Materiały wyborcze nie mają w Gryfinie łatwo. Zdaniem kandydatów, skala zniszczeń jest większa niż kiedykolwiek wcześniej. Sprawcy na razie pozostają bezkarni, ale taka sytuacja nie musi trwać wiecznie
Na serię zniszczeń plakatów i banerów uwagę zwracają startujący ze wszystkich komitetów. Ofiarami tych praktyk nie zostają bowiem jedynie kandydaci jednej, czy dwóch partii. W przestrzeni miejskiej dostrzec można pomalowane bądź pocięte twarze osób zarówno z KO, jak i PiS oraz lokalnych komitetów.
„Oberwało się” wszystkim, co pokazuje że nie jest to akcja wymierzona w konkretne ugrupowania, czy osoby lecz dziwny trend, który zapanował wśród gryfinian.
- Gdy rozwieszałem swoje plakaty, to usłyszałem kilka razy, zarówno od młodych chłopaków, jak i pań „siedzących w oknach”, że zaśmiecam ich klatki. Jakim prawem to robię i że panie sprzątaczki będą przeze mnie miały dodatkową pracę. Na nic zdawały się moje tłumaczenia, że nasz komitet dostał zgodę od spółdzielni i że zapłaciliśmy za taką możliwość. Usłyszałem, żebym nie tracił czasu i nie wieszał, bo zaraz i tak tego nie będzie – przekazał nam jeden z kandydatów.
Inny był natomiast świadkiem, gdy wchodzący do klatki mężczyzna ostentacyjnie zerwał wszystkie plakaty.
Więcej w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
klatka schodowa nie jest od wieszania tych śmieci- bardzo dobra reakcja lokatorów. potem ciekae czy jasnie kandydat przyjdzie szyby umyć po tych wypocinach
A co z bezkarnością wieszających te śmieci na płotach, balkonach i w innych miejscach, jak to się ma z estetyką miasta?

klatka schodowa nie jest od wieszania tych śmieci- bardzo dobra reakcja lokatorów. potem ciekae czy jasnie kandydat przyjdzie szyby umyć po tych wypocinach
A co z bezkarnością wieszających te śmieci na płotach, balkonach i w innych miejscach, jak to się ma z estetyką miasta?