Uroczyście obchodzili spóźnione dwudziestolecie istnienia. Mszę świętą w intencji Straży Miejskiej podczas ich święta celebrował prałat Bronisław Kozłowski. Opowiadał o sytuacjach, w których Gryfino bez strażników by się nie obeszło.
Urzędnicy, samorządowcy, przyjaciele... na uroczystej mszy w intencji straży miejskiej pojawiło się wiele osób. Gryfińska formacja obchodzi dwudziestolecie swojego istnienia. Do życia powołana została 1 marca 1993 roku, ale dopiero teraz odbywają się obchody okrągłej rocznicy istnienia.
- Wcześniej nie było czasu, by zorganizować uroczystości – tłumaczy komendant Straży Miejskiej Roman Rataj.
A podczas mszy ks. Bronisław Kozłowski mówił, że z bólem serca wysłuchuje słów przeciwników straży miejskiej domagających się jej likwidacji.
- Straż miejska jest w tym mieście potrzebna – mówił ks. prałat. Wspominał wiele dramatycznych sytuacji w historii miasta, w jakich Gryfino bez strażników by się nie obeszło. To między innymi okres powodzi, wówczas strażnicy pomagali w ratowaniu dobytku gryfinian, godzinami dźwigali worki z piaskiem budując zapory.
- Widzę ich codziennie – mówił prałat podkreślając, że niosą pomoc każdego dnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze