Reklama

Rodzinny KPR Gryfino

KPR to projekt, który zjednoczył lokalne środowisko piłki ręcznej, wywołując spore emocje u kibiców. Skupił wokół siebie bowiem kilka pokoleń zawodników i działaczy, chcących wspólnie pracować na lepszą przyszłość gryfińskiego szczypiorniaka. Ostatnimi czasy, do potocznej mowy weszło określenie „Rodzinnego KPR-u”. Jest to bardziej trafna fraza, niż mogłoby się wydawać. W zespole występują bowiem bracia Jezierscy i Młynarczyk, natomiast w pionie organizacyjnym działają bracia Kejs. Nie należy zapominać również o Blejszach, którzy już we wrześniu mogą wspólnie wybiec na 2-ligowy parkiet. Z okazji świąt, "Gazeta Gryfińska" prezentuje tekst zatytułowany: „Rodzinny KPR Gryfino”

KPR Gryfino, poza drużyną seniorów, dysponuje obecnie zespołem juniorów starszych, dzieci i młodzików. Wiodącą postacią w tym ostatnim jest Kacper Blejsz.

- Nie, to nie zbieżność nazwisk – uśmiecha się Jakub Blejsz, zawodnik i działacz KPR. – Tak się złożyło, że Kacper idzie w moje ślady – dopowiada, przyznając, że miał na to pewien wpływ. Urodzony w 2003 roku zawodnik, swoją przygodę ze sportem zaczynał od piłki nożnej, lecz romans z tą dyscypliną trwał tylko przez krótką chwilę.

- Nie przejawiał większych talentów w piłce, podobnie zresztą jak ja. Zaproponowałem mu więc ręczną i zawiozłem do Bań na trening do starszej o cztery lata grupy – wspomina K. Blejsz.

Reklama

Treningi nie zawsze miały regularną formę. Ze względu na obowiązki zawodowe ojca, zdarzało się, że trenował raz w tygodniu, bądź wcale. Jest to pewna analogia do początków Kuby, który również nie przeszedł wszystkich szczebli szkolenia.

- Jako młody chłopak miałem kilka zajęć u trenera Górnego. Później grupa się rozleciała i zacząłem na poważnie trenować dopiero w liceum – opowiada skarbnik KPR. Mimo późnego początku, Blejsz zdołał rozegrać kilka meczów w juniorskiej i młodzieżowej kadrze Polski. Otrzymywał również powołania do reprezentacji seniorów. Na pierwszym z nich zerwał jednak Achillesa… Pokazuje to, że nigdy nie jest za późno na karierę w szczypiorniaku. Tym bardziej, że Kacper przejawia podobny talent do swojego ojca.

Reklama

- Muszę przyznać, że ma smykałkę do tej dyscypliny. Pokazał to kilka tygodni temu w meczu z Kusym, gdy rzucił szesnaście bramek i był wiodącą postacią. Wydaje mi się, że będzie miał też lepsze warunki fizyczne niż ja. W ósmej klasie szkoły podstawowej mierzyłem 180 centymetrów. Kacper już ma 178cm, a do końca roku szkolnego podrośnie pewnie o kolejne 4-5 – ocenia 42-latek.

 

Więcej o rodzinie Blejszów, Młynarczyków, Kejsów i Jezierskich można przeczytać w dwustronnym reportażu, znajdującym się na łamach "Gazety Gryfińskiej".

Reklama

 

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama