Reklama

Specjalna zlikwidowana, nauczyciele na wypowiedzeniu

Zespół Szkół Specjalnych przy ulicy Łużyckiej w Gryfinie przestaje istnieć. Taką decyzję podjęli radni podczas ostatniej sesji rady powiatu

Proces likwidacji szkoły specjalnej w Gryfinie miał swój początek już w lutym tego roku, kiedy to radni podjęli uchwałę o zamiarze likwidacji placówki. Wtedy prawie wszyscy, oprócz dwóch osób, byli za zamiarem zlikwidowania placówki. Argumentami za zamknięciem szkoły był bardzo duży koszt utrzymania placówki i straty, jakie z tego powodu ponosił powiat. Podczas ostatniej sesji powiatu stanowiska poszczególnych radnych nie różniły się zbytnio od tych z lutego. Szesnastu radnych było za likwidacją, jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Marzena Kaptajn, jedna z matek dwójki dzieci uczęszczających do szkoły przy Łużyckiej nie kryje rozczarowania.
- Od marca zbieraliśmy podpisy mieszkańców i instytucji, aby nie likwidować tej placówki - informuje.
Walczący o szkołę rodzice liczyli, że swoimi argumentami uda im się przekonać przynajmniej część radnych o słuszności wniosku. Według niej głosowanie stało się jednak formalnością już po ostatnim spotkaniu z przedstawicielami powiatu. Uważa też, że po części rodzice sami są sobie winni, gdyż za mało aktywnie brali udział w obronie dotychczasowego miejsca nauki ich dzieci.
- W ostateczności tylko dwoje rodziców zaangażowało się w akcję zapobiegnięcia likwidacji szkoły - mówi M. Kaptajn.
Setki podpisów poparcia nie uchroniły jednak szkoły przed zamknięciem. Rodzice mają teraz czas do końca sierpnia, aby zdecydować, gdzie przeniosą swoje dzieci. Na razie nie jest to wiadome, bo w wydziale edukacji nie ma jeszcze deklaracji rodziców, do której z zaproponowanych placówek zapiszą swoje dzieci. Teresa Narzekalak, dyrektor Zespołu Szkół Specjalnych do końca wierzyła w możliwość uratowania placówki. Jednak obecnie uważa, że kosztowało ją to zbyt dużo sił, aby próbować odwoływać się od tej decyzji.
- Godzę się z decyzją rady powiatu, jednak nie z przekonania, tylko własnej bezsilności - mówiła w ubiegły czwartek dyrektor szkoły.

Reklama

Rodzice zadecydują o losie nauczycieli
Okazuje się, że sytuacja zatrudnionych obecnie w szkole nauczycieli i ich przyszłości w placówce w Nowym Czarnowie uzależniona jest teraz od decyzji rodziców
- Rzeczywiście, można powiedzieć, że tak to wygląda - informuje Elżbieta Lorenowicz-Bień, naczelnik powiatowego wydziału edukacji.
Decyzja rodziców, w jakiej szkole umieszczą swoje dzieci będzie miała kardynalny wpływ na to, ile oddziałów zostanie stworzonych, a przez to ilu nauczycieli znajdzie pracę w nowej strukturze. Rodzice uważają, że zostali postawieni w niekomfortowej sytuacji, biorąc niejako odpowiedzialność za przyszłość zatrudnienia nauczycieli z Łużyckiej.
- Miałam przenieść córkę do Szczecina, jednak teraz się waham, bo znam sytuacje nauczycieli, którzy są według mnie dobrymi fachowcami - mówi jedna z matek.
Dyrektor Teresa Narzekalak po decyzji radnych o likwidacji otrzymała wypowiedzenie i obecnie przygotowuje podobne dla swoich nauczycieli. W piątek odbyło się uroczyste, ostatnie w likwidowanej placówce zakończenie roku szkolnego.
- Ciężko mi się żegnać z tymi murami, spędziłam tu wiele lat swojego życia. Jeszcze trudniej rozstawać się z dziećmi i ich rodzicami, szczególnie, że część z nich była także naszymi wychowankami - mówiła dyrektor Narzekalak.
Podczas uroczystości dyrektor szkoły gorąco apelowała o zapisywanie dzieci do placówki w Nowym Czarnowie. Takie samo stanowisko przedstawia też naczelnik powiatowego wydziału edukacji
- Jestem tego samego zdania, w końcu ci nauczyciele znają doskonale swoich uczniów i na pewno lepiej by było dla wszystkich, aby dalej wspólnie kontynuować naukę - mówi Elżbieta Lorenowicz-Bień.
Przedstawiciele powiatu opowiadali, że na ostatnim spotkaniu rodzice nie ulegali już emocjom, niektórzy wręcz namawiali innych do zgłoszenia swoich dzieci do placówki w Nowym Czarnowie. Niestety, część niechętnych tej lokalizacji rodziców nie była nawet zainteresowana, aby skorzystać z możliwości obejrzenia tego miejsca.
- Zadeklarowali chęć obejrzenia szkoły dopiero po skończonym remoncie - wyjaśnia.
Tutaj pojawia się problem, bo planowany pierwszy etap rozbudowy ma być ukończony do 31 sierpnia. Inną kwestią która pozostała jeszcze do uzgodnienia jest transport dzieci do nowego ośrodka. O ile gmina Gryfino jest do tego przygotowana i posiada środek transportu, który od kilku lat wozi dzieci do Nowego Czarnowa, to inne gminy będą musiały w ciągu przerwy wakacyjnej ustalić i zapewnić sposób dojazdu dzieci do nowej szkoły.
- Ustaliliśmy, że najpóźniej w sierpniu gminy Widuchowa i Banie spotkają się z rodzicami, aby uzgodnić sposób dowozu dzieci do szkoły - informuje Elżbieta Lorenowicz-Bień.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama