Opublikowany w ubiegłym tygodniu w Gazecie Gryfińskiej wywiad z Jackiem Kawką, wzbudził spore zainteresowanie wśród czytelników. Przypominamy rozmowę z radnym, rozpoczynającą cykl rozmów dotyczących podsumowania mijającej kadencji
Jak pan ocenia swoją pracę w tej kadencji?
- Jestem zadowolony z tego, co osiągnąłem, bo osiągnąłem bardzo dużo.
A największy sukces to?
- To, że utrzymałem niezależność, nie jestem w żadnym obozie, które się w radzie wytworzyły. Nie muszę nikogo popierać.
Nie wspiera pan burmistrza???
- To są oceny tego drugiego obozu. A on nie jest obiektywny.
A fakty? Poparł pan np. wszystkie budżety od 2008 roku.
- Przecież nie tylko ja za nimi głosowałem. A zresztą głosowałem za, bo nie widzę sensowego argumentu, aby być przeciw.
Opozycja dość mocno przestawiła teraz budżet, są spore oszczędności.
- W porządku, ale dopiero na koniec roku będziemy mogli je ocenić.
Była to alternatywa wobec wstrzymania spłaty kredytów.
- Ten założony plan nie był taki zły.
Naprawdę pan tak sądzi?
- Kredyt trzeba spłacić, ale takie działanie było po to, aby utrzymać ustawowe wskaźniki. Takie, których burmistrz nie wymyślił.
Ale były one znane znacznie wcześniej, nie zrobiono nic, aby przygotować dobry budżet, który by je spełniał.
- Jak budujemy dom za milion, musimy kredyt spłacać. Jak potrzebujemy oddechu, to robimy prolongatę.
Jak ktoś buduje dom i inwestuje, to robi dobrze . Ale w tym samym czasie nie może jeździć na zagraniczne wakacje i hulać.
- Wszystko można nazwać hulaniem.
Mówię o konkretach, a właściwie braku oszczędzania. W żadnej dziedzinie nie wprowadzono reform.
- To działka burmistrza, a nie radnego Kawki.
A jakie są pana sukcesy?
- Tak jak powiedziałem niezależność, bo radny niezależny to dobro, które trzeba chronić, hołubić i wspierać.
Pytam o konkretne dokonania.
- Pomogłem w wielu sprawach mieszkańcom, szczególnie pracując w komisji mieszkaniowej. Ostatnio działam przy dwóch sprawach. W Gardnie jest problem z kotłownią, zaangażowałem się w jego rozwiązanie. Prowadziłem rozmowy z burmistrzem, z inwestorami.
To największy sukces?
- Duży, bo dopóki się nie włączyłem, sprawa tkwiła w martwym punkcie.
A teraz jest rozwiązana?
- Jeszcze nie, ale się finalizuje.
A druga sprawa?
- Jestem członkiem stowarzyszenia, które chce zbudowania na Górnym Tarasie nowego kompleksu garaży.
Tam, gdzie ma być Biedronka?
- Pomiędzy tym miejscem a boiskiem jest jeszcze teren, o którym teraz myślimy.
To miejsce, o które starała się pani Kubowicz, prowadząca zajęcia klubu Gryps, z psami. To dobre miejsce na garaże?
- A nie?
Wcześniej urzędnicy nie pozwalali korzystać z niego na potrzeby Grypsa, bo docelowo jest to inna funkcja, bynajmniej nie garaży.
- Stowarzyszenie złożyło wniosek do burmistrza, chcemy zmiany planu i studium.
Sama zamiana tych dwóch dokumentów potrwa dwa-trzy lata. W tej kadencji się tego nie załatwi.
- Wszystko musi trwać.
Nie ma chyba też wypracowanego sposobu podziału garażu wśród mieszkańców. Każdy chciałby taki garaż.
- Wiadomo, że wszyscy nie dostaną, ale każdy będzie mógł dołączyć do stowarzyszenia, a w pierwszej kolejności otrzymają go ci, którzy tam garaże mieli.
A na jakiej podstawie prawnej chce pan ich faworyzować?
- Tej sprawy jeszcze nie rozstrzygnęliśmy, dopiero staramy się o grunt.
Jest to teren publiczny, jeśli ma być wykorzystany na taki cel, powinny być takie same reguły dla wszystkich.
- Jeśli ja tam będę, na pewno będzie sprawiedliwie.
Jest pan gwarantem sprawiedliwości?
- Powiedzmy, że dopilnuję, aby odbyło się to uczciwie.
Uczciwie to by było, gdyby stowarzyszenie ogłosiło, że szuka zainteresowanych i wszyscy mogliby do niego przystąpić.
- Prezesem jest pan Janusz Kaczmarczyk, można się zgłosić. Można również trafić do mnie przez biuro rady.
Wracając do spraw gminy. Reform nie można było przeprowadzić?
- Takie zmiany można przeprowadzić w każdej gminie, w każdym samorządzie.
To błąd, że u nas ich nie było? Oświata, dopłaty do PKS, OSiR, itp.
- Sporo jest jeszcze do zrobienia. Niektóre kwestie można rzeczywiście bez trudu załatwić.
To czego zabrakło?
- W roku wyborczym trudno o takie decyzje. Tam, gdzie chodzi o oszczędności, zawsze są protesty.
Obawy były też przy Lagunie, a tymczasem nowa dyrektor wiele spraw uporządkowała, zmniejszyła zatrudnienie i jakoś dokładać nie trzeba. Nie warto iść tym tropem?
- Pewnie warto.
Jaką ocenę wystawiłby pan władzom Gryfina za tę kadencję?
- Hmmm. Czwórkę z małym plusem.
Wysoka ocena.
- A proszę iść na nabrzeże, ile tam ludzi spaceruje. A jak to kiedyś wyglądało, to spełnienie wszystkich marzeń, tych którzy chcieli otwarcia miasta na Odrę. Nie wszyscy za tym byli. Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby ci ludzie doszli do władzy.
Ostro pan ocenia opozycję.
- Bo to ludzie bez pomysłów, naśladują tylko innych.
Przecież nikt nigdy nie mówił o tym, żeby nie budować nabrzeża, czy parku przemysłowego... Tutaj opozycja była za!
- To takie zawoalowane stanowisko.
Wie pan, że wkład własny na nabrzeże i park kosztował nas nieco ponad 30 milionów, a długi były o 50 mln wyższe.
- Zbudowaliśmy choćby ulicę Jana Pawła II i wykonaliśmy wiele innych zadań.
Paweł Mucha, przewodniczący gryfińskiego PiS, którego chyba nie można oskarżyć o nieprzychylność wobec burmistrza postawił taką diagnozę: kłopoty to efekt tego, że wydawaliśmy pieniądze z podatków elektrowni, których potem nie dostaliśmy.
- To bzdura.
Bzdura?
- Bzdura, nie można wydać pieniędzy, których się nie dostało.
Przecież tak było, robiliśmy deficyty w budżecie i braliśmy kredyty, aby je łatać...
- Ale wydawaliśmy je na inwestycje, przecież to były wydatki sensowne.
Błędem była rozrzutność i brak reform, a nie inwestycje.
- Zgodzę się z tym, że trzeba inwestować, bo inaczej lepiej rozwiniętych krajów nie dogonimy.
Wystartuje pan w wyborach o mandat radnego?
- Jak widzę, kto ma być radnym, to nie mam innego wyjścia. Tak było cztery lata temu, po prostu nie miałem wyjścia. Sumienie mi nie pozwalało, aby skład rady był inny.
Wysoko siebie pan ocenia.
- Nie chodzi o to, że jestem taki dobry. To chodzi o pewną jakość myślenia.
Rozmawiał Tomasz Miler
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze