego kraju z hukiem

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama