Reklama

Relacja z Raciechowic

Relacja z przekazania zboża zebranego w czasie dożynek gminnych w Starych Brynkach 30 sierpnia 2014 r. przez Komitet Społeczny Pomocy Raciechowicom dla poszkodowanej przez powódź gminy Raciechowice.


DNI POPRZEDZAJĄCE WYJAZD
… były bardzo pracowite. Przełożenie deklaracji przekazania zboża na konkretny scenariusz logistyczny, znalezienie transportu takiej ilości zboża do Raciechowic jak najszybciej i możliwie tanio, zgranie załadunku w kilku miejscach i powrót z ponad dwiema tonami jabłek do Gryfina, okazały się nie lada przedsięwzięciem. Ponieważ ilość zebranego zboża zdecydowanie przekroczyła nasze oczekiwania, przygotowany przez nas plan transportu szybko musiał ulec znacznej modyfikacji. Logistyczną stroną przedsięwzięcia, kontaktem z darczyńcami i odbiorcami jabłek oraz transportem zajął się Paweł Nikitiński. Odbiorem zboża od jednego z darczyńców i przyjęciem od drugiego, w sumie półtorej tony, zajął się Paweł Hajdaś. W rezultacie 24 tony, pełen tir wyjechał do Raciechowic we czwartek rano. Pozostałe półtorej tony pojechało z nami następnego dnia.
PIĄTEK 12.09.2014
Wyjechaliśmy z Gryfina popołudniu, dwoma samochodami: Paweł Hajdaś dostawczym ze zbożem, które nie zmieściło się do tira, pozostali członkowie Komitetu osobowym:  Mariola Hajdaś, Danuta Rolewska – Pająk, Paweł Nikitiński oraz towarzysząca nam Maria Kruszyńska. Do Dobczyc w gminie Raciechowice, gdzie mieliśmy ustalony nocleg dotarliśmy przed drugą w nocy.
SOBOTA
O godzinie 10-tej na terenie Spółdzielni Ogrodniczej „Grodzisko” w Raciechowicach czekała na nas pani Kazimiera Gorączko, odpowiedzialna za sprawy rolnictwa i ochrony środowiska w gminie.  Na podjeździe przed halą, rolnicy mocowali worki ze zbożem na swoich przyczepach. Przywitano się z nami serdecznie, niektórych wyściskano i wycałowano, dziękowano za dary i pamiętano, że Gryfino nie po raz pierwszy pomaga raciechowickim rolnikom, że można na nas liczyć. Usłyszeliśmy pierwsze, bardzo emocjonalne relacje bezpośrednio poszkodowanych w powodzi. Opowiadali, że woda, która przyszła do nich 6 sierpnia tego roku była wyjątkowo bezlitosna, że takiej powodzi nigdy u nich nie było. Jednemu z nich woda zabrała ok. hektar ziemi. W tym miejscu jest teraz koryto rzeki zamknięte urwiskiem…  Aż trudno uwierzyć. Kilka godzin później zobaczyliśmy to miejsce na własne oczy. Rolnicy nie mogli się nachwalić jakości naszego zboża. Ze swoich pól zbierają zdecydowanie mniej, zboże jest gorszej jakości, uprawa na zboczach Beskidu Wyspowego trudna i kosztowna.
Wspólnie wyładowaliśmy z Iveco pozostałe półtorej tony zboża w workach po 50 i 30 kg i rozpoczęliśmy załadunek przygotowanych dla nas, zapakowanych jabłek – 2 tony i 100 kg. Zwiedziliśmy spółdzielnię, w trzech ogromnych komorach – przechowalniach mieści się ok. 10 tyś ton jabłek, tyle trafia do spółdzielni każdego roku od 11 udziałowców. Halę, magazyny spółdzielni, administrację i transport obsługują … 3 osoby.
Około południa wróciliśmy do Dobczyc, gdzie umówieni byliśmy z Wójtem Raciechowic Markiem Gabzdylem. Tego dnia odbywało się Spotkanie hubertowskie w Zamku Królewskim w Niepołomicach, na które Pan Marek został zaproszony i miał otrzymać odznaczenie od Polskiego Związku Łowieckiego. Odznaczenie jest efektem wieloletniej owocnej współpracy pomiędzy PZŁ a gminą Raciechowice, polegającej na udziale myśliwych w edukacji ekologicznej dzieci raciechowickich szkół, między innymi nauce i angażowaniu uczniów w akcje nasadzeń drzewek. Zatem zanim obejrzeliśmy ogrom zniszczeń po ostatniej powodzi pojechaliśmy do Niepołomic. Przewodnikiem  wycieczki był wójt Raciechowic. W drodze słuchaliśmy opowieści Pana Marka o pięknie tej gminy, trudzie ludzi, którzy cyklicznie zmagają się z żywiołem, początkach Jego pracy w Raciechowicach, pomocy gminy w zakładaniu spółdzielni socjalnych, powstałych w tej niewielkiej gminie szkołach muzycznych, remoncie dróg, bardzo ważnej współpracy z radą gminy, itd., itd. Z cierpliwością odpowiadał na wszystkie nasze pytania odbierając kilkanaście telefonów. Mimo, że był z nami, w pełni i z uwagą, miało się wrażenie, że jednocześnie jest centrum dowodzenia mającego się odbyć następnego dnia Święta Jabłka i Gruszki.
Niepołomice przywitały nas przemarszem przez miasto orszaku myśliwych w odświętnych mundurach. Udało nam się uczestniczyć w części uroczystości i zobaczyć kawałeczek miasta – piękne, zadbane, klimatyczne, pełne kafejek, utrzymane w stylistyce renesansu, historyczne centrum.
Objazd po gminie Raciechowice i to, co zobaczyliśmy zrobiły na nas piorunujące wrażenie. Ta mała rzeczka, w niektórych miejscach strumyk nie głębszy niż do wysokości kostek, momentami leniwy, przyniósł tyle wody i z taką siłą, że zrywał mosty, nawet ten, wybudowany po powodzi w 1997 roku, specjalnie wzmocniony. Odrywał stopy mostów, przenosił ogromne kawały betonu i kamienie wielkości połowy samochodu, wielkie metalowe wsporniki, wyrywał drzewa, zabierał połacie pól, wlewał się do domów i z siłą wylewał z nich otwierając sobie drugie drzwi, odgradzał gospodarstwa od świata, odrywał kawały asfaltu dróg jak plastry miodu. Stradomka, na którą patrzyliśmy z niedowierzaniem zabierała samochody i maszyny rolnicze. Dwóch z nich nie odnaleziono. Niespodziewanie, bez ostrzeżenia niosła gigantyczną ilość wody deszczowej katastrofalnej ulewy z wyżej położonej, sąsiedniej gminy, wraz z nią muł i wszystko inne, co może unieść taka siła po drodze. Patrzyliśmy na zamulone pola, mokre budynki, cały ten ogrom strat i podchodziliśmy prowadzeni przez Wójta do rzeki z coraz większym respektem i w coraz częstszym milczeniu… słuchając.
Można by pomyśleć: co tych ludzi tu trzyma? Cyklicznie jak nie powódź, to grad niszczący sady. Ciągłe odrabianie strat, kosztowne i nieuniknione. Jednocześnie, jakby wbrew wszystkiemu, konsekwentne parcie do przodu.  Jak jazda na rowerze pod górę w najcięższych warunkach. Rafał Majka, mieszkaniec gminy Raciechowice, absolutna gwiazda tegorocznego Tour de Pologne jest uosobieniem ducha tej gminy.
Wypłukaną ulewą drogą dojechaliśmy do ukończonej w tym roku platformy widokowej w Gruszowie, z której rozpościerał się widok na całą gminę. Wójt wskazał nam granice gminy, wszystkie należące do niej miejscowości, opowiedział o projekcie, w ramach którego została wybudowana. Patrzyliśmy na tę pofałdowaną, zieloną dolinę przed nami, otoczoną „kopcami” Beskidu Wyspowego, absolutnie urzeczeni jej pięknem.
Zmierzchało, a my poprosiliśmy jeszcze o wizytę w zalanym przez powódź przedszkolu, które znajduje się tuż obok szkoły. Zobaczyliśmy zniszczone boisko, ściągniętą przez wodę sztuczną nawierzchnię, zamuloną podsypkę. Wszystko do wymiany. Z Panią Dyrektor weszliśmy do przedszkola. Spodziewaliśmy się katastroficznych obrazów. A to było już zupełnie inne przedszkole niż to, które widzieliśmy na zdjęciach, tuż po powodzi. Wyremontowane, czyste, zabawki, meble, wszystko świeże i pachnące, ani śladu wilgoci. Jak oni to zrobili w tak krótkim czasie? Mimo to, co wieczór przyjeżdża tu Pani Dyrektor i włącza urządzenia osuszające mury. Usłyszeliśmy, że najgorszy był muł, szlam, cuchnący i trudny do usunięcia. Ratowano wszystko, co się da, odkażano, szorowano i prano. 
Przy końcu tej podróży odwiedziliśmy Urząd Gminy w Raciechowicach, gdzie Marysia Kruszyńska miała przeprowadzić wywiad z Wójtem. W urzędzie Wójt i delegacja z Gryfina. Dostaliśmy kawę, ciastka i mieliśmy okazję zobaczyć salę obrad rady oraz przyjrzeć się gabinetowi Wójta, który mieści się na parterze przy wejściu. Właściwie każdy mieszkaniec wchodzący do niewielkiego urzędu może zajrzeć przez okna do środka. Zabawne i symptomatyczne , w holu w wykładzinie PCV wydeptana ścieżka, od wejścia  do gabinetu Gospodarza, pozbawiona wierzchniej warstwy i koloru. Część gabinetu Marka Gabzdyla wygląda jak połączenie pracowni sztuk wszelakich z częścią pamiątkowo-wystawową: niezliczona ilość pucharów, statuetek, pamiątek, zdjęć, obrazów i obrazków dziecięcych, prezenty wszelkiej maści, zwierzątka z origami, maskotki, piłka z podpisami, podziękowania i dyplomy, szabla, ciupaga, kapelusze, akwarium i wiele innych. Ma się wrażenie, że cały ten tworzący się przez lata zbiór ma ogromne znaczenia dla Pana Marka, każdej rzeczy towarzyszy własna historia, „prezenty od przyjaciół” mówi.
Ten pełen wydarzeń i doznań dzień zakończyliśmy przed północą odstawieni do Dobczyc przez najlepszego przewodnika, jakiego mogliśmy mieć. Nie spodziewaliśmy się rozmiaru zniszczeń, które ukazały się naszym oczom, ale też tempa napraw i porządkowania tego, co można było zrobić szybko i własnymi środkami. Ale najbardziej nie spodziewaliśmy się aż tak ciepłego przyjęcia, przyjacielskich gestów, naturalnej życzliwości i gościnności, braku urzędniczego dystansu.
NIEDZIELA
Odbywające się już po raz dziewiąty Święto Jabłka i Gruszki rozpoczęło się mszą świętą w przepięknym, niezwykle bogato zdobionym wewnątrz, XVIII wiecznym drewnianym kościele w Raciechowicach. Z Raciechowic, odprowadzeni do samochodów przy akompaniamencie ludowej kapeli ze Słowacji pojechaliśmy do Czasławia. Poprzednie, tradycyjne miejsce święta zostało zniszczone przez powódź. Wokół domu weselnego Arkadia ustawione zostały pięknie przystrojone straganiki Kół Gospodyń Wiejskich pełne pyszności do próbowania: chleba, smalcu, powideł, nalewek, soków, stragany z drewnianymi rzeźbami, innym rzemiosłem.  Przed oficjalnym rozpoczęciem zostaliśmy poproszeni przez Pana Marka o zajęcie miejsca dla gości, w pierwszej ławce. Wójt witał bardzo licznie przybyłych gości niezwykle ciepło, do większości zwracając się po imieniu, z ogromnym szacunkiem podkreślając przyjacielskie relacje, wagę otrzymanej pomocy, wdzięczność i rolę zespołu, z którym pracuje. Żadnej bufonady, sztywniactwa, nadęcia, megalomanii. Zupełnie inny styl, niźli ten, do którego przywykliśmy w czasie oficjalnych uroczystości i imprez.
Społeczny Komitet Pomocy Raciechowicom otrzymał z rąk Wójta Marka Gabzdyla pisemne podziękowania i Złote Jabłko. Czuliśmy się niezwykle wyróżnieni wiedząc jednocześnie, że jesteśmy pośrednikami a uznanie należy się wszystkim mieszkańcom naszej gminy, którzy odpowiedzieli na apel Wójta i okazali pomoc przekazując zboże i datki. W imieniu tych mieszkańców oraz wszystkich, którzy najzwyczajniej nie mieli możliwości wniesienia pomocy, a wnieśliby ją, gdyby mogli oraz w imieniu wszystkich sympatyków gminy Raciechowice i sympatyków tej akcji złożyliśmy mieszkańcom Raciechowic życzenia obfitych przyszłorocznych plonów i dobrej pogody. W bardzo przyjacielskim tonie przemawiała Pani Ewa De La Torre, która przyjechała do Raciechowic z członkami Stowarzyszenia Wspólnej Europy oraz Pan Paweł Nikitiński.
Zupełnym zaskoczeniem dla Pana Marka było uroczyste odznaczenie Go przez wojewodę małopolskiego w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Złotym Krzyżem Zasługi. Bardzo się przy tym wzruszył. W krótkich podziękowaniach podkreślił rolę mieszkańców, bez których żadne osiągnięcie nie byłoby możliwe. W prywatnej rozmowie przyznał, że niespecjalnie gustuje w odznaczeniach, ale teraz będzie musiał kupić sobie na nie pudełko.
Po części oficjalnej nastąpiła część artystyczna, której nie mogliśmy już zobaczyć w całości. Prawdziwymi gwiazdami tej części, którą widzieliśmy były przedszkolaki, które zdołały zachęcić do wspólnej zabawy publiczność. Zostaliśmy zaproszeni na wspaniały posiłek, podczas którego troskliwym gospodarzem był nie kto inny, jak Marek Gabzdyl, co chwila zachęcając gości do kosztowania wszystkich pyszności i nie skąpienia sobie niczego.  
Czas się było zbierać z żalem, że nie możemy zostać dłużej. Serdecznie pożegnaliśmy się z naszym przewodnikiem, od dwudziestu lat Wójtem Raciechowic, Markiem, niezwykłym człowiekiem.
Wróciliśmy do Gryfina przed czwartą nad ranem w poniedziałek. To była niezwykła, piękna i wyjątkowo pouczająca podróż. Zawieźliśmy zboże, przywieźliśmy jabłka i przekonanie, że są miejsca w Polsce, gdzie pomimo przeszkód, jakie stawia na drodze natura, może być inaczej…
Dziękujemy wszystkim darczyńcom, mieszkańcom gminy Gryfino, którzy  w dzień dożynek gminnych wrzucali do puszek datki oraz tym, którzy darowali zboże: Edwardowi Szczepanikowi, Janowi Olechowi, Mieczysławowi  Sawarynowi, Leszkowi Jaremczukowi, Kazimierzowi Golczykowi z Bielic. Jerzy Piasecki przekazał  1000 zł.
Przekazujemy podziękowania i pozdrowienia od mieszkańców Raciechowic.
Pełne sprawozdanie finansowe z akcji zbiórki zboża paszowego będzie dostępne na portalu zbiórek publicznych Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.
W imieniu Komitetu Społecznego Pomocy Raciechowicom:
Danuta Rolewska - Pająk
 
KSPR: Mariola Hajdaś, Danuta Rolewska – Pajak, Paweł Hajdaś, Paweł Nikitiński.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama