Wracamy do drastycznego zdarzenia, które miało miejsce w ostatnią niedzielę. Tym razem nie "zajmiemy się" jednak napastnikiem
Spośród tysięcy komentarzy, dotąd napisanych pod adresem 29-latka, który rzucił psem o brukowaną drogę, przebijają nieśmiałe pytania dotyczące stanu zdrowia czworonoga.
- Widać na filmiku, że podnosi się i ucieka, ale nie wiadomo czy nic mu się nie stało - piszą zatroskani czytelnicy.
Dlatego skontaktowaliśmy się z właścicielem pieska.
- Z psem wszystko dobrze. Już na nagraniu widać, że się otrząsnął i uciekł poza obszar, który obejmuje kamera. Szukaliśmy go do 3.00 w nocy. O godz. 4.30 znów złapała go kamera, gdy przyszedł pod dom coś zjeść i się napić. W poniedziałek rano przyszedł już normalnie pod dom. Widział otwarte drzwi od mojego samochodu, więc wskoczył do środka. Pojechaliśmy do weterynarza. Miał dwa krwiaki przednie i jeden pod łapą, ale pani doktor powiedziała, że wszystko jest z nim okej - poinformował nas Szymon.
Przy okazji dowiedzieliśmy się, że wabi się Pitbulek.
- Jak widać na fotografii, to żaden pitbull, tylko kundelek. Gdy brałem go piętnaście lat temu, to piłem bardzo dużo napojów energetycznych, które nazywały się właśnie "Pitbull" - uśmiecha się nasz rozmówca.
Więcej o sytuacji z Ognicy napiszemy w papierowym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze