Reklama

Radnym też nie powie

Na sesji radni pytali o sprawę wynagrodzenia dla kancelarii prawnej Witolda Modzelewskiego. Burmistrz nie udzielił jednak żadnych informacji.

Przypominamy, iż magistrat z premedytacją ukrywa sprawy finansów, dotyczące podatkowego sporu z elektrownią. Urzędnicy wolą ośmieszać się, niż zdradzić prawdę i wynajdują absurdalne wręcz wymówki, aby nie udzielić tej informacji. Nieoficjalnie mówi się, że prawnikom zapłaciliśmy setki tysięcy złotych, może nawet milion!

- Panie burmistrzu, nie można tego ukrywać przed opinią publiczną, proszę nam teraz powiedzieć, ile nas to kosztowało – apelował radny Nikitiński.

Henryk Piłat nie chciał jednak podać konkretnych kwot. Mówił, że jest to niemożliwe, bo nie pamięta dokładnych wyliczeń.

Reklama

- A przybliżone kwoty? – dociekał radny, który stanowczo mówił, iż brak wiedzy choćby o przybliżonych kosztach pracy prawników ze stolicy to niekompetencja burmistrza. Henryk Piłat zdenerwował się tymi słowami, zapowiedział, że radny na drugi dzień otrzyma odpowiedź. Kolejnym dniem była sobota i żadna informacja do Pawła Nikitińskiego nie dotarła. Radnego zapytaliśmy również o tę sprawę w poniedziałek.

- Cisza, nadal nic nie wiem – powiedział nam radny.

Kolosalne wynagrodzenie dla prawników to tylko jeden z elementów kosztów. Gmina broni się również przed wniesieniem opłaty do urzędu skarbowego. Prawdopodobnie koszt działań skarbówki i m.in. zajmowania kont Dolnej Odry przekracza 3 miliony złotych. W tym przypadku urzędnicy również robią wszystko, aby opinia publiczna nie poznała stanu rzeczywistego, choć zagrożenie przegraniem sprawy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym jest bardzo duże. Wcześniejsze werdykty były dla samorządu niekorzystne, a kasacja w NSA to ostatnia szansa na przedłużenie postępowania.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama