Mieszkańcy zwracają uwagę, na kontrasty jakie można znaleźć, opuszczając nowe nabrzeże i kierując się w stronę miasta. Szczególnie ubolewają nad stanem jednego z gryfińskich zabytków.
Coraz więcej osób, zauważa konieczność zintegrowania nowego nabrzeża z centrum miasta. Niestety, większość infrastruktury, które mija się idąc z nabrzeża w stronę centrum, nie stanowi zachęcającej wizytówki do turystycznych wędrówek. Pan Antoni, emeryt z ulicy Bałtyckiej, od wielu lat boleje nad powolną degradacja zabytkowego muru, ciągnącego się od wschodniej części nabrzeża, aż do centrum miasta. Uważa, że jest on wspaniałym łącznikiem powstałej inwestycji z resztą miasta i ma duży potencjał turystyczny, obecnie w żaden sposób nie wykorzystany.
- Szuka się nowych rozwiązań, buduje budynki na nabrzeżu, a nie wykorzystuje się tego co już mamy – mówi.
Przekonuje o możliwościach jakie stwarza to miejsce, w aspekcie stworzenia szlaku turystycznego wzdłuż zabytkowego muru, prowadzącego zwiedzających, aż do centrum miasta.
- Brama Bańska, Plac Solidarności, park, a na koniec trafiamy do samego serca Gryfina – tłumaczy.
Nie da się tego jednak zrobić, przy aktualnym stanie tego średniowiecznego zabytku. Rozpadający się i niszczejący, bardziej obecnie straszy, niż zdobi. Oprócz nowej tablicy, która opisuje dzieje budowli, cała reszta stanowi smutny przykład doprowadzenia do ruiny zabytku, który w oczach kolejnych rządzących miastem, nie zasłużył jak do tej pory na większe zainteresowanie.
- Śmieci za murem i brama donikąd. Tak obecnie prezentuje się zabytek, który jako pierwszy napotka turysta idący z wschodniej części nabrzeża – mówi.
Żal mu starego muru, tym bardziej, że okna jego mieszkania, skierowane są na jego najbardziej zdewastowana część.
Pan Antoni, który dowiadywał się, kto jest odpowiedzialny za stan zabytku mówi, że bez względu na to, czy jego naprawa należy do konserwatora zabytków, czy też nie, gminie we własnym interesie powinno zależeć na jego dobrym stanie
- Można by chociaż pousuwać wrastające w mur korzenie i zadbać o otoczenie upadającej budowli - zauważa.
Mówi że wykorzystanie muru, jako obiektu turystycznego, w krótkim czasie pozytywnie wpłynęłoby na wizerunek miasta. Marzy mu się przyszłość, w której turyści wysiadający na gryfińskim nabrzeżu, mogą zwiedzić Gryfino, przez cały czas mając w zasięgu wzroku średniowieczny zabytek. Chciałby, aby wzdłuż muru powstała infrastruktura turystyczna, ścieżka dydaktyczna, bądź klimatyczne, małe lokale gastronomiczne. Pan Antoni mówi, że zależy to tylko od naszych władz i nowoczesnego spojrzenia na posiadaną przez miasto infrastrukturę.
- Życzył bym sobie wieczorem wypić, na przykład, kieliszek „Piłatówki” i posiedzieć przy stoliku pod zabytkowym murem – marzy Pan Antoni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze