Podczas konferencji prasowej, burmistrz przedstawił plan ratowania elektrowni dzięki odkrytym pokładom węgla brunatnego. Przedstawiciele związków zawodowych nie podzielają tego optymizmu
Na poniedziałkowej konferencji prasowej, która odbyła się w urzędzie miasta, burmistrz Henryk Piłat oświadczył, że podczas spotkania z prezydentem udało się uzyskać porozumienie w sprawie programu ratowania elektrowni Dolna Odra. Rozmowa miała oprzeć się o informacje dotyczące odkrycia dużych pokładów węgla brunatnego w Lubuskiem, co miałoby w przyszłości stanowić podstawę do funkcjonowania elektrowni. Paliwo miałoby być dostarczane drogą wodną.
- Podczas spotkania dowiedziałem się od prezydenta że są prowadzone poważne rozmowy, aby elektrownię włączyć w ten plan - mówił H. Piłat.
Burmistrz mówił, że w związku z tym zostało podpisane już porozumienie polsko-niemieckie o pogłębieniu w tym celu rzeki Odry. Według burmistrza, PGE miałoby przeznaczyć na tą inwestycje miliard złotych. Przedstawiciele związków zawodowych działających w elektrowni są jednak sceptycznie nastawieni do tej propozycji. Roman Michalski, szef Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w Dolnej Odrze, który nic nie wiedział o poniedziałkowej konferencji, zwraca uwagę przede wszystkim na to, że nie powinno się organizować takiego spotkania oraz ustalać pewnych spraw, bez porozumienia z najbardziej zainteresowanymi, poszczególnymi grupami zawodowymi.
- Dla mnie to typowa polityczna zagrywka i próba robienia sobie z tego kapitału na przyszłe wybory - mówi R. Michalski.
Henryk Kowalski, przewodniczący zarządu regionu NSZZ Solidarność mówi, że nie miał możliwości porozmawiania bezpośrednio z prezydentem na ten temat, jednak burmistrz poinformował go o propozycji, która była omawiana na konferencji prasowej.
- Szanuję przychylność prezydenta, ale jeśli nawet doszło do takiej rozmowy, to realizacja takiego pomysłu będzie bardzo trudna - mówi H. Kowalski
Uważa on, że dobre i opłacalne funkcjonowanie tego typu elektrowni ma sens tylko tam, gdzie paliwo dostarczane jest bezpośrednio taśmociągiem do elektrowni. Poza tym, zwraca uwagę na to, że obecne urządzenia do spalania węgla w żaden sposób nie nadają się do spalania paliwa, o którym mówił burmistrz.
- Wymagałoby to wybudowanie dwóch, trzech nowych jednostek, bo nie ma możliwości technicznej, aby te które są obecnie, przerobić tak, aby służyły do spalania węgla brunatnego.
Takiego samego zdania jest Roman Michalski. Jego zdaniem, techniczne rozwiązanie możliwe jest tylko poprzez budowę nowych kotłów. Jednak uważa, że cała ta sprawa nie ma nic wspólnego z chęcią ratowania elektrowni.
- Nie chce się komentować tych rewelacji, ale nie mają one raczej nic wspólnego z rzeczywistością - mówi R. Michalski.
Informacje ogłoszone w poniedziałek przez burmistrza Piłata, będą jeszcze weryfikowane i sprawdzane. Odpowiedź na ten temat z kancelarii prezydenta i zarządu PGE GiEK poznamy już wkrótce. Obszerny artykuł związany z możliwościami realizacji tego planu, zamieszczony zostanie w najbliższym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze