Reklama

400 złotych na klubowym koncie, czyli gdzie podziały się pieniądze Iskry Banie?

W Iskrze doszło do trzęsienia ziemi. Na bilingach z klubowego konta pojawiły się nietypowe transakcje, wobec czego klub z Bań został wezwany przez władze gminy do złożenia sprawozdania z ostatnich wydatków. Nie czekając na wyjaśnienie sprawy, zarząd odwołał dotychczasowego prezesa. Aktualnie trwa liczenie strat

- Zimą wiele się u nas zmieniło.  Nastąpiła wymiana trenera, wykonaliśmy dobra pracę w okresie przygotowawczym. Byliśmy przygotowani na 110%. Mamy wzmocniony skład więc myślę, że zdołalibyśmy utrzymać się w okręgówce – przed tygodniem mówił na naszych łamach Bartłomiej Durasiewicz, opowiadając szeroko o planach na przyszłość i perspektywach Iskry. Sęk w tym, że w momencie udzielania wywiadu… nie był już prezesem Iskry. Niedługo miną dwa tygodnie odkąd na stanowisku zastąpił go Daniel Skowron.

- Działacze Iskry chcieli po prostu w spokoju uporządkować sprawy związane z poprzednim prezesem. Dlatego, mimo że minęło kilkanaście dni, wciąż nie podano informacji o zmianie w składzie zarządu – powiedział Skowron.

Reklama

Osoby związane z klubem oraz gminą nabrały wody w usta, nie chcąc zdradzać szczegółów całego zamieszania. Jak udało nam się jednak ustalić, dotychczasowy prezes został zdymisjonowany z powodu niejasności finansowych i „nadprogramowych” transakcji dokonanych z klubowej karty. Ich łączna wysokość oscyluje wokół kilkudziesięciu tysięcy złotych.

- Nie mogę jeszcze komentować tej sprawy, ponieważ jest w toku. Powiem tylko tyle, że do wtorku 26 maja pan Durasiewicz ma czas na rozliczenie się z dotacji – powiedział nam Arkadiusz Augustyniak, wójt gminy Banie.

Reklama

To wymowne, gdyż kluby dokonują rozliczania miejskich środków dopiero po zakończeniu roku kalendarzowego i realizacji wszystkich zadań. Chyba, że istnieje podejrzenie nieprawidłowości w wydatkowaniu publicznych środków.

 

Iskra ma… 400 złotych 

Władze Bań mają ku temu solidne przesłanki. Ich czujność wzbudziły coraz częstsze doniesienia o dziwnych transakcjach dokonywanych przez klub. Wraz z początkiem roku zaczęli pojawiać się również wierzyciele. Okazało się, że Iskra jest dłużna pieniądze m.in. byłemu trenerowi (zobowiązanie spłacono dopiero kilka dni temu) oraz przewoźnikowi z Pyrzyc. Ten, nie mogąc doczekać się na uiszczenie należności, skontaktował się bezpośrednio z wójtem Bań. Sytuacja zaskoczyła Arkadiusza Augustyniaka. Po tym jak Iskra wywalczyła awans do klasy okręgowej podniósł dotację o 40 tysięcy zł. Uczynił to nie tylko w docenieniu zasług. 100 tys. zł., które przekazał (na początku roku do klubowego skarbca wpłynęła jednak pierwsza transza, tj. 50 tys. zł) miało zaspokoić wszelkie potrzeby stowarzyszenia. Działacze piłkarscy prosili właśnie o taką kwotę, uznając, że pozwoli na przejście „suchą stopą” przez kolejnych dwanaście miesięcy. Augustyniak nie krył zdziwienia, gdy przeczytał w naszej gazecie, że władze Iskry są niezadowolone. 

Reklama

- Otrzymaliśmy dotację od gminy w wysokości 100 tysięcy zł., ale to kropla w morzu naszych potrzeb, bo mamy na utrzymaniu sześć zespołów a wkrótce tworzymy żaków – uznał Durasiewicz. 

W styczniu nie mógł wiedzieć, że świat wkrótce stanie w miejscu. Zawieszenie, a następnie rezygnacja z dokończenia ligi sprawiły, że w miejscu wydatków pojawiła się „nadwyżka”, z której Iskra mogła opłacić zaległe rachunki.  Bilingi z klubowej karty wykazały jednak, że nie było to możliwe. Aktualnie na bankowym koncie Iskry, zamiast kilkudziesięciu tysięcy, znajduje się bowiem nieco ponad… 400 złotych.

Reklama

 

Nie chce komentować

Gdzie podziała się reszta środków, Durasiewicz ma wyjaśnić w sprawozdaniu do 26 maja. Musi również rozliczyć się z „dziwnych transakcji” dokonywanych na stacjach paliw, w sklepach spożywczych oraz w restauracjach z sieci McDonald’s i KFC. Sprawa jest nadzwyczaj delikatna, wobec czego żadna ze stron sprawy nie zdecydowała się na oficjalną wypowiedź.

- Do całości odniesiemy się, gdy sprawa zostanie wyjaśniona i zamknięta – w imieniu zarządu przekazał nam Daniel Skowron.

Co jednak znamienne, działacze klubu nie czekali do 26 maja i już kilka dni temu doprowadzili do dymisji poprzedniego prezesa. Opisywana sytuacja może być tylko wierzchołkiem góry lodowej. Iskrę wspierali też drobni sponsorzy. Ponadto nie wiadomo czy nie posiada  dodatkowych zobowiązań wobec Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej. Dlatego już teraz mówi się, że niezależnie od złożonego sprawozdania, konieczne będzie przeprowadzenie audytu. Dopiero wówczas okaże się o jakim długu mowa.

Reklama

Były prezes Iskry musi zresztą złożyć wyjaśnienia nie tylko przed gminą i kolegami z boiska, ale również przed zwierzchnikami.

- Nie możemy odnieść się do sytuacji, bo niewiele wiemy na jej temat. Sprawę prowadzi Prokuratura Wojskowa – przekazali nam policjanci z gryfińskiej KPP.

W poniedziałek skontaktowaliśmy się z Durasiewiczem, wysyłając mu powyższy artykuł. 32-latek nie chciał odnieść się do opisywanej sytuacji.

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/08/2025 19:33
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama