Pierwszy mecz wyjazdowy KPR zakończył się zwycięstwem. Przed podopiecznymi trenera Arkadiusza Augustyniaka znacznie trudniejsze zadanie. W sobotę do Gryfina przyjedzie jeden z pretendentów do awansu - MKS Henri-Lloyd Brodnica. Zwycięstwo przybliży KPR do celu, jakim jest wygranie ligi. Zdaniem szkoleniowca gryfinian, mecze u siebie nie są jednak najistotniejsze dla losów awansu
- Do Olsztyna na mecz udaliśmy się bez pięciu podstawowych zawodników. To niepokojące, bo powtarza się sytuacja z poprzednich lat, gdy na meczach w Gryfinie mam pełen skład, a na wyjazdy jeździ garstka osób. To właśnie na obcych parkietach straciliśmy w tamtym sezonie najwięcej punktów.
Działacze podjęli szereg działań, by to zmienić. Zapewniają bardzo dużo. Chociaż graliśmy mecz w niedzielę, wyjechaliśmy do Olsztyna już w sobotę. Mieliśmy zapewniony nocleg, wyżywienie. Stworzono też system premiowy. KPR nie płaci zawodnikom za grę, ale jeśli chcą dostać pieniądze, muszą podnieść je z ziemi. Największe premie dotyczą właśnie wyjazdów. Organizacja stoi na wysokim poziomie, ale nie ugramy wiele, jeśli nie będziemy jeździć na spotkania w naszym najsilniejszym składzie. To właśnie od tego aspektu zależy czy będziemy grać o awans - mówi trener Arkadiusz Augustyniak.
Więcej o KPR znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze