W niedzielę, przy ulicy Witkiewicza w Szczecinie, doszło do dwóch niezwykle ciekawych i emocjonujących pojedynków.
Swoje mecze z rówieśnikami z Salosu Szczecin rozegrały roczniki 2002 i 2003 Energetyka Gryfino. Jako pierwsi na boisko wyszli strasi zawodnicy. Podopieczni trenera Marcina Wojtysiaka szybko stracili bramkę, ale nie załamało ich to. Mimo mniejszych umiejętności taktycznych, wykazali się bowiem determinacją i waleczną postawą. Nie odpuszczali żadnej piłki, napierając na rywala. W efekcie tego, w drugiej odsłonie wywalczyli rzut karny. Pechowo, nie został on wykorzystany, przez co Salo prowadził w dalszym ciągu. Na szczęście, Energetykowi nie zabrakło ambicji. W końcówce Pulka doprowadził do wyrównania, a jego koledzy jeszcze kilkukrotnie napędzili strachu miejscowym.
Odwrotnie wyglądała sytuacja w meczu rocznika 2003. Zespół trenera Artura Kujawińskiego zdominował Salos, dokumentując dużą przewagę bramką Szymona Nikitińskiego. O ile pierwsza połowa w wykonaniu naszych młodych piłkarzy była bardzo dobra, o tyle w drugiej w niczym nie przypominali siebie sprzed kilku minut. Zauważył to Salos, rzucając się do ataków. Niemal od razu po wznowieniu gry rywale doprowadzili do remisu. Na domiar złego, bramkarz Bartek Muskała doznał kontuzji i musiał opuścić plac gry. Jego miejsce między słupkami zajął... obrońca, Hubert Wojtas.
Choć nie jest to jego pozycja, w ciągu pół godziny gry popisał się kilkoma świetnymi interwencjami, w tym obroną rzutu karnego. Niestety, dwukrotnie skapitulował. Nie pomogło więć trafienie z "jedenastki" Dominika Budzyńskiego. Energetyk 2003 przegrał 3:2, czyniąc to na własne życzenie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze