Reklama

Toksyczna roślina bez kontroli?

Od przejeżdżających drogą krajową nr 31 kierowców, otrzymaliśmy niepokojące zgłoszenia na temat porastających pobocze roślin. Ze wstępnych ustaleń wydawało się, że jest to niebezpieczny barszcz Mantegazziego

Niby zakazane i pod ścisłą kontrolą, ale jak się okazuje, to tylko teoria. Szkodliwe rośliny z rodziny baldaszkowatych pojawiają się cyklicznie co roku przy drogach, bądź nieużytkach. Furanokumaryny zawarte w soku i wydzielinie włosków tych roślin, mają silne właściwości fototoksyczne i wywołują trudne w leczeniu oparzenia. Do inwazyjności tej rośliny przyczynia się jej zdolność do przetrwania w trudnych warunkach, duża żywotność i płodność, a także to, że kiełkuje wczesną wiosną, odbierając przestrzeń i światło innym roślinom. Rośliny te, oprócz wielkiego niebezpieczeństwa dla ludzi, przyczyniają się także do strat gospodarczych, gdyż rośliny te rozprzestrzeniają się na pastwiskach i mogą wywoływać oparzenia u zwierząt.
- W praktyce całe pobocze przy drodze krajowej 31 na odcinku pomiędzy Czepinem a Gryfinem obrasta ta roślina. Dlaczego nikt nie zwrócił na to uwagi – mówi jeden z kierowców, mieszkaniec Gryfina codziennie przejeżdżający tą trasą.
Alarm okazał się jednak przedwczesny. Na miejscu okazało się że roślina, która z daleka przypominała kierowcom barszcz, przypuszczalnie należy do innego gatunku, choć z pewnością przypisać ją można do tej samej rodziny selerowatych.
- Prawdopodobnie jest to popularna swojego czasu trybula. Kiedyś używało się jej jako przyprawy do zup - mówi Marek Kozanecki, gryfinianin będący znanym ekspertem kulinarnym, często sięgającym w swym menu po zapomniane rośliny.
Jednak o szczegółowe rozpoznanie zwróciliśmy się do specjalistów z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Szczecinie. Analizę przedstawimy już wkrótce na naszym portalu.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama