Marianna Ruszczyńska i Joanna Świeczyńska, portrecistka i rękodzielniczka, postanowiły wspólnie zaprosić radość i piękno do obiektu przy ul. Marii Konopnickiej 12 w Gryfinie. To tutaj będą organizowane cykliczne kiermasze rękodzielników z powiatu gryfińskiego. Kolejny już 15 września.
Budynek byłej szwalni przy ul. Konopnickiej w Gryfinie został częściowo zagospodarowany – mieści się w nim m.in. zakład fryzjerski Marty Bartkowskiej czy restauracja Boho. Ale duże powierzchnie na piętrze są wolne. Kilka miesięcy temu, za namową Joanny Świerczyńskiej, narodził się pomysł stworzenia w nich czegoś unikatowego.
- Jako osoba opiekująca się przestrzenią, chciałam ją uwolnić dla ludzi. A że jestem artystą-plastykiem z wykształcenia, to pomyślałam, że zaproszę tutaj innych twórców. Razem z Joanną zrobiłyśmy pierwszy kiermasz rękodzielników. Odbył się 7 lipca. Obecnych było na nim 17 wystawców. Idea jest taka, aby kiermasze odbywały się raz na dwa miesiące – mówi Marianna Ruszczyńska.
W rozmowie z nami daje nam do zrozumienia, że ten krok nie determinowała chęć zysku, bo ten jest znikomy.
- Razem z Asią uważamy, że, rękodzielnicy, są gdzieś na peryferiach rynku, prezentując się podczas festynów czy akcji charytatywnych. Tworzą skarby ale mało kto o tym wie. Wkładają serce i ogrom pracy, dzięki temu powstaje coś niepowtarzalnego – wyjaśnia M. Ruszczyńska.
Jej słowa zdają się potwierdzać liczby. Podczas pierwszego, przygotowanego naprędce kiermaszu, obecnych było siedemnastu wystawców. Na wrześniowy zapisało się już ponad trzydziestu. To głównie osoby z Gryfina, ale również z innych gmin naszego powiatu.
- Ludzie szybko się decydują, na udział. To mówi o ogromnej determinacji rękodzielników. Myślę, że ich dzieła są jak klejnoty zamknięte w ukrytej skrzyni, pora ją otworzyć! Zawód rękodzielnika jest niestabilny. Nie ma prostych kanałów dystrybucji. Jest grupa na Facebooku i tam wyraźnie słyszalny jest ich głos o tym, jak trudno jest zaistnieć na rynku, marzymy z Asią aby to zmienić – mówi M. Ruszyńska.
Globalne firmy wypierają z rynku sklepy lokalne, oferując często produkty tańsze dzięki masowej produkcji i tańszych kosztach pracy. Rzemieślnicy nie mają więc, jak i gdzie sprzedawać swoich produktów. Kiermasz ma być swoistą przeciwwagą, miejscem gdzie możemy zobaczyć niesamowite rzeczy, ale i poznać autorów. Taki kontakt otwiera nowe możliwości dla obu stron dając szansę na nawiązanie wyjątkowej współpracy, choćby dzięki zamówieniom indywidualnym.
- Pięknem rękodzieła jest to, że jest robione ręcznie przez człowieka, który posiada odpowiednie umiejętności i kocha to co robi. Tego nigdy nie będzie przy produkcji maszynowej. W rękodziele każdy produkt jest inny, ma swoją duszę i historię którą warto przy okazji zakupu poznać zwraca uwagę Marianna Ruszczyńska.
Ubolewa również na tym, że jako społeczeństwo coraz więcej wydajemy na niepotrzebne produkty, również spożywcze.
- Zamiast chronić zdrowie, często wybieramy fast-foody i napoje gazowane, które z czasem mogą prowadzić do poważnych chorób. Tymczasem moglibyśmy raz w miesiącu kupić coś pięknego od lokalnych rzemieślników, co nie tylko da nam radość i upiększy nasze domy, ale z pewnością poprawi nasze samopoczucie ;) – mówi organizatorka wydarzenia.
Kolejny kiermasz rękodzielnictwa odbędzie się 15 września. Większość stoisk będzie w budynku (wejście od strony zakładu fryzjerskiego), ale część na zewnątrz.
- Chcemy przygotować zabawy i atrakcje. Przy stole będą odbywały się m.in. warsztaty dla dzieci za symboliczną opłatą, będzie również loteria! Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych, mieszkańców Gryfina i okolic, aby mogli spędzić miło ten niedzielny czas ciesząc oko pięknymi przedmiotami – mówi Marianna Ruszczyńska.
Kamil Miler
Wysłuchaliśmy również trzech pań, które wystawią swoje prace podczas wrześniowego kiermaszu

Mówi Aneta Kujawa
Wraz z koleżanką robimy różne wyroby z gliny, wypalając je. To produkty trwałe, który nadają się do użytku domowego, można nawet myć je w zmywarce. Zajmujemy się tym od około dwóch lat.
Tworzymy w warunkach piwnicznych, gdzie mamy piec. Wcześniej robiłam to tylko dla siebie i dla znajomych, ale powoli zaczynało brakować miejsca na kolejne produkty w moim domu i w pracowni. Podczas lipcowego kiermaszu pierwszy raz sprzedawałam swoje produkty.
Tworząc prace z gliny, wkładamy w to swoją duszę. Pod wpływem naszej energii tworzymy coś unikatowego. To magiczne doświadczenie, z którego powstają wyjątkowe produkty. Pomysłów nie brakuje. Stosujemy również wiele różnych technik, np. różnego rodzaju szkliwo czy farby. Nurtów w ceramice jest naprawdę dużo.
Wrażliwość na piękno jest ogromna, bo często ludzie zwracają uwagę na piękne przedmioty, które są w naszych domach. Nakłady finansowe jakie ponosimy na materiały nie są małe. Glina, szkliwo czy wypał kosztują warto wziąć to pod uwagę porównując ceny naszych produktów do tych z sieciówek.
Mówi Anna Wójciak
Od dawna robiłam różne rzeczy na własny użytek. Około dziewięciu lat temu w szkole mojej wnuczki organizowano kiermasz charytatywny, uszyłam zające, ptaszki i inne drobiazgi. Wszystkie przedmioty się sprzedały. To była motywacja do dalszego działania. Przekazywałam swoje wyroby na różne akcje organizowane w Gryfinie. Czasem wystawiałam swoje prace na Facebooku, by uzyskać środki na materiały potrzebne do tworzenia. Brałam również udział w jarmarku Wielkanocnym organizowanym przez gminę. Było niewiele osób kupujących. Być może przyczyną jest coraz droższe życie. W obecnych czasach nie jest łatwo sprzedać rękodzieło. Osoby zainteresowane to najczęściej znawcy, wiedzą ile pracy trzeba włożyć w stworzenie niepowtarzalnych wyrobów. Tacy klienci się nie targują. Pokazują potem wyroby w swoim domu, co bardzo cieszy. Nasze przedmioty są niepowtarzalne, tego nie można porównać z towarami produkowanymi masowo. Marianna jest artystką, osobą o dużej wrażliwości, spadła nam z nieba. Wspiera nas,docenia, chce coś w tym kierunku zrobić. Uświadomiła nam potrzebę pokazania się.
Mówi Natalia Muc
Pewnego dnia zaczęłam szlifować kawałek drewna, aby stworzyć domek do ogrodu. W momencie kiedy poczułam zapach szlifowanej deski oraz jej gładkość, stało się to moją pasją. Obecnie robię domki do dekoracji wnętrz, wieszaki na ubrania czy klucze oraz wiele innych przedmiotów z motywem domków.
W swoje prace wkładam całe swoje serce. Stworzenie unikatowych przedmiotów, to ogrom pracy. Wielką satysfakcję sprawia mi radość drugiego człowieka. To niepowtarzalne wyroby, których nie można kupić w sklepie. Wykonam podobny przedmiot, ale nigdy identyczny. I właśnie w tym tkwi magia. Moim nowym nabytkiem jest mała wiertarka, dzięki czemu będzie pracowało mi się łatwiej. Jestem dziś więc bardzo szczęśliwa (śmiech).

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Znam Panią Anetę Kujawę, ceramiki uczy się w Swietlicy Wiieskiej w Bartkowie ????

Znam Panią Anetę Kujawę, ceramiki uczy się w Swietlicy Wiieskiej w Bartkowie ????