- To była jak dotąd nasza najlepsza gala – uznali włodarze Federacji Triada. Gryfińska hala nie okazała się jednak szczęśliwa dla miejscowych pięściarzy. Cała trójka przegrała swoje walki, choć w zupełnie różnych okolicznościach
Najbardziej bolesnej porażki doznał Albert Ciasnocha. Dosłownie, gdyż obiekt przy ul. Parkowej 1A opuścił w karetce pogotowia ratunkowego.
Początek jego bokserskiego pojedynku nie zapowiadał takiego obrotu spraw. 29-latek z Wełtynia wyszedł do ringu bez kalkulacji. Mimo lekko rozbitego oka zakończył rundę z prowadzeniem na kartach sędziowskich.
--------------------------
- W Gryfinie był Włóczykij, a teraz będzie mordobicie – napisał na Facebooku jeden z lokalnych aktywistów.
Cytujemy jego wypowiedź nie tylko, by ukazać krótkowzroczność komentującego. Gryfino (mimo pojawiających się opinii o „powolnym umieraniu”) cały czas jest miejscem, które jest w stanie pomieścić i przeprowadzić wydarzenia „różnego gatunku”. Zarówno te artystyczne, jak i turystyczne czy właśnie sportowe.
Nie ukrywamy, że w odróżnieniu od lokalnego społecznika (noszącego nazwisko pewnego posła), podchodziliśmy do Triady z ekscytacją.
-------------------------
- Gala była rewelacyjna. Wrażenia są niesamowite, pewnie dojdę do siebie dopiero po kilku dniach. Jesteśmy bardzo zadowoleni z całości. Odbiór ludzi był wspaniały. To było piękne widowisko. Gryfino stanęło na wysokości zadania – uznaje Karolina Zandukeli.
Zdradzając nieco „organizacyjnej kuchni”, jeszcze tydzień przed galą organizatorzy mieli pewne obawy. Sprzedaż biletów początkowo szła nieco opornie.
Reportaż z gryfińskiej gali znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej. Kupisz ją również TUTAJ.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze