- Kto posmakował raz piekła Sybiru, zostaje Sybirakiem na zawsze – zwykł mawiać Franciszek Mikołajko. Gryfinianin i syn piłsudczyka zmarł w wieku 93 lat
- Wraz z rodzicami Janem i Marią oraz rodzeństwem mieszkaliśmy w powiecie Podhajce w osadzie Burkanów, gdzie po wojnie polsko-rosyjskiej ojciec otrzymał od marszałka Piłsudskiego ziemię. Mój najstarszy brat, Włodzimierz także był strzelcem, brał udział w bitwie o Lwów. Z wojny wrócił z pewnym bagażem doświadczeń, który objawiał się tym, że ciągle bił się z Ukraińcami, którzy dali mu się we znaki – mówił na naszych łamach w sierpniu 2015 r.
Była to głównie „opowieść sybiracka”. Pobyt na „nieludzkiej ziemi” zdefiniował bowiem życie Franciszka, na zawsze czyniąc go Sybirakiem.
Nie dziwi, że za kluczowy dzień uznawał 10 lutego 1940 r. Miał 8 lat, gdy na zawsze opuścił rodzinną wieś.
Pełne wspomnienie znajdziesz w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze