Nie jest nowa, nadal z pękniętą szybą, ale wreszcie tablica upamiętniająca przymusowe deportacje ludności polskiej, pojawiła się z powrotem na swoim miejscu.
Prezes Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych, Rafał Mucha dotrzymał słowa i umieścił z powrotem na placu Sybiraków tablicę, upamiętniającą przymusowe deportacje polskiej ludności cywilnej na wschód. Na początku sierpnia tablica była zdemontowana na polecenie burmistrza, który zdecydował się na to po sygnałach, że instalacja zagraża bezpieczeństwu mieszkańców. O fakcie tym nie powiadomiono jednak członków Zachodniopomorskiego Związku Sybiraków, stawiając ich przed faktem dokonanym. Sytuacja się w końcu wyjaśniła. Tablica znajdowała się w magazynie PUK, czekając na decyzję władz miasta, w jakiej formie ma wrócić na miejsce. Jednak sprawa przeciągała się i w końcu prezes PUK postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Antoni Rak, prezes Zachodniopomorskiego Związku Sybiraków mówi, że podczas imprezy integracyjnej stowarzyszenia "Wspólnota Polska", prezes Mucha podszedł do niego i poinformował, że zgodnie z wcześniejszym przyrzeczeniem wstawił tablicę na swoje miejsce.
- Rozmawiałem z prezesem Muchą. Stanął na wysokości zadania - mówił Antoni Rak.
W ten sam dzień burmistrz także skontaktował się z A. Rakiem informując o tym fakcie. Tablica ma posklejane miejsca pęknięcia, jednak jej stan nadal pozostawia wiele do życzenia. Sybirakom pozostało szukać chętnych do gruntownej renowacji tablicy, zwłaszcza że w przyszłym roku odbędą się okrągłe, bo 75 obchody agresji sowieckiej na Polskę i jednocześnie obchodzony w tym dniu będzie Światowy Dzień Sybiraka, być może po raz ostatni, z żyjącymi jeszcze świadkami przymusowych deportacji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze