Na Placu Sybiraków, pod pomnikiem upamiętniającym zesłanych, odbył się uroczysty apel poległych ku czci pamięci powstańców warszawskich. Uczestników było niewielu, spotkanie jednak było znamienne, i jak mówią organizatorzy, potrzebne. Zanim jednak się odbyło, doszło do małego zgrzytu.
Przychodzący na Placu Sybiraków szukali tablicy. Jeszcze wczoraj stała informując, z jakich miejscowości zsyłano ludzi na Sybir.
- Dlaczego jej tu nie ma? - pytali jedni.
- To robota złomiarzy – odpowiadali inni.
Szybko udało się nam ustalić, gdzie podziała się pamiątkowa tablica. Okazało się, że wczoraj na zlecenie magistratu demontowali ją pracownicy Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych. Powód banalny: obiekt był zdewastowany, a metalowe nóżki mocno skorodowane.
- Jedna z nóg była całkowicie zardzewiała – mówi Rafał Mucha, prezes PUK. - Cała duża tablica wsparta była w zasadzie na jednej nodze, jeśli ktokolwiek by się o nią oparł, mogłoby dojść do nieszczęścia – tłumaczy.
Uczestników apelu ta informacja uspokoiła, choć nie brakowało komentarzy, że o naprawie tablicy można było pomyśleć wcześniej, by na uroczystości była już nowa.
Wieczornica zorganizowana została przez środowiska młodzieżowe oraz Towarzystwo Miłośników Historii Ziemi Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze