W sobotę członkowie Klubu Biegacza Hermesa Gryfino i Modlitwy Biegania Gryfino spotkali się, by wspomnieć zmarłą koleżankę
Od śmierci Ani Reinhold-Kurlej minęło pięć lat.
- Zmarła 1 maja w wieku 45 lat, po długiej walce z chorobą nowotworową. Była urzędnikiem celnym, kuratorem. Przez całe życie pomagała ludziom z rodzin patologicznych. Z zamiłowania sportowiec, biegaczka amatorka, koleżanka, przyjaciółka, dobra dusza towarzystwa - pisaliśmy w "Gazecie Gryfińskiej" w maju 2017 r., by rok później przypomnieć życiorys gryfinianki.
W pierwszą rocznicę śmierci Anny, znajomi zebrali się bowiem przy jej grobie, by następnie ruszyć na wspólny trening. W ten sposób narodziła się tradycja, znana jako Bieg Pamięci Ani Reinhold-Kurlej.
Bieganie wybrali nieprzypadkowo.
- Anna zaczęła treningi w 2010 r. i stosunkowo szybko, bo już w 2012 r. przebiegła pierwszy maraton. W swojej krótkiej karierze przebiegła łącznie dziewięć maratonów. W latach 2012-2014 zdobyła „Koronę Maratonów Polskich”, czyli ukończyła pięć startów na dystansie 42,195 kilometrów. Bardzo często startowała w kraju oraz za granicą. Była kobiecym filarem w Klubie Biegacza. W 2014 r. Anię dopadła choroba nowotworowa. Po chemioterapii, w okresie remisji choroby, wróciła na biegowe ścieżki i przebiegła jeszcze dwa maratony, w tym między innymi w Rzymie. Była silna, pragnęła pracować i biegać - opowiadał na naszych łamach Grzegorz Zembik.
Piątą rocznicę znajomi uczcili podobnie, jak poprzednie. Po wizycie na grobie koleżanki, ruszyli w kierunku ścieżki rowerowej. Dla wielu z nich był to rozruch przed wtorkowym biegiem transgranicznym. Gdyby nie choroba, Anna zapewne wzięłaby w nim udział.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze