Reklama

Chwile grozy. Karetka utknęła (w nocy) jadąc do potrzebującego dziecka

- Dzisiejszej nocy, podczas jednego z naszych wyjazdów, doszło do niecodziennej sytuacji - mówi Natalia Dorochowicz z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie. Poniżej cała relacja

Około 3:00 w nocy zespół Z01060 - w składzie Bartosz Jankowski i Wojciech Kujawa z posterunku w Mieszkowicach - Filia Myślibórz, został zadysponowany do pacjenta. Gołoledź i oblodzona droga uniemożliwiły dojazd — karetka utknęła, kiedy do pokonania pozostały dwa kilometry.

W tej sytuacji ratownik medyczny, kierowca - Wojciech pozostał w pojeździe, a ratownik medyczny, kierownik zespołu - Bartosz - podjął heroiczny trud i postanowił dotrzeć do pacjenta pieszo. Pokonał 1,5 km, w trudnych warunkach, z 15-kilogramowym plecakiem ratowniczym, by pomóc drugiemu człowiekowi.

Reklama

Na drodze pojawił się przypadkowy kierowca, który podwiózł naszego ratownika medycznego, pokonując tym samym ostatni dystans kilkuset metrów.

Na miejscu wezwania działali już strażacy z OSP Moryń. 

Po przybyciu na miejsce nasz ratownik medyczny przejął pacjenta i udzielił niezbędnych medycznych czynności ratunkowych. 

Cała historia zakończyła się happy endem - zarówno dla pacjenta, jak i zespołu ratownictwa medycznego, który po zakończonej akcji, cały i zdrowy, powrócił na posterunek. 

Jesteśmy niezmiernie dumni z naszego zespołu, który przeciwstawił się żywiołowi, aby uratować drugiego człowieka. Dziękujemy za waszą postawę Panowie! 

Reklama

WSPR Szczecin 

Od redakcji: Nieoficjalnie udało się ustalić, że pomocy wymagało dziecko. Kierowcą, który zatrzymał się i podwiózł ratownika, jest pracownik Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Moryniu.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama