Reklama

Zwłoki w szopie. To zaginiony przed dwoma laty Florian Ogrenicz?

„Najbardziej nie mogę otrząsnąć się z tego, że wujek cały czas mógł być tak blisko. Że przechodziliśmy codziennie obok tamtego miejsca. Do szopy wchodzili ludzie, przebierali ziemniaki i nikt nie zauważył, że w rogu znajduje się ciało”

Florian Ogrenicz zaginął 13 czerwca 2018 roku. Jeszcze tego samego dnia nasza redakcja otrzymała komunikat z Komendy Powiatowej Policji w Gryfinie o rozpoczęciu poszukiwań 56-latka z Dębogóry. Pomagali w nim mieszkańcy wsi, przeczesując tereny wsi. Chodzili m.in. po polach, zaroślach i podmokłych terenach, których w okolicy nie brakuje.

- Dziękujemy za zaangażowanie mieszkańców. Policyjne czynności poszukiwawcze są w toku. Sprawdzamy wszystkie tropy, jest szerokie spectrum kierunków, w których można podążać. Musimy weryfikować każdą informację, kontynuujemy też rozpytywanie. Sprawdziliśmy również szpitale – oznajmił ówczesny rzecznik policji, Marcin Karpierz, który po kilku dniach powtórzył wcześniej wypowiedziane słowa.

Reklama

Mimo skali działań, poszukiwania  nie przyniosły oczekiwanego efektu. Chociaż zgodnie z Zarządzeniem Komendanta Głównego Policji w sprawie prowadzenia przez Policję poszukiwania osoby zaginionej, prowadzenie aktywnych poszukiwań osoby dorosłej trwają do pięciu lat, z biegiem dni akcja straciła jednak na rozmachu.  To naturalne, zwłaszcza, że nie pojawiły się żadne nowe wątki w sprawie. Z czasem na polu walki pozostali więc wyłącznie bliscy.

- Poświęcaliśmy każdą wolną chwilę na poszukiwania. Chodziliśmy w okolicach stawów, przeczesywaliśmy lasy. Szukaliśmy też niedaleko „młyna”, jak mówi się na okolicę, gdzie po wojnie znajdował się poniemiecki młyn. Nie było jednak żadnych nowych tropów, tak jakby Florek rozpłynął się w powietrzu – opowiadają siostra i siostrzenica. 

Reklama

Poszukiwania zaginionych są podzielone na trzy poziomy.

- Wujek dostał trzeci, najmniejszy. Chcieliśmy załatwić psy na własną rękę, ale nie udało się – nadmienia pani Marta.

Gdyby psy zostały włączone do działań, ciało Floriana Ogrenicza udałoby się odnaleźć zapewne już w czerwcu 2018 r. Stało się inaczej. Rodzina musiała poczekać na to równe 700 dni.

 

Więcej o sprawie można przeczytać w Gazecie Gryfińskiej.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama