W gminie Widuchowa doszło do historycznej, niespotykanej dotąd w naszym regionie sytuacji. Paweł Wróbel nie ma wyborczego przeciwnika. Mimo to głosowanie na wójta i tak się odbędzie. Podajemy szczegóły
Podobno władza przyciąga. Okazuje się, że nie zawsze i nie wszędzie. O tym, że Paweł Wróbel może być jedynym chętnym do stanowiska wójta Widuchowej pisaliśmy już kilka tygodni temu. Dało się wprawdzie słyszeć, że wystawić „kogoś” zamierza Zjednoczona Prawica, lecz na zapowiedziach się skończyło.
14 marca, gdy minął termin zgłaszania kandydatów, na stronie PKW widniał jedynie P. Wróbel.
- Zgodnie z kodeksem wyborczym, w zaistniałem sytuacji „gminna komisja wyborcza niezwłocznie wzywa, przez rozplakatowanie obwieszczeń, do dokonania dodatkowych zgłoszeń. W takim przypadku termin zgłaszania kandydatów ulega przedłużeniu o 5 dni, licząc od dnia rozplakatowania obwieszczeń” – pisaliśmy na portalu gryfinska.pl.
Swoiste „napędzanie” potencjalnych kandydatów niewiele dało. Podczas wydłużonego terminu nie objawił się żaden nowy chętny. Nie oznacza to jednak, że Paweł Wróbel może rozsiąść się w znanym sobie fotelu i cieszyć z bezstresowej reelekcji. Głosowanie i tak się odbędzie. Z tą różnicą, że zmodyfikowana zostanie karta wyborcza. Znajdzie się na niej nazwisko kandydata oraz dwie możliwości: „tak” lub „nie”. Aby wygrać trzeba mieć więcej głosów pozytywnych (ponad 50%).
W Ognicy… „nie mają po co”
Wbrew pozorom nie jest to dla Wróbla komfortowa sytuacja. Mieszkańcy gminy, przeświadczeni o tym, że wójt został już praktycznie wybrany, 7 kwietnia mogą pozostać w domach, nie decydując się na udział w wyborach.
- To byłby duży błąd. Wybory samorządowe nie ograniczają się wyłącznie do wyboru włodarza gminy, ale również rady gminy oraz przedstawicieli do samorządu powiatowego i wojewódzkiego – zaznacza Paweł Wróbel, któremu niewątpliwie zależy na wysokiej frekwencji wyborczej.
Informacja, że jest jedynym kandydatem, może wprowadzić rozluźnienie w szeregi jego wyborców. Istnieje ryzyko, że pozostaną w domach, przy jednoczesnej mobilizacji tzw. negatywnego elektoratu. Wróbel wierzy jednak w swoich wyborców, tym bardziej że do wybrania jest przecież Rada Gminy Widuchowa.
Urzędujący od 2020 r. wójt wystawił swoich kandydatów w każdym z piętnastu okręgów. „Drużyna wójta” stoczy wyborcze pojedynki z przedstawicielami czterech komitetów. KWW Macieja Walińskiego wystawił swoich kandydatów w dwunastu okręgach. W dwóch uczynił to KWW Grzegorza Adamka, zaś w jednym KWW Trzecia Droga.
Większość w radzie jest o tyle istotna, że w przypadku zarysowania się „czarnego – dla Wróbla – scenariusza”, to właśnie rada będzie mieć decydujący głos.
- W przypadku gdy jedyny zgłoszony kandydat nie uzyskał więcej niż połowy ważnie oddanych głosów, wyboru wójta dokonuje rada gminy bezwzględną większością głosów ustawowego składu rady w głosowaniu tajnym – czytamy w kodeksie wyborczym.
Dlatego P. Wróbel odwiedza sołectwa, tłumacząc powagę sytuacji. W poprzednim tygodniu odwiedził m.in. Ognicę, gdzie sytuacja prezentuje się naprawdę wyjątkowo, by nie rzec, że kuriozalnie.
W okręgu nr 5, obejmującym właśnie część sołectwa Ognica oraz sołectwo Rynica, do Rady Gminy zgłosiła się… tylko jedna kandydatka. Oznacza to, że została radną… automatycznie, bez konieczności brania udziału w wyborach. To dla Wróbla o tyle niebezpieczna sytuacja, że mieszkańcy Ognicy dostrzegają, co najmniej dwa powody, by 7 kwietnia pozostać w domach.
- Tamtejsi wyborcy, podczas spotkania, pytali się po co mają iść do wyborów, skoro „mają już i wójta i radną”. Podczas spotkania tłumaczyłem jak w takiej sytuacji wyglądają procedury wyboru włodarza gminy oraz akcentowałem, że wybieramy też radnych powiatowych i wojewódzkich. Liczę, że moje argumenty trafiły do słuchaczy – komentuje P. Wróbel.
Sytuacja jest o tyle osobliwa, że w tym roku w Ognicy powstał lokal wyborczy. W odróżnieniu od poprzednich lat, aby zagłosować, mieszkańcy wsi nie będą musieli jechać do Krzywina.
I tak przeprowadzi kampanię
- Czasami żartuję, że w niespełna cztery lata, podczas których pełnię funkcję wójta, udało mi się zniechęcić innych kandydatów do startu. Mówiąc jednak zupełnie szczerze, wolałbym konkurować z kimś innym, niż ze sobą samym – przyznaje Paweł Wróbel.
Wbrew pozorom, najbliższe dni będą dla niego bardzo pracowite.
- Wielu mieszkańców gminy, z którymi rozmawiam, mówi: „W takiej sytuacji chyba nie będziesz musiał prowadzić kampanii wyborczej?”. Przeprowadzę ją, jak najbardziej. Wybory to nie tylko głosowanie, ale również wsłuchiwanie się w głos mieszkańców gminy. W ich potrzeby, propozycje zmian. To możliwość dowiedzenia się, co podoba im się w funkcjonowaniu gminy, a co w ich opinii jest do poprawy – wylicza P. Wróbel.
Ponadto otwarta pozostaje kwestia kształtu nowej rady, z którą może współpracować w najbliższym pięcioleciu. Jak każdy lider komitetu, chciałby żeby w widuchowskim samorządzie znalazło się jak najwięcej kandydatów z jego obozu.
To też rzecz mocno prestiżowa dla samego wójta. We wspomnianej rywalizacji „Wróbla z Wróblem” nie chodzi bowiem wyłącznie o przekroczenie progu 50%, lecz o uzyskanie jak najlepszego wyniku.
- To będzie ocena minionej kadencji. Dlatego zachęcam wszystkich wyborców, by w niedzielę 7 kwietnia poszli do urn i zagłosowali na „tak”, pokazując tym samym, że wspierają nasze działania. Od września 2020 r. nie tylko nie zaciągnęliśmy nowych zobowiązań finansowych, ale udało się spłacić dług gminy o połowę. Zrealizowaliśmy wiele inwestycji, pomogliśmy zaktywizować miejscową społeczność. Dlatego apeluję do mieszkańców gminy, by wzięli udział w wyborach i okazali swoje wsparcie – podsumowuje wójt.
gr
Dwóch przegrało „z samym sobą”
Widuchowa nie jest w tej sytuacji odosobniona. W Polsce jest aż 420 gmin, w których kandydaci na najważniejsze stanowisko konkurować będą „sami ze sobą”. Mowa o 115 kandydatach na burmistrza i 303 na wójta. To o blisko sto więcej, niż podczas poprzednich wyborów samorządowych. Wówczas, w dwóch sytuacjach, kandydat uzyskał mniej niż 50% pozytywnych głosów!
-Tak było np. w gminie Sidra w województwie podlaskim. Wybory przegrał jedyny kandydat Jan Ogił. Miał mieć konkurenta, ale ten zmarł tuż przed wyborami – przypomniał portal Jawny Lublin.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze