Rozmowa z Adamem Zielińskim (37 lat), piłkarzem ręcznym Energetyka, który wraca do gryfińskiego klubu po kilkunastu latach przerwy
Jaki jest pana oficjalny status w drużynie? A. Zieliński: Uzgodniliśmy, że jestem zawodnikiem. Pierwotnie miałem objąć jeszcze funkcję drugiego trenera, ale nie ma takiej obecnie w Energetyku. Być może coś zmieni się w przyszłości, bo nie ukrywam, że chciałbym zająć się kiedyś trenowaniem.
Zadałem to pytanie nie bez przyczyny. Tydzień temu, gdy na meczu zabrakło chorego Arkadiusza Augustyniaka, pan byłby jak znalazł. - To, że nie pełnie funkcji trenera nie znaczy, że nie mogę pomagać zespołowi. Jestem upoważniony do tego, by w razie nieobecności Arka układać zespół i nim kierować. Jestem najstarszym i najbardziej doświadczonym zawodnikiem, więc naturalne jest, że mam pomagać kolegom z zespołu.
Skąd w ogóle wziął się pomysł, by wrócić do gry? - Szczerze? (śmiech). Obiecałem dwuletniej córce, że zabiorę ją na mecz taty. Dopisywało mi zdrowie i postanowiłem spróbować. Piłka ręczna jest dla mnie bardzo ważna, a poza tym chcę jeszcze sprawdzić swoje siły.
Pamięta pan kiedy po raz ostatni wystąpił w barwach Energetyka? - Nie wiem dokładnie, ale było to około piętnastu lat temu. Później grałem jeszcze w Grunwaldzie Poznań i Nielbie Wągrowiec. Z piłką ręczną ogólnie pożegnałem się dziesięć lat temu w 2003 roku.
Dlaczego postanowił pan zawiesić swoją karierę? - Grałem w Nielbie i przydarzyła mi się kontuzja. Miałem operację kręgosłupa, w czasie której wstawiono mi implant. Od tego czasu dostałem zakaz uprawiania sportu. Minęło jednak kilka lat i lekarz pozwolił mi rozpocząć treningi. Na razie zdrowie mi na to pozwala i dlatego pogram jeszcze przez rok. Chcę zakończyć karierę w macierzystym klubie.
W międzyczasie zajmował się pan także sędziowaniem spotkań. - Zgadza się. Przez sześć lat byłem sędzią w pierwszej lidze, tak więc cały czas zajmowałem się piłką ręczną. Zrezygnowałem rok temu, bo nie miałem z kim sędziować. Wcześniej robiłem to z kolegą z Wągrowca, ale nie pasowało nam to, bo mieszkaliśmy za daleko od siebie. To także miało wpływ na mój powrót do Energetyka.
Od kiedy jest pan z nim związany? - Od 1990 roku, bo wtedy zacząłem treningi. Potem w 1995 zdobyłem w jego barwach piąte miejsce na Mistrzostwach Polski juniorów. W seniorach grałem jeszcze przez dwa następne sezony, gdy Energetyk był na zapleczu ekstraklasy.
Cały wywiad w aktualnym numerze Gazety Gryfińskiej
Komentarze