Reklama

Zapewniają, że zbudują szpital w terminie

Nie ma ryzyka i groźby zamknięcia szpitala – twierdzą władze gryfińskiej placówki. To reakcja na opublikowany przez nas w poprzednim wydaniu Gazety Gryfińskiej materiał

Głos w sprawie zabiera też Mariusz Bomba, który jako audytor regularnie kontroluje naszą placówkę oraz przygotowuje ją do certyfikacji ISO. W tle jest inwestycja, która ma się rozpocząć na początku przyszłego roku.

Czy szpitalowi grozi zamknięcie? W poprzednim numerze informowaliśmy o dokumencie, który wskazuje, jakie zadania należy spełnić, by wprowadzić wymagane przez Ministra Zdrowia standardy. Co się stanie, jeśli się nie uda? Teoretycznie może to doprowadzić do zamknięcia szpitala, ale jak twierdzi Edyta Nowotarska, prezes gryfińskiego szpitala, to tylko teoria. Uważa, że do zamknięcia nie dojdzie, ponieważ taka decyzja ministerialna sprawiłaby, iż trzeba by zamknąć większość polskich szpitali. Zapewnia przy tym, że niebawem ruszy budowa nowego budynku, który rozwiąże większość problemów.

Reklama

Lekarze wiedzą

- Lekarze z Gryfina wiedzą, jaki jest stan szpitala – mówi Edyta Nowotarska, odnosząc się do opinii radnego i lekarza rodzinnego, Tomasza Mirakowskiego. Wyraża on zaniepokojenie stanem placówki, uważa, że lekarze nie są informowani o problemach z dostosowaniem norm w szpitalu.

– Dziwi mnie, że pan Mirakowski jest zaskoczony sytuacją, w jakiej znajduje się szpital. Przez sześć miesięcy był z nami związany, pracował w nocnej i świątecznej opiece – odpiera zarzut radnego prezes szpitala.

Reklama

Twierdzi ponadto, że wielu lekarzy rodzinnych współpracuje ze szpitalem i tym samym wiedzą doskonale, jaki jest stan placówki. I żaden z tych lekarzy nie obawia się o los pacjentów.

Przyznaje natomiast, że program dostosowawczy to poważne wyzwanie, z jakim gryfińska służba zdrowia musi się zmierzyć.

- To nas obliguje do zmian – mówi Edyta Nowotarska. - Chodzi przede wszystkim o infrastrukturę budowlaną, ale przez to, że szpital mieści się w starym budynku, wielu prac nie można wykonać. Trzeba wybudować nowy budynek – wyjaśnia.

Reklama

Głos w sprawie bezpieczeństwa zabiera też dyrektor do spraw technicznych, Małgorzata Szewczuk.

- Jesteśmy regularnie kontrolowani przez różne instytucje, także inspekcję sanitarną i spełniamy wszystkie wymogi. Jeśli są zalecenia, zawsze je realizujemy – mówi.

Zarówno Małgorzata Szewczuk, jak i Edyta Nowotarska zgodnie twierdzą, że wiele kryteriów wyznaczonych przez ministerialne rozporządzenie można byłoby spełnić. Ale odbyłoby się to kosztem pacjentów, co jest sprawą kuriozalną.

- Moglibyśmy przystosować szpital i spełnić kilka tych dodatkowych wymogów, ale wiązałoby się to z ograniczeniem kontraktu i pozbyciem się wielu łóżek, by wygospodarować dodatkowe miejsce na przykład na stworzenie śluz czy łazienek przy pokojach pacjentów – tłumaczy Edyta Nowotarska.

Reklama

I przyznaje, że w tym wypadku walka o dobro pacjenta wiązałaby się z uszczerbkiem dla tego samego pacjenta. Dlatego decyzja o budowie nowego szpitala jest już podjęta i w ten sposób szpital ma dostosować się standardami do obowiązujących przepisów.

Cały artykuł w obecnym numerze Gazety Gryfińskiej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama