5 sierpnia przypadła pierwsza rocznica śmierci Urszuli Luberskiej. Znaną i lubianą gryfiniankę wspominamy wspólnie z jej bliskimi. Córką Anetą, siostrą Mirosławą oraz koleżankami z Gryfińskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku
Wspólnie przeglądamy rodzinne albumy, krążąc między poszczególnymi okresami życia Urszuli. Z czasem na stoliku lądują telefony i tablety.
- Kochała podróże i rozmaite wycieczki. Nie musiały być to dalekie wyprawy. Jednym z jej ulubionych kierunków było wybrzeże bałtyckie, po którym tak bardzo lubiła spacerować. Uwielbiała też spędzać czas w swoim domku nad jeziorem Wełtyń. Odpoczywała tam zarówno z bliskimi, jak i przyjaciółmi. Była niezwykle towarzyska – mówią jej przyjaciółki.
Choć wszystkie są gryfiniankami, w większości poznały się „po latach”. W konkretnym miejscu i czasie. „Połączył nas Gryfiński Uniwersytet Trzeciego Wieku”, akcentują niemal wspólnie, a kolejne minuty spotkania pokazują, że mowa o więzach szczególnie mocnych.
- Bardzo brakuje nam Uli. Ogromnej witalności i radości, którą roztaczała dookoła. Pozostawiła po sobie pustkę – akcentują nasze rozmówczynie.
Są wśród nich także starsza siostra zmarłej i jej jedyna córka.
- Mamusia była dla najukochańszą osobą na świecie. Bardzo empatyczną, wspierającą mnie w każdej decyzji i momencie życia. Rozumiałyśmy się bez słów. Miałyśmy bardzo bliską relację - mówi Aneta Sadowska.
Gdy łamie jej się głos, momentalnie wkraczają przyjaciółki mamy.
- Ty dla niej też byłaś najważniejsza. Nieraz zazdrościłam wam tej zażyłości – mówi Jadwiga Rogaczewska, a Elżbieta Czajka gładzi ją po dłoni.
- A ja byłam o nią zazdrosna! Mówiłam, żeby dała ci żyć i zamiast córką zajęła się koleżankami, bo my też jej potrzebowałyśmy! – dopowiada Wanda Dąbrowska, rozładowując atmosferę.
W końcu Urszula była „ich wszystkich”.
- I wciąż jest – akcentują zgodnie.
Pełne wspomnienie zmarłej znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze