Wojciech Długoborski kandydował do Sejmu RP z Lewicy. Zdobył 1137 głosów, dwukrotnie mniej niż cztery lata temu. Skąd taki spadek? Jakie plany ma były burmistrz Gryfina?
Z jednej strony zajął pan jedenaste miejsce w gminie Gryfino spośród wszystkich kandydatów, pokonując m.in. jedynkę z Lewicy, ale z drugiej strony, to znacznie mniejsza liczba głosów niż cztery lata temu, bo wówczas zdobył pan 2314 głosów.
W. Długoborski: Mam mieszane uczucia. Jak zawsze, na wszystko można spojrzeć z dwóch stron. Faktycznie, było gorzej niż w poprzednich startach, ale z drugiej strony trzeba popatrzeć na rezultat całej Lewicy, która ma jednak słabszy wynik w tych wyborach.
Poparcie Lewicy w okręgu 41 spadło z 15,25% do 9,39%, w powiecie gryfińskim z 15,28% do 8,11%, a w gminie Gryfino z 18,88% do 8,95%.
- Niestety, w gminie Gryfino uzyskaliśmy przeszło dwukrotnie mniej głosów.
To pewnie efekt tego, że był stąd tylko jeden kandydat, a nie dwoje, jak cztery lata temu.
- Dokładnie, tym razem byłem sam, bez Katarzyny Kotuli. To częściowe usprawiedliwienie tej sytuacji, ale tylko w gminie Gryfino, a nie w okręgu. Swój słabszy wynik mogę też wytłumaczyć zbyt krótką kampanią wyborczą. Prowadziłem ją praktycznie tylko w ostatnim tygodniu, biorąc na ten czas urlop w pracy. Trzeba wyciągnąć wnioski i już mobilizować się przed wyborami samorządowymi szukając wsparcia szerszego, niż tylko we własnym otoczeniu partyjnym, które dotąd mi pomagało.
Dlaczego wynik Lewicy w całym okręgu był słabszy?
- Myślę, że to również efekt nawoływania Tuska, że trzeba głosować na Trzecią Drogę, bo tam faktycznie źle się robiło i gdyby poparcie spadło im poniżej progu 8%, byłby kłopot dla całej przyszłej koalicji. Prawdopodobnie część wyborców Lewicy zagłosowała na Trzecią Drogę, a część na Koalicję Obywatelską.
Mówi pan o wyborach samorządowych. Obecnie jest pan radnym powiatowym, zdecydował się już pan, do którego samorządu terytorialnego będzie startował za kilka miesięcy?
- Tym razem chciałbym startować do Sejmiku Województwa.
Skąd ta zmiana?
- Swoją wiedzę i doświadczenie powinienem lepiej wykorzystać w samorządzie województwa. Powiat wydaje mi się mało ambitnym miejscem. Zresztą, po doświadczeniach radnego w Powiecie Gryfińskim, mam ambiwalentne odczucia. Być może jest to struktura zbędna w systemie samorządowym w Polsce. Nie widzę potrzeby utrzymywania takiej struktury w sytuacji, gdy większość tych zadań, które realizuje powiat mogłyby realizować gminy, a w przypadku, gdyby to przekraczało ich możliwości, to na zasadzie pomocniczości mogłoby przejąć to województwo. Oczywiście do samorządu województwa startowałbym z okręgu, w którym jest również powiat gryfiński, czyli z piątego okręgu wyborczego.
Retoryczne pytanie: kampanię rozpocznie pan szybciej, niż przed wyborami parlamentarnymi?
- Znając kwietniowy termin wyborów, praktycznie już rozpoczynamy kampanię. Czas między wyborami parlamentarnymi, a samorządowymi jest bardzo krótki. Tym bardziej, że ostatni wynik był słaby, trzeba się zmobilizować, aby go poprawić.
Pana zdaniem bez problemu koalicja demokratyczna utworzy nowy rząd?
- Podejrzewam, że jednak z problemami. Natomiast, wszystko wskazuje na to, że powinno do tego dojść.
Z problemami, ze względu na działanie prezydenta czy ze względu na to, że jednak, niektóre sprawy zbyt mocno dzielą koalicjantów?
- Składają się na to oba elementy. Po pierwsze, to niechęć w oddaniu władzy przez wciąż jeszcze rządzących, to naturalne, ale nie wiem jakie sposoby nieoddania władzy będą oni stosować. Arytmetyka jest przecież oczywista, nie mają większości i nie sądzę, aby ją znaleźli. Mogą próbować ruchów formalnych. Nie wiem co prezydent wraz z PiS może wymyślić. A druga przeszkoda do utworzenia nowego rządu, to kwestia dogadania się koalicjantów, bo jednak, ta koalicja jest w jakiejś mierze egzotyczna. Od lewicy, również skrajnej, bo takie odłamy są w naszym ugrupowaniu, poprzez konserwatystów, do bardzo liberalnych kierunków. Już dziś widać pewne tarcia, gdy mówi się o tym, że umowa koalicyjna ma zawierać takie czy inne elementy. Każdy ze swojego programu chce coś przenieść.
Nie wszystkie hasła były spójne, ale jak w każdym związku kluczowy będzie kompromis. To chyba słowo klucz dla przyszłym koalicjantów, bo będą musieli spotkać się, gdzieś w połowie drogi.
- Tak, ale główne hasła są czytelne, więc trzeba coś wybrać, co można sprawnie i szybko wprowadzić, najlepiej bezkosztowo, bo kwestia możliwości finansowych państwa jest dopiero do zbadania, a nie będzie to proste i szybkie.
Rozm. Kamil Miler
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gdy ma się 70 lat to warto zająć się wnukami a nie polityką. Zwłaszcza że Wasz postkomunistyczny elektorat znacząco wymarł podczas pandemii.

Gdy ma się 70 lat to warto zająć się wnukami a nie polityką. Zwłaszcza że Wasz postkomunistyczny elektorat znacząco wymarł podczas pandemii.