Gryfinianki na swojej grupie facebookowej informują o problemach z rogatkami przy ul. Armii Krajowej. Twierdzą, że szlabany zamykają się, gdy kierowcy znajdują się na torowisku. Spytaliśmy o sytuację zarządcę przejazdu – PKP PLK.
- Gdy znalazłam się na torowisku, nagle szlaban się zamknął, a ja zostałam na torach. Zaczęłam trąbić, wtedy szlaban zaczął wariować, jakby się ktoś nim bawił. Otworzył się i znowu zamknął. Ta sytuacja zdarzyła mi się drugi raz – informuje pani Violetta, dodając, że nie było włączone czerwone światło, gdy wjeżdżała na torowisko.
- Też tak miałam w tamtym tygodniu – dodała pani Krystyna, a dalej kolejne kobiety, informujące w komentarzach o podobnej sytuacji, podkreślając, że przy wjeździe czerwone światło nie migało.
Rogatkami w Gryfinie steruje dyżurny ruchu z nastawni obok. Widzi sytuację na przejeździe. Spytaliśmy się w PLK, jak mogło do tego dojść?
Bartosz Pietrzykowski (rzecznik prasowy PKP PLK) przekazał nam, że sytuacja jest analizowana.
- Sygnalizacja świetlna załącza się w momencie, gdy rogatki zaczynają opadać. To przejazd obsługiwany z miejsca, przez dyżurną ruchu z nastawni. Nie jest więc tak, że najpierw zapalają się światła, a potem opadają rogatki, bo odbywa się to w jednym momencie. Czerwone światła migające, to nie jest ostrzeżenie, przed tym, że rogatki będą się zamykały, tylko to już jest bezwzględny zakaz wjazdu na przejazd, podobnie jak czerwone światło przed skrzyżowaniem – wyjaśnia B. Pietrzykowski.
Dyżurna mogła sterować rogatkami tak, aby wypuścić pojazdy, które w danym momencie były na torowisku. Nie powinno jednak dojść do całkowitego zamknięcia rogatek, jeśli znajdowałyby się tam pojazdy. To jest wyjaśniane. Sprawdzane również pod kątem poprawnego działania sygnalizacji świetlnej.
- Apeluję również do kierowców, aby nie wjeżdżać na przejazd, gdy nie ma miejsca po drugiej stronie jezdni, aby go opuścić. Kierowcy wówczas mogą utknąć. Zdecydowanie nie wolno wjeżdżać na przejazd również, gdy rogatki są już opuszczane. Niestety, to często popełniany błąd – mówi rzecznik prasowy PKP PLK.
Więcej informacji na temat tej sytuacji w najbliższym wydaniu Gazety Gryfińskiej / w najbliższy wtorek, 1 sierpnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze. No ale powinna poność odpowiedzialność za tanią sensację. Prawda jest taka, że kierowcy i piesi nie potrafią zachować się na drodze, szosie, czy jak tam zwał. Przejazd przez tory to również część drogi. Są przepisy ruchu drogowego ale w mordorze człowieki są oburzone, że trzeba czegoś przestrzegać. Często tamtędy jadę, gdyby Policja kilka dni postała przy przejeździe to nasza gmina nagle byłaby jedną z najbogatszych w kraju z racji mandatów. Czy stary, czy młody, większość ma gdzieś przepisy, prawo a potem lament jak coś się wydarzy.
To prawda że to głównie kierowcy ale i piesi łamią przepisy. Rogatki zaczynają się opuszcza? To jeszcze przejedzie kilka samochodów, kilku pieszych przejdzie lub przebiegnie. To co tam w artykule piszą że nie ma po drugiej stronie miejsca i tak się wetknie, często jakaś kobita co to na forum mądra i pisze a w realu to nie zna przepisów a jeśli zna to świadomie je łamie. Ale na fejsie to komentarze, żale i lamenty, tylko nie przyzna się, że 1000 razy już złamała przepisy w życiu przy pokonywaniu tego przejazdu. Nie na darmo jest powiedzenie kozak w necie, pi... w świecie. Tam dziennikarze powinni stanąć z ukrytą kamerą, ponagrywać przez nawet jeden dzień a potem do policji drogówki iść z prośbą o komentarz i by okazało się, że dziennie tam dziesiątki jak nie setki przypadków łamania przepisów są.
No to ja w podobnym temacie.Wczoraj kiedy doszedłem do przejazdu szlabany zamknęły się więc czekamy na przejazd pociągu.Ustawiła się już długa kolejka samochodów no i ludzi też się nazbierało.Czekamy,czekamy a pociągu ani nie widać ani nie słychać.Za to na torach niedaleko przejazdu stoi sobie kopareczka wykonująca na torach jakieś prace.W kopareczce siedzi sobie operator,drzwi od kopareczki otwarte no i operator uskutecznia jakąś zabawną rozmowę z pracownikiem który stoi obok kopareczki.Na pewno nie była to rozmowa o pracy ale jakaś luźna rozmowa.Obydwóch panów się śmieje gestykuluje i z pewnością opowiada sobie jakąś zabawną historię,Czuć ogólne rozbawienie obydwu panów.Panowie nawet nie zwracają uwagi na to że przejazd jest zamknięty bo tak są zajęci zabawną historią a ludzie czekają na przejazd pociągu.Po dłuższym czasie panowie w końcu przestali się śmiać i rozmawiać,kopareczka przejechała przez przejazd,zmieniła tor i wróciła innym torem.No i dopiero teraz szlabany się otworzyły.Czekaliśmy 15 minut.Niby to nie jest długo ale jak ktoś czeka to niestety te 15 minut to jest długo.
Cześć , jesteś wolnym mężczyzną, czujesz się samotny, chciałbyś to zmienić ? Nie czekaj odezwij się. Samotna, wolna, bez nałogów i niezależna. Nie dawno wróciłam z Anglii do kraju. Poznam Pana do wspólnych spotkań, wspólnych spacerów, wspólnie spędzania czasu, a jak zaiskrzy to może icoś więcej z tego wyniknie :) Naturalnie przed spotkaniem chciałabym się lepiej poznać, wymienić się numerami telefonów również zdjęciami jeżeli będziesz zainteresowany. Kontakt i moje zdjęcia znajdziesz na moim profilu randkowym tutaj : http://realnepanie.pl/monika89

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze. No ale powinna poność odpowiedzialność za tanią sensację. Prawda jest taka, że kierowcy i piesi nie potrafią zachować się na drodze, szosie, czy jak tam zwał. Przejazd przez tory to również część drogi. Są przepisy ruchu drogowego ale w mordorze człowieki są oburzone, że trzeba czegoś przestrzegać. Często tamtędy jadę, gdyby Policja kilka dni postała przy przejeździe to nasza gmina nagle byłaby jedną z najbogatszych w kraju z racji mandatów. Czy stary, czy młody, większość ma gdzieś przepisy, prawo a potem lament jak coś się wydarzy.
To prawda że to głównie kierowcy ale i piesi łamią przepisy. Rogatki zaczynają się opuszcza? To jeszcze przejedzie kilka samochodów, kilku pieszych przejdzie lub przebiegnie. To co tam w artykule piszą że nie ma po drugiej stronie miejsca i tak się wetknie, często jakaś kobita co to na forum mądra i pisze a w realu to nie zna przepisów a jeśli zna to świadomie je łamie. Ale na fejsie to komentarze, żale i lamenty, tylko nie przyzna się, że 1000 razy już złamała przepisy w życiu przy pokonywaniu tego przejazdu. Nie na darmo jest powiedzenie kozak w necie, pi... w świecie. Tam dziennikarze powinni stanąć z ukrytą kamerą, ponagrywać przez nawet jeden dzień a potem do policji drogówki iść z prośbą o komentarz i by okazało się, że dziennie tam dziesiątki jak nie setki przypadków łamania przepisów są.
No to ja w podobnym temacie.Wczoraj kiedy doszedłem do przejazdu szlabany zamknęły się więc czekamy na przejazd pociągu.Ustawiła się już długa kolejka samochodów no i ludzi też się nazbierało.Czekamy,czekamy a pociągu ani nie widać ani nie słychać.Za to na torach niedaleko przejazdu stoi sobie kopareczka wykonująca na torach jakieś prace.W kopareczce siedzi sobie operator,drzwi od kopareczki otwarte no i operator uskutecznia jakąś zabawną rozmowę z pracownikiem który stoi obok kopareczki.Na pewno nie była to rozmowa o pracy ale jakaś luźna rozmowa.Obydwóch panów się śmieje gestykuluje i z pewnością opowiada sobie jakąś zabawną historię,Czuć ogólne rozbawienie obydwu panów.Panowie nawet nie zwracają uwagi na to że przejazd jest zamknięty bo tak są zajęci zabawną historią a ludzie czekają na przejazd pociągu.Po dłuższym czasie panowie w końcu przestali się śmiać i rozmawiać,kopareczka przejechała przez przejazd,zmieniła tor i wróciła innym torem.No i dopiero teraz szlabany się otworzyły.Czekaliśmy 15 minut.Niby to nie jest długo ale jak ktoś czeka to niestety te 15 minut to jest długo.