Szczypiorniści Energetyka zremisowali w Tczewie na inaugurację rozgrywek drugoligowych. Jeden punkt to zasługa heroicznej pogoni w ostatnich minutach
Występ naszego zespołu w Tczewie był swego rodzaju niewiadomą. Nie tylko ze względu na drobne zmiany kadrowe do jakich doszło przed sezonem, ale przede wszystkim na krótki okres przygotowawczy i niezbyt dużą liczbę gier kontrolnych. Początek meczu nie napawał optymizmem Arkadiusza Augustyniaka. Trener Energetyk miał spory problem, bo Sambor szybko wypracował sobie kilkubramkową przewagę. - To efekt naszej słabej gry, a dokładniej błędów indywidualnych – surowo ocenia swoich podopiecznych Augustyniak. Na pierwszych siedem bramek dla Sambora sześć zdobył ich nowy nabytek. - Widać, że ten zespół się wzmocnił. Tam wiele zespołów straci punkty – mówi trener Energetyka. Do przerwy wydawało się, że straci je również Energetyk, gdyż przegrywał 14:10. W drugiej połowie Sambor dalej przeważał. W 50. minucie prowadził 22:16. Zawodnicy gospodarzy zapewne myśleli już o prysznicu i zimnym piwie, ale wtedy gra gryfinian odmieniona została niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Przez ostatnich dziesięć minut Energetyk nie stracił żadnej bramki, a zdobył przy tym ich sześć, ostatecznie remisując. - A mogliśmy nawet wygrać. Na dziewięć sekund przed końcem Sambor stracił piłkę, a my wyprowadziliśmy kontrę. Zawodnik gospodarzy sfaulował naszego na dziewiątym metrze. Otrzymał za to czerwoną kartkę, a my zdołaliśmy jeszcze oddać rzut równo z końcowym gwizdkiem, ale piłka… uderzyła w słupek – relacjonuje niezwykle emocjonujące ostatnie sekundy szkoleniowiec gryfinian. Pozostaje więc mały niedosyt, że „Energia” odpaliła dopiero w ostatnich minutach. Z drugiej strony, zapewne większy niedosyt mają gracze gospodarzy, którzy zapewne wciąż nie mogą uwierzyć w to jak roztrwonili swoją przewagę. - Generalnie to szczęśliwy dla nas remis. Cieszymy się z jednego punktu – mówi obiektywnie A. Augustyniak. Do Tczewa nie pojechało sześciu nowych zawodników z Kusego oraz Adrian Adamczewski, Szymon Tołyż i Grzegorz Miltyk. Warto dodać, że pierwszą bramkę po wielu latach przerwy zdobył wracający do gry Adam Zieliński. W następnej kolejce Energetyk podejmować będzie Tytanów Wejherowo. Mecz w sobotę (21.09) o godzinie 18.00 w Sali przy ul. Iwaszkiewicza.
Komentarze