Reklama

Przedstawiamy zespoły z naszego regionu: Łabędź Widuchowa

Czy w obecnej rundzie mamy do czynienia z najmocniejszym Łabędziem Widuchowa od lat? Wydaje się, że owszem.

W pierwszej, wiosennej kolejce A-klasy mieliśmy co najmniej dwóch sprawców największej sensacji. Pierwszym była Iskra Banie, która pokonała rezerwy Energetyka Gryfino. Drugim zaś Łabędź Widuchowa, który rozgromił 5:1 Grota Gardno.

Tak wysoka wygrana podopiecznych trenera Marcina Łapińskiego, w pierwszym odruchu, mogła szokować. Przyglądajac się jej bliżej, szok mija. Zimą w zespole z gminy Widuchowa doszło bowiem do znaczącego wzmocnienia składu. Co prawda drużynę, kosztem Czarnych Lubanowo, opuścił Mateusz Grzech, lecz w jego miejsce pojawiło się dwóch doświadczonych, a przede wszystkim ogranych piłkarzy, także w zagranicznej lidze.

Reklama

W pierwszej kolejności Łabędzia wzmocnił Tomasz Adamczak z FC Schwedt. Swój nieoczekiwany transfer tłumaczył on na łamach "Gazety Gryfińskiej" podjęciem pracy zawodowej, która nie pozwoli mu na regularne treningi. Powrót do macierzystego klubu wydawał się w tym przypadku najrozsądniejszym rozwiązaniem. Tuż przed ligą podobnie postąpił inny legendarny gracz Łabędzia. Bartek Łapiński, bo o nim mowa, ostatnią rundę spędził w 5-ligowej Odrze Chojna, występując w niej razem ze swoim bratem, Markiem.

Jeśli dodać do tego Andrzeja Łęczewskiego, rysuje nam się obraz nieoczekiwanie mocnej drużyny, niepozostającej bez szans na sprawienie wielkiej sensacji. Czy takiej na miarę wywalczenia awansu do Regionalnej Okręgówki? Trudno na tym etapie mówić aż o takim osiągnięciu. Jak przyznaje trener Marcin Łapiński, wygranie ligi nie jest ceelem jego podopiecznych. W parze za awansem muszą iść bowiem sprawy organizacyjno-finansowe.

Reklama

Abstrahując od nich, zdaje się jednak, że potencjał ludzki predystynuje Łabędzia do wyższej klasy rozgrywkowej. Po całym regionie rozsiani są bowiem wychowankowie klubu oraz piłkarze wywodzący się z gminy. Wypada wspomnieć choćby Gracjana Zięcika z Morzycka Moryń, Norberta Borka, Mateusza Grzecha, Szymona Wierzchowskiego, Cezarego Kubickiego i Tomka Lidwina z Łabędzia Widuchowa, Pawła Iskry ze Sparty Węgorzyno, Karola Janiaka i Daniela Włocha z Błękitu Pniewo czy ich braci, Marcina i Dawida, występujących od wiosny w LUKS-ie Krzywin.

Nie pisząc już o trzech pozostałych braciach Łapińskich, Kamilu Makule z Energetyka Gryfino, grającym do niedawna w Vinecie Wolin Michale Adamczyku, czy piłkarzu 2-ligowej Stali Stalowa Wola, Konradzie Korczyńskim. Gdyby wszyscy oni występowali w macierzystej drużynie, Łabędź z powodzeniem rywalizowałby w 4.lidze. Mowa jednak o typowym "futbol fiction", gdyż ich masowy powrót nie wchodzi w grę.

Reklama

 

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama