Reklama

Wspominamy osoby, które odeszły w 2020

Koniec roku, to nie tylko czas radości, ale też zadumy. Wspominamy osoby, które odeszły podczas minionych dwunastu miesięcy

Łukasz Fersten (1994-2020)

Jego tragiczna śmierć wstrząsnęła opinią publiczną. Sylwestra spędzał w Szklarskiej Porębie, na imprezie z grupką gryfinian. Przed powrotem do hostelu, poszedł do sklepu po papierosy. Tam, doszło do sprzeczki między nim, a miejscowym chłopakiem. Łukasz został zaatakowany. Napastnik zadał kilkanaście ciosów, po których 25-latek z Nowego Czarnowa nie odzyskał przytomności. Po kilku dniach zmarł w szpitalu. O tej tragedii informowały media z całego kraju.

 

Jadwiga Rydzowska (1919-2020)

Reklama

Podobnie jak Łukasz, nie była osobą publiczną. Jej śmierć także wywołała u mieszkańców gminy sporo smutku. Pani Jadwiga nazywana była „gryfińską stulatką|”. We wrześniu 2019 r. informowaliśmy bowiem na naszych łamach o jej dostojnym jubileuszu, który zauważyły nie tylko władze gminy, ale także premier Mateusz Morawiecki.

Przyszła na świat 21 września 1919 r. w Ognicy. W naszym mieście znalazła się po wojnie. Zmarła na początku tego roku. 

 

Beata Janik (1975-2020)

- Dbała o to, żeby drugi człowiek czuł się doceniony – napisały o niej koleżanki z SP 2 w Gryfinie, z którą związana była przez większość życia. Najpierw, jako uczennica (1982-1990), a później nauczycielka i wicedyrektorka. W ostatnich latach spełniała się jako pedagog, angażując w rozmaite akcje społeczne i charytatywne. Organizowała Tydzień Przyjaźni i Tolerancji, działała na rzecz potrzebujących dzieci z biednych rodzin i środowisk wiejskich. Była subtelna, empatyczna, perfekcyjna.

Reklama

 

Zdzisława Matławska (1947-2020)

Jej rodzina należała do pionierów Czepina, gdzie przyjechali w 1948 r. Po maturze rozpoczęła pracę w PSS Społem. Najdłużej, bo przez 40 lat pracowała w miejscowym PZU. Zaczynała jako referentka, następnie została kierowniczką, aż w końcu jego naczelniczką. Żona Bogdana Matławskiego i jak sam mówił, jego lepsza połówka. Na chorobę nowotworową zachorowała w 2000 r. Wygrała ją na 18 lat, lecz ta znów dała o sobie znać. „Dzidka”, jak pieszczotliwie mówił mąż, zmarła 19 stycznia.

Reklama

 

Felicjan Stańczyk (1947-2020)

Znajomi mówili o nim Felek. Pod takim pseudonimem funkcjonował jako aktor Teatru Eliksir i członek Gryfińskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Z miastem związany był od 1953 roku. Wtedy jego rodzina, w ramach repatriacji, została przeniesiona do Polski. Do ósmego roku życia mieszkał na Białorusi. Języka polskiego nie znał, uczył się go od kolegów i koleżanek, z którymi bawił się przy ulicy Marchlewskiego. Z wykształcenia był ekonomistą. Pracował jako księgowy, a później w banku.

Reklama

 

Eugeniusz Zalewski (1959-2020)

Maria Zalewska zmarła 10 grudnia. Niedługo po tym, 2 lutego 2020 roku, odszedł jej mąż. Podobnie jak Maria, Eugeniusz stoczył walkę z rakiem. Trwała przez wiele długich  miesięcy.

- Mówią: rak, to nie wyrok, jednak w przypadku moich rodziców ten wyrok padł i to w bardzo szybkim czasie. Ludzie zastanawiają się jak odejdą z tego świata, boją się. A czasem po prostu unikają tego tematu – powiedziała córka. Był zawodowym kierowcą. W ostatnich latach pracował w Flieglu.

 

Reklama

Stanisław Adamek (1945-2020)

Pochodził z Wielkopolski. Na terenie naszej gminy znalazł się w 1964 roku. Do Nowego Czarnowa został skierowany od razu po maturze. Przez całe życie pracował w sanatorium neuropsychiatrii oraz w ZEDO. W historii zapisał się jednak jako sędzia piłkarski. Swój pierwszy mecz poprowadził jako 27-latek, w 1973 r. Dopóki mógł (ostatnie pół roku spędził w szpitalu), co weekend jeździł oglądać mecze. Działał w Klubie Seniora ZZPN, organizował turnieje dla dzieci ze wsi.

 

Eugeniusz Kaczyński (1935-2020)

Reklama

Był ważną postacią swojej społeczności. Pochodził spod Torunia, lecz zaraz po wojnie bieda wygnała jego rodzinę do Daleszewa, z którym związał się na całe życie. Do wsi ściągnął też swoją żonę, poznaniankę. Tutaj stworzyli dom i wychowali dzieci. Eugeniusz był piłkarzem, a później zasłużonym działaczem Odrzanki Radziszewo. Zajmował się kwestiami organizacyjnymi i dbaniem o boisko. Koledzy mówią o nim jako o legendarnym gospodarzu stadionu, wielkim autorytecie.

 

Hieronim Zioła (1935-2020)

Jak sam mówił, urodził się wtedy, gdy zmarł Piłsudski, ale… nie do końca, bo nie 12 maja, ale za to w 1935 r. Z Borków Wielkich do Gryfina przyjechał jako 10-latek. Wspominał na naszych łamach księdza Palicę i tamto, powojnne miasto. Zmarł tragicznie. 4 maja o godzinie 5.30 przyjechał na nabrzeże, by po raz ostatni zobaczyć zatopioną barkę. Zapewne zasłabł, wpadając do wody. Jego ciało zostało odnalezione nazajutrz przez osoby mające wydobyć wrak na powierzchnię.

Reklama

 

Jan Wysokiński (1934-2020)

Wieloletni dyrektor SP nr 1 w Gryfinie. To jemu szkoła zawdzięcza oddane w 1978 r. skrzydło i salę gimnastyczną. Do miasta przyjechał trzy lata wcześniej, wiążąc się z nim do końca swoich dni. Przepracował w szkolnictwie 37 lat, w tym jako „szef jedynki” od 1975 do 1990 r. Z zawodu historyk, po poznańskim UAM-ie, z zamiłowania ławnik, radny i członek zarządu Regalicy. Jak wspominają współpracownicy: „Prawdziwy nauczyciel z powołania, bezgranicznie oddany swojej pracy, wspaniały dyrektor”.

Reklama

 

Andrzej Kamiński (1971-2020)

Odszedł nagle i nieoczekiwanie, bo w wieku 49 lat. Jako przyczynę podano niewydolność oddechowo-krążeniową. Od lat zmagał się też z nadciśnieniem. Do Gryfina trafił jako 2-latek. W odróżnieniu od braci, zamiast kierunku na stadion, obierał drogę do kościoła. Swoje życie oddał Bogu. Święcenia kapłańskie przyjął 1 czerwca 1996 r. Przez 24 lata pełnił posługę m.in. w Barlinku, Szczecinie, Myśliborzu, Reczu, Pełczycach, Nowogardzie i Świnoujściu, ale to Gryfino traktował jako swój dom.

Reklama

 

Adam Niedźwiedzki (1926-2020)

Nie mieszkał w naszej gminie, tylko w Mieszkowicach. Mimo to był postacią znaną w regionie, bo ostatnim kombatantem wojennym, który brał udział w forsowaniu Odry. Przeszedł szlak od Lublina, aż po Łabę, kończąc wojnę w Berlinie. Wojnę przeżył bez większych obrażeń, postanawiając zamieszkać na Ziemiach Odzyskanych. Z zawodu był stolarzem, od 1967 r. zajmował się zaś rolnictwem. Regularnie brał udział w uroczystościach państwowych. Odznaczeń, które uzyskał, nie sposób zliczyć.

Reklama

 

Ryszard Wawrzynkiewicz (1937-2020)

Profesor, który „uwielbiał rzeczy piękne”. Poświęcił życie pracy z dziećmi. Od 1962 r., wspólnie z żoną pracował w Sanatorium Neuropsychiatrii w Nowym Czarnowie. Jako kierownik terapii zajęciowej wykazywał się dużym wyczuciem pedagogicznym. Po zamknięciu sanatorium został wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim. Zajmowała go historia sztuki. Rzeźbił i malował. Sporo czytał, interesowała go historia. Znajomi zapamiętali profesora jako miłośnika zwierząt i bardzo dobrego człowieka.

 

Władysław Pluskota (1945-2020)

W lutym pojawił się na naszych łamach jako dawny hokeista na lodzie, członek drużyny Polonii. Z wykształcenia był piekarzem, ale nie pracował w zawodzie. Związał się z mundurówką, najpierw pełniąc służbę w milicji obywatelskiej, a po przemianach ustrojowych, w policji. Był przypisany do wydziału patrolowo-interwencyjnego, a na emeryturę przeszedł jako dyżurny. Jako kierowca jeździł też „czarną Wołgą”, ówczesnym wozem operacyjnym. Pod koniec lata podupadł na zdrowiu. Zmarł we wrześniu.

 

Teofila Pawlak (1936-2020)

Pionierka Gryfina, bądź jak mówią niektórzy „dziewczyna na koniu”. To drugie ma związek z fotografią, którą opublikowaliśmy na naszych łamach wraz ze wspomnieniami pani Teofili. Urodziła się w Rumunii. Jej ojciec, Franciszek Szabo, był pierwszym woźnym w gryfińskim liceum. Ona z kolei pracowała w Powiatowej Radzie Narodowej, w referacie skarg i zażaleń oraz, przez 18 lat, w Wojewódzkich Związkach Gminnych Spółdzielni. To też jedna z bohaterek książki „Pionierzy Gryfina”.

 

Piotr Mielniczenko (1964-2020)

Gryfiński muzyk, którego mało kto kojarzył z imienia i nazwiska. Funkcjonował pod pseudonimem „Patafil”, który nie za bardzo lubił. W ten sposób mówić do niego mogli wyłącznie przyjaciele. „Opowieść o nim jest historią wielkiego talentu, który smakował gorzko jemu i jego bliskim”, pisaliśmy dwa tygodnie temu. Członek zespołów Black&White i z legendarnego duetu, który stworzył razem z Andrzejem Lizurejem. Jako artysta czuł się niedoceniony. Przez wiele lat na emigracji, zmarł w Gryfinie.

 

Zenon Mach (1950-2020)

O jego śmierci informowaliśmy dopiero przed tygodniem. Ksiądz odszedł 14 października, co zszokowało parafian z Parafii Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych w Baniach. „Był dobrym kapłanem i człowiekiem”, „Ksiądz z powołania”, „Zawsze radosny i służący dobrą radą”, pisali mieszkańcy w komentarzach w mediach społecznościowych. Ks. Mach otrzymał święcenia 8 czerwca 1976 r. Pracował m.in. w Skrzatuszu, Główczycach, Pile, Debrzynie i Wierzchowie.

 

Bogdan Matławski (1947-2020)

Emerytowany profesor US, wybitny kulturoznawca, etnolog i muzykolog. Zmarł nagle 14 października. Od 1948 r. był mieszkańcem Żabnicy, której poświęcił liczącą niemal 900 stron monografię. Napisał również książkę o Dębcach i kilkadziesiąt artykułów naukowych, w których przedstawiał kulturę ludową naszego regionu. Laureat złotego Gryfa Województwa Zachodniopomorskiego, współtwórca Żabnickiego Lata z Rybką. Publikował na łamach GG.

 

Tadeusz Giedrys (1961-2020)

Ksiądz Tadeusz Giedrys trafił do Lubanowa w listopadzie 2015 r. Święcenia kapłańskie otrzymał 18 czerwca 1989 roku, w momencie nominacji miał 54 lata i posługę w kilku parafiach na terenie województwa. Do gminy Banie sprowadził się z rodzicami. Był organizatorem festiwalu Totus Tuus. Mimo, że czuł się źle, nie zaprzestał przygotowywań do tegorocznej edycji. Jak mówią jego współpracownicy, gołym okiem było widać, że coś jest z nim nie tak. Test na obecność koronawirusa okazał się pozytywny. Ksiądz trafił do szpitala, gdzie zmarł po dwóch dniach, ze względu na choroby współistniejące.

 

Marek Umiński (1937-2020)

Pochodził z Warszawy, z rodziny o korzeniach szlacheckich, ale też z bogatym konspiracyjnym rodowodem. Po Powstaniu Warszawskim trafili do Szczecina, gdzie ukończył medycynę i przez 16 lat pracował na Unii Lubelskiej. Później zorganizował szpital przy Arkońskiej. Był współtwórcą zachodniopomorskiej transplantologii, wychowawcą kilku pokoleń chirurgów. W 2011 r. został ordynatorem w Gryfinie.  Na emeryturę odszedł w marcu 2020 r., ale gdy szpital zaatakował COVID-19, brał dyżury. Sam też zaraził się koronawirusem. Zmarł 12 listopada.

 

Zygmunt Jakubik (1936-2020)

Był jednym z najlepszych trenerów w historii polskiej piłki ręcznej. Stworzył siłę szczecińskiego, kobiecego szczypiorniaka. Był trenerem kilku reprezentacji Polski, w tym dorosłej, z którą w 1973 r. wywalczył piąte miejsce na mistrzostwach świata. Pracowałem też z mężczyznami. Był trenerem seniorów Pogoni Szczecin oraz Stali Gorzów, skąd, na początku lat 90., trafił do Gryfina. Drużynę Energetyka prowadził od 1991 do 1999 r., z krótką przerwą w sezonie 1993/94. Stworzył z gryfinian solidnego 2.ligowca, wychowując całe pokolenie graczy, w tym Tomka Matoszko, czy Jakuba Blejsza.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama