Gryfinie, drogie Gryfinie, co się stało z twoimi dumnymi samorządowcami? Wydawało się, że kampania wyborcza będzie tylko preludium do czegoś większego, a tymczasem po wyborach nastała... cisza. Ale jaka to cisza! Nie taka zwykła, jak przed burzą, lecz jakby całe miasto zapadło w sen zimowy, choć lato w pełni.
Kampania wyborcza w Gryfinie była jak zwykle spektaklem godnym najlepszych teatrów. Były obietnice nowych dróg czy wizje budowy nowoczesnego centrum kultury. Kandydaci prześcigali się w pomysłach, jakby gryfiński budżet nie miał dna. A mieszkańcy? Słuchali tego wszystkiego z mieszanką sceptycyzmu i nadziei, wiedząc, że każda kampania rządzi się swoimi prawami, a rzeczywistość często koryguje najśmielsze plany.
A potem, niespodziewanie, nastała cisza. Po wyborach, kiedy już wszystkie emocje opadły, podzielono stanowiska w radzie, w Gryfinie zapanowała dziwna, niepokojąca cisza. Spotkania rady odbywają się zgodnie z harmonogramem, ale brak w nich tej dawnej iskry. Nikt nie chce wychylać się przed szereg, jakby wszyscy bali się, że każde słowo może wywołać nową burzę.
Wydawałoby się, że po tak intensywnej kampanii wyborczej, miasto będzie tętnić życiem, a samorządowcy ruszą do działania z zapałem godnym maratończyków, realizując to o czym pisali i mówili na Facebooku.
Może to tylko cisza przed kolejną burzą? A może gryfińscy samorządowcy po prostu potrzebują czasu, by odnaleźć się w nowej rzeczywistości? Czas pokaże. Na razie Gryfinie pozostaje trwać w tym dziwnym stanie zawieszenia, z nadzieją, że przyszłość przyniesie rozwiązanie tej sytuacji.
W jednym można być pewnym – Gryfinie nigdy nie jest nudno. Nawet kiedy jest cicho, zawsze coś się dzieje, choćby pod powierzchnią. I kto wie, może już niebawem znów usłyszymy o nowych inicjatywach, które zmienią nasze miasto na lepsze. Póki co, czekamy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze