Jerzy Romaniuk przyjechał do Gryfina z Wołynia 17 kwietnia 1946 r. Mieszka tu do dziś. Jeden z jego starszych braci służył w 22 kompanii dowodzonej przez gen. Andersa, był w niej jednym z opiekunów słynnego niedźwiedzia – Wojtka. Właśnie w naszym mieście spoczywa ciało Szymona Romaniuka, dlatego jego młodszy brat wpadł na pomysł, aby postawić w Gryfinie pomnik słynnego na cały świat niedźwiedzia. Być może dojdzie do tego jeszcze w tym roku
Jego brat Szymon słynął z tego, że najczęściej w kompanii uprawiał z Wojtkiem zapasy. Był bardzo blisko niedźwiedzia.
- Brat opowiadał mi, że Wojtek rozumiał wszystkie komendy. Poznał świetnie język polski, co oczywiste, nie potrafił jedynie mówić – relacjonuje J. Romaniuk.
Niedźwiedź mierzący ponad 180 cm i ważący ponad 230 kg otrzymał w jednostce stopień kaprala.
- Usytuowanie pomnika w Gryfinie podyktowane jest tym, że tu spoczywa jego opiekun z czasów wojny. To będzie również świetny element edukacji młodzieży o niebywałych wydarzeniach wojennych. Zwracamy się do społeczeństwa o akceptację pomysłu. Uważam, że setna rocznica niepodległości, a więc 11 listopada tego roku, będzie świetną okazją do oficjalnego odsłonięcia rzeźby przedstawiającej Wojtka – mówi J. Romaniuk.
Koszt postawienia pomnika o wysokości ok. 180 cm wynosi co najmniej 30 tysięcy złotych. Pomysłodawcy jeszcze w marcu chcą zorganizować spotkanie z osobami chętnymi do pomocy przy zbiórce środków, aby czym prędzej ją rozpocząć.
Więcej o tym pomyśle w najbliższym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze