Rozmowa z Robertem Śliwińskim, byłym zawodnikiem Energetyka.
Od jakiegoś czasu próżno szukać cię w składzie 4-ligowej Iny, za to często występujesz w jej rezerwach. Jak należy to tłumaczyć?
Robert Śliwiński: Zagrałem 45 minut w pierwszym meczu rundy przeciwko Odrzance, a później przeszedłem do B-klasy. Pierwszej drużynie idzie bez mojej osoby, to po co to zmieniać? A tak na serio, nie za bardzo dogadujemy się z trenerem, a poza tym nie mam już tyle czasu co kiedyś. Mam 4-letnią córkę Amelię, a ponadto od kilku tygodni zajmuję się prowadzeniem zespołu juniorów Iny Goleniów.
Zostałeś nim z własnej inicjatywy, czy działacze cię o to poprosili?
- Trenerem juniorów był do tej pory trener Kopaczewski. Dostał jednak propozycję z Pomorzanina Nowogard i ze względu na perspektywy rozwoju zdecydował się na odejście. Po rozmowie z prezesem Pawłem Gulbinowiczem, który spytał czy sobie poradzę, stwierdziłem, że spróbuję. Bardzo pomagał mi trener rezerw, Bogdan Gibała, a że zna moich zawodników od dziecka, więc jego pomoc jest dla mnie bezcenna.
Spełniasz się w nowej roli.
- Uważam podobnie. Prowadzę chłopaków od rundy wiosennej. Na początku przychodziło ich około czternasty, a teraz na każdych zajęciach mam nie mniej niż 18-19. Cieszy mnie, że chcą się uczyć, bo ja też się uczę tego jak prowadzić zespół i dogadywać z młodymi ludźmi. Nie zapominajmy, że ci chłopcy wchodzą w dorosłe życie i my jako trenerzy musimy pokazać im jak radzić sobie z problemami. W wielu sytuacjach wzoruję się na trenerze Marku Blumce, któremu zawdzięczam bardzo dużo.
Widać, że nowe zajęcie pochłonęło cię całkowicie. Czujesz się obecnie bardziej piłkarzem czy trenerem?
- Jestem tam samo zawodnikiem, jak trenerem. Udaje mi się połączyć oba zajęcia, a to ważne, bo niezależnie od tego co człowiek robi, musi dawać z siebie 100%.
Nie uważasz jednak, że powinieneś grać w wyższej lidze niż B-klasa?
- Nie moje zdanie się tutaj liczy tylko trenera. To on ustala skład. Może gdyby ktoś inny prowadził Inę, to bym grał, ale po co gdybać?
Może więc czas na zmianę barw klubowych? Energetyk, Błękit, Odrzanka?
- Za dużo czasu straciłbym na dojazdy, bo mieszkam teraz w Goleniowie. Mam tutaj swoje cele, bo chcę wywalczyć awans z rezerwami do A-klasy, a poza tym zrobić coś fajnego z juniorami.
Opowiesz o swojej drużynie?
- Zespół gra w pierwszej klasie juniorów starszych w północnej grupie. Choć najstarszym rocznikiem jest 1995, u mnie gra tylko jeden zawodnik urodzony w tym roku. Reszta to chłopcy od 1996 do 1998, a teraz wprowadzam nawet zawodników z zespołu 1999 od trenera Mariusza Kurasa. Obecnie zajmujemy trzecie miejsce z sześcioma punktami straty do lidera i dwoma do drugiego Gryfa Kamień Pomorski (w sobotę oba zespoły miały zmierzyć się ze sobą, lecz Gryf nie przybył na spotkanie – przyp. GR.). W tej rundzie, czyli od momentu, gdy prowadzę zespół nie przegraliśmy jeszcze meczu. Mam nadzieję, że będzie tak do końca, bo chłopakom naprawdę zależy.
Masz uprawnienia trenerskie czy kurs dopiero przed tobą?
- Mam zezwolenie tymczasowe na prowadzenie juniorów w tej rundzie, ale muszę zrobić kurs instruktora. Jestem po rozmowach z prezesem i z tego co ustaliliśmy, klub opłaci mi cały kurs.
Zatem wiążesz przyszłość z zawodem szkoleniowca?
- Nie zastanawiałem się jeszcze nad tym. Na razie skupiam się na tym co jest teraz. Dano mi szansę prowadzenia zespołu i chcę nauczyć się jak najwięcej.
A gdyby UKS Energetyk zgłosił się po trenera Śliwińskiego, to..
- To poleciłbym im raczej Pawła Horodyskiego do bramkarzy oraz Marcina Mielnika do któregoś z roczników. Podobnie jak kilku innych chłopaków, którzy mają boiskowe doświadczenie. Energia powinna wykorzystywać je w pracy z młodzieżą. Korzystając z okazji chciałbym podziękować rodzicom za wsparcie i pomoc. Szczególnie w weekendy, gdy mam mecze i w tym czasie opiekują się Amelką.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze