Runda jesienna w wykonaniu Energetyka wygląda jak na razie tragicznie. A tymczasem już w sobotę do Gryfina przyjeżdża lider rozgrywek.
Świt Skolwin śmiało uznać można za rewelację bieżącego sezonu. Zespół prowadzony przez trenera Krzysztofa Jarczewskiego na 4-ligowym poziomie zadebiutował przed rokiem i śmiało można ocenić go na plus.Drużyna zajęła bowiem solidne, szóste miejsce. Teraz jest na najlepszej drodze do poprawienia tego wyniku i osiągnięcia największego sukcesu w 62-letniej historii klubu. Na własnej skórze przekonały się o tym m.in. Dąb Dębno oraz Vineta Wolin, która w ubiegłą sobotę uległa w Skolwienie 4:0. Jak zdradza były zawodnik Energetyka, Michał Adamczak, Świt nie prezentuje finezyjnego futbolu i nie przewyższa piłkarsko ligi, lecz z drugiej strony osiąga fenomenalne wyniki. W dziesięciu kolejkach tylko dwukrotnie nie wywalczył kompletu punktów, raz remisując z Osadnikiem Myślibórz, a drugi raz przegrywając z Odrą Chojna.
Tymczasem w Energetyku można mówić o zachowaniu status quo. Przynajmniej w kwestii kadrowej, gdyż zespół w dalszym ciągu przypomina szpital. Co prawda do treningów wrócił Chamera, lecz do kontuzjowanego Kopystyńskiego i Masztalera dołączyli „Aleks”, który zmaga się z urazem mięśniowym, a także Żeglin i Lipka. Dwaj ostatni zostali zmienieni przez Krzysztofa Sobieszczuka w przerwie meczu z Iskrą Białogard, ale istnieje szansa, że w sobotę pojawią się na boisku. Dodatkowym osłabieniem będzie brak pauzującego za cztery żółte kartki Adriana Ułasowicza.
Początek meczu o godzinie 14.00.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze