Nie tylko Odrzanka, ale również Błękit i Ogniwo odnieśli kolejne zwycięstwa w sparingach.
- Mieliśmy dużą przewagę, ale dochodziliśmy do szesnastego metra i traciliśmy koncepcję. Kontrolowaliśmy przebieg meczu, ale nie mogliśmy znaleźć drogi do bramki – stwierdza R. Gnap. Pod koniec meczu postawił on wszystko na jedną kartę i zagrał na trzech napastników. W rolę jednego z nich wcielił się środkowy obrońca, Tomasz Janas. To właśnie on dał drużynie asumpt do odrabiania strat, na osiem minut przed końcem doprowadzając do wyrównania. Rozochocone Ogniwo nie spuściło z tonu i po 120 sekundach za sprawą Krystiana Kuzio ustaliło wynik meczu na 4:3.
- To był naprawdę ciężki mecz i dlatego wygrana w nim bardzo cieszy – podsumował „Ząbek”. Dzięki wygranej Ogniwo Babinek zachowało pierwsze miejsce w tabeli rozgrywek. W sobotę w jego obronie zmierzy się z Wichrem Reptowo.
Błękit Pniewo – Morzycko Moryń 1:0 (0:0, 0:0, 1:0)
Bramka: Plis
Tempa nie zwalniają też piłkarze Błękitu Pniewo, którzy po pokonaniu Fagusa Kołbacz, tym razem rozprawili się z Morzyckiem Moryń. Zwycięstwo jest co prawda mniej okazałe, lecz odniesione z rywalem z wyższej półki. Morzycko gra bowiem na co dzień w Wojewódzkiej Okręgówce, a więc o jeden poziom rozgrywkowy wyżej niż nasz Błękit. Chociaż podopieczni Arkadiusza Durmy wygrali 1:0, nie byli zespołem lepszym. Wszystko przez zupełnie inne „miejsca”, w jakich znajdują się obecnie obie drużyny.
- Dowiedziałem się od ich trenera, że Morzycko nie trenuje. W odróżnieniu od nas i dlatego bałem się, że będziemy wyglądać przy nich gorzej – przyznaje A. Durma. Mimo, że różnica klas nie była widoczna, zawodnicy z Pniewa wyraźnie męczyli się w niedzielę. W ich poczynaniach nie widać było świeżości, która cechowała z kolei przeciwników z Morynia.
- Wyglądali tak jakby grali już w lidze. My mamy cięższe treningi, więc prezentowali się lepiej. Przynajmniej w dwóch pierwszych tercjach – przyznaje szkoleniowiec. Trzecia część meczu należała już do gospodarzy, którzy za sprawą Pawła Plisa zdobyli jedyne tego dnia trafienie. Druga wygrana w okresie przygotowawczym stała się faktem.
Poniżej fotorelacja z tego meczu Zbigniewa Włodarczyka
Odrzanka An-Mar Radziszewo – Sokół Pyrzyce 3:1 (0:1)
Bramki: Kutasiewicz (dwie), samobójcza.
Świetnie w zimowych sparingach poczyna sobie Odrzanka An-Mar Radziszewo. Po remisie z Osadnikiem Myślibórz (1:1) oraz pokonaniu Łabędzia Widuchowa (4:1), tym razem łatwo rozprawili się z Sokołem Pyrzyce. Mecz nie rozpoczął się jednak dobrze dla podopiecznych Marka Minkwitza. Mimo zdecydowanej przewagi pozwolili bowiem rywalowi na zdobycie pierwszej bramki z rzutu karnego. Druga część spotkania należała już jednak do gospodarzy. Choć wygrali 3:1, wynik mógł, a nawet powinien być wyższy. Niestety skuteczność zawiodła kolejno Tomasza Masztalera, Pawła Kopystyńskiego i Łukasza Szandruka. Na szczęście dobrą formę strzelecką pokazał Kamil Kutasiewicza, który dwukrotnie pokonał bramkarza Sokoła. „Kama” nie był jednym nowym piłkarzem w barwach drużyny z Radziszewa. W sobotę trener Minkwitz przyglądał się też w akcji Pawłowi i Bartkowi Andrzejewskim. Obaj występowali ostatnio w Odrze Chojna i wiele wskazuje na to, że zasilą naszego 4-ligowca. Tym samym dołączą do swojego brata Pawła, który od pół roku reprezentuje Odrzankę. Ze złych sytuacji warte odnotowania jest, że od początku okresu przygotowawczego z zespołem nie trenuje Łukasz Deptuła. Ponadto w czasie sparingu odnowił się uraz Piotra Bykowskiego, który w najbliższych dniach będzie zmuszony przejść operację.
Grot Gardno – Fagus Kołbacz 0:6 (0:3)
Fagus Kołbacz dał srogą lekcję futbolu Grotowi Gardno. Choć oba zespoły grają w jednej lidze, dzieliła je różnica klas.
- Wysoko zawiesili poprzeczkę, a my zagraliśmy bardzo słabe zawody. Wynik mówi wszystko – krótko podsumowuje trener Marcin Wojtysiak. Jego zdaniem Grot zagrał zbytnio niefrasobliwie w obronie, a także nieskutecznie w ataku. Ponadto szansę gry otrzymało wielu juniorów klubu.
- Sprawdziłem kilku młodych chłopaków, ale nie tłumaczy to nas w żaden sposób, bo w rywal był od nas lepszy w każdym elemencie – przyznaje „Majster”, dodając, zę niedzielny mecz stanowi jedynie preludium dla ligowej rywalizacji. Zdaniem Wojtysiaka, Fagusowi wiosną nie pójdzie już tak łatwo.
- Mam nadzieję, że ten zimny prysznic wpłynie dobrze na moich zawodników i frekwencja na treningach poprawi się. Weźmiemy rewanż w lidze – odgraża się M. Wojtysiak. Nie zmienia to faktu, że ma co poprawiać w grze zespołu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze