Prawo i Sprawiedliwość wystawiło na „szczecińskiej liście” dwóch mieszkańców powiatu gryfińskiego: Rafała Muchę i Andrzeja Szelążka. Do Sejmu wystartuje też dwóch kandydatów związanych z naszym regionem
- Od roku jestem członkiem gryfińskiego koła Unii Wolności, w którym pełnię funkcję sekretarza koła - powiedział na łamach „Echa Gryfina i okolic”.
Był rok 1998, a 26-letni Rafał Mucha, kawaler mieszkający w rodzinnym Borzymiu, zapragnął zostać radnym powiatowym. Chwilę wcześniej ukończył studia w zakresie finansów i bankowości w Uniwersytecie Szczecińskim, ale od 1995 r. pracował w Pomorskim Banku Kredytowym SA w Gryfinie (dziś PEKAO SA). W materiale wyborczym, opublikowanym przez jedyny w tamtym czasie lokalny tygodnik, starał się dotrzeć zwłaszcza do środowisk wiejskich.
-Jak już wspomniałem jestem mieszkańcem wsi i zamierzam tam mieszkać jeszcze przez długie lata. Uważam jednak, że jest wiele spraw na wsiach, które należy załatwić. Tak więc w radzie będę rzecznikiem interesów mieszkańców wsi i myślę, że mi się uda stworzyć wiejskie lobby, które będzie miało wpływ na decyzje rady – zapewniał, mówiąc o konieczności dożywiania wiejskich dzieci w szkołach, zintensyfikowaniu działań w zakresie gazyfikacji i telefonizacji wsi, rozwinięciu infrastruktury komunalnej oraz chęci rozwiązania problemu dojazdów mieszkańców wsi do pracy, co było związane z likwidacją połączeń PKP na dawnej trasie do Pyrzyc.
Na swój czas musiał jeszcze poczekać. Dostał się do Rady Powiatu, ale dopiero osiem lat później. W 2006 r. startował zresztą ze znacznie lepszymi perspektywami. Nie jako szeregowy pracownik banku, lecz prezes
Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych w Gryfinie. Był uważany za młodego i zdolnego managera, ale politycznego żółtodzioba. Świadczy o tym konieczność ustąpienia „starszyźnie” na czele listy Bezpartyjnego Bloku Samorządowego. 34-letni Mucha mógł liczyć dopiero na szóste miejsce w okręgu nr 1, co nie okazało się żadną przeszkodą. Zdobył 697 głosów, drugi wynik nie tylko na liście BBS, ale też na terenie całej gminy Gryfino.
Rok 2006 był zresztą udany dla obu braci. 25-letni Paweł Mucha, startując z listy Prawa i Sprawiedliwości, uzyskał 2883 głosów, dostając się do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego. Od tego momentu ich kariery polityczne była ściśle powiązane.
Chciał rządzić gminą
Na poziomie samorządu Rafał Mucha działał wyłącznie w Radzie Powiatu, gdzie spędził trzy kadencje. W 2010 r. zagłosowało na niego 772 osób (pierwszy wyniki na liście BBS i drugi w okręgu za Ewą Dudar z PO - 785), zaś cztery lata później podwoił poparcie, zyskując głosy od 1548 mieszkańców gminy. Wybory samorządowe 2014 pokazały, że posiada większe ambicje polityczne. To wówczas zapragnął zostać burmistrzem Gryfina. W I turze zagłosowało na niego 3332 wyborców (29%), dzięki czemu wspólnie z Mieczysławem Sawarynem (4554 głosów, 40%) wyrzucił za burtę rządzącego od dwunastu lat Henryka Piłata. Lidera BBS, a więc komitetu, z którym od wielu lat był związany.
Czytelnicy naszej gazety mogli dowiedzieć się wówczas nieco więcej o jego „prywatnej stronie”.
- Do moich pasji należy akwarystyka słodkowodna i pszczelarstwo. W wolnym chwilach czytam współczesną literaturę (fantastyka naukowa, fantasy, kryminał). Od kilu lat wraz z grupą przyjaciół tworzymy grupę teatralną Gliptykos, której celem jest sztuka, pomoc drugiemu człowiekowi i dobra zabawa – pisał w naszej ankiecie, akcentując że w życiu publicznym ceni postawy propaństwowe.
- Społeczna gospodarka rynkowa zmierzająca do dobrobytu mieszkańców, zapewniająca wysoki poziom zabezpieczeń socjalnych i sprawiedliwość społeczną. Szczególnie dbałość o warunki pracy i dążenie do likwidacji bezrobocia, w oparciu o osoby mające najlepsze kompetencje do wykonywania określonych zadań – napisał w sekcji „poglądy na gospodarkę”.
Wymieniał zupę szczawiową, jako ulubione danie, w rubryce „film” podał „Zieloną Milę” z Tomem Hanksem, przyznał że jest fanem sagi Andrzeja Sapkowskiego o Wiedźminie, słucha Dżemu z Riedlem, Bajmu i Blue Cafe, jego nałogiem są słodycze a za największe autorytety uważa rodziców oraz Jana Pawła II. Dodał też, że z rezerwą ocenia czynnych polityków, a sam marzy o pomyślnej przyszłości dla swoich córek i zwycięstwie wyborczym. W II turze musiał jednak uznać wyższość Mieczysława Sawaryna, który uzyskał 5991 głosów (55%), przy 4951 głosach Muchy (45%).
„Rafał Mucha jest bezpartyjny”
Wybory samorządowe 2014 były osobliwe. 42-letni wówczas Mucha na stanowisko burmistrza startował z własnego komitetu wyborczego. Jednocześnie otworzył listę Polskiego Stronnictwa Ludowego do Rady Powiatu Gryfińskiego. Jak zostało już napisane, uzyskał aż 1584 głosów, podczas gdy Tomasz Mirakowski, lider listy Prawa i Sprawiedliwości oraz kandydat na burmistrza Gryfina tylko 348. Wspominamy w tym miejscu PiS, gdyż czołowym działaczem partii (przewodniczącym gryfińskich struktur, członkiem zarządu okręgowego i przewodniczącym klubu w sejmiku wojewódzkim) był już wówczas Paweł Mucha. Sprawa zainteresowała nie tylko naszą redakcję. W liście, nadesłanym do cedyńskiego portalu, szef gryfińskiego PiS-u wziął brata „w obronę”.
- Rafał Mucha nie jest członkiem PiS, ani – według mojej wiedzy – jakiejkolwiek innej partii politycznej, jest natomiast członkiem Ruchu Społecznego im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego – pisał P. Mucha, odnosząc się do informacji o starcie brata do Sejmu.
- Pani Wanda Mazur i Pan Rafał Mucha uzyskali rekomendację władz powiatowych PiS jako potencjalni kandydaci PiS w wyborach do Sejmu RP. Ich kandydatury zostały zgłoszone centralnym i okręgowym władzom PiS do rozpatrzenia – przyznawał Paweł Mucha w lipcu 2015 r.
Wkrótce po tym oboje zostali zaakceptowani. Rafał Mucha startował do Sejmu z siódmego miejsca na liście PiS i taki też wynik osiągnął. Osiem lat temu na 43-latka zagłosowało 5000 osób (2706 w gminie Gryfino i łącznie 3533 w powiecie gryfińskim). Nie dostał się do Sejmu, ale najlepsze miało dopiero nadejść. W 2015 r. PiS wygrał nie tylko wybory parlamentarne, ale również prezydenckie. Po zaprzysiężeniu Andrzej Duda uczynił Pawła Muchę swoim społecznym doradcą, zaś 20 grudnia 2016 r. przekazał gryfińskiemu prawnikowi funkcję sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta. Istotny w tym względzie okazał się Ruch Społeczny im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.
- Joachim Brudziński rekomendował mnie do Ruchu Społecznego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w roku 2011. Maciej Łopiński poznał mnie tam z Andrzejem Dudą. Nie byłoby mnie tu dziś, gdyby nie ta znajomość – przyznał Paweł Mucha w sierpniu 2018 r. w rozmowie z Piotrem Witwickim (całość dostępna na www.prezydent.pl).
Andrzej Duda, po przeprowadzce do Pałacu Prezydenckiego, nie zapomniał więc o koledze z czasów, gdy obaj byli szeregowymi działaczami PiS, „pociągając” go za sobą. Paweł Mucha, wraz z rozwojem swojej politycznej kariery, uczynił to samo w stosunku do starszego o dziewięć lat brata.
„Chwilowy” poseł
Wcześniej jednak Rafał Mucha został „chwilowym” posłem. W 2019 r. skorzystał z faktu, że Joachim Brudziński został europosłem, zajmując jego miejsce w sejmowych ławach. Równe cztery miesiące później R. Mucha starał się o reelekcję. Zdobył aż 8 672 głosów, lecz lista PiS w Szczecinie okazała bardzo mocna i dało mu to dopiero szóste miejsce w wewnętrznej stawce. Na pocieszenie pozostał mu fakt, że zdobył najwięcej głosów, ze wszystkich kandydatów okręgu nr 41, w gminie Gryfino (3199) oraz w powiecie gryfińskim (5222).
- Mucha przekonał do siebie ponadto 1098 mieszkańców Szczecina. Dla porównania, Katarzyna Kotula zgarnęła w tym mieście aż 3854 głosów. Jako że mowa o kandydatce z odmiennym światopoglądem, bardziej miarodajnie jest rozpatrywanie wyniku w kontekście listy PiS. Mucha wypadł w tym pojedynku przeciętnie. Gryfinianin przegrał nie tylko z liderami: ministrem Markiem Gróbarczykiem i Arturem Szałabawką, ale też z Krzysztofem Zarembą (tego można było akurat się spodziewać) oraz Arkadiuszem Litwińskim, Maciejem Kopciem, Dariuszem Mateckim i Stefanią Biernat. Najistotniejsze na tym odcinku jest jednak, że strata do czołówki okazała się na tyle duża, że nie udało się jej nadrobić w rodzimej gminie. Działania na terenie Gryfina oraz przyległych wsi wyglądały zresztą dużo skromniej niż w Szczecinie. Na ulicach miasta można było oczywiście dostrzec plakaty i banery kandydata, lecz nie odnotowaliśmy szerszego szturmu. Rafał Mucha zrezygnował m.in. z klasycznej metody promocji, w postaci reklam w gazetach i na portalach. Sztab posła nie zaniedbał jednak mocy internetu. Za pomocą fanpejdża na Facebooku, relacjonowano wizyty Muchy na lokalnych imprezach, a także spotkaniach z wyborcami i samorządowcami. Szeroko rozreklamowano też kilka nietypowych akcji, jak choćby głośne „Mucha chroni owady” – pisaliśmy wówczas w tekście „Dlaczego Mucha nie dostał się do Sejmu”.
Brak sukcesu wyborczego, w dłuższej perspektywie, okazał się opłacalny.
- Po wygranej PiS w 2015 r. przeszedł do państwowych spółek. Od 2016 r. był wicedyrektorem oddziału w PGE GiEK - Zespół Elektrowni Dolna Odra, a od 2020 r. wiceprezesem PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. W grudniu 2020 r. został powołany do zarządu Enei. Do końca 2022 r. zarobił w niej 1,774 mln zł. W 2015 r. wpłacił na fundusz wyborczy PiS 5 tys. zł, w 2018 – 4 tys. zł, w 2019 r. - 32,9 tys. zł (z tego 8 tys. zł na kampanię Joachima Brudzińskiego do PE, resztę na swoją kampanię do Sejmu). W 2022 r. przekazał 42 tys. zł darowizny na PiS – pisała Wirtualna Polska w tekście o Klubie Milionerów PiS.
W podobnym zestawieniu znalazł się również jego brat, który po odejściu z Kancelarii Prezydenta najpierw został doradcą Adama Glapińskiego (od 1 stycznia 2021 r.), w czerwcu 2021 został przewodniczącym rady nadzorczej PZU, a następnie prezydent Duda powołał go 1 września 2022 r. w skład zarządu Narodowego Banku Polskiego.
Dało się słyszeć, że 51-latek nie pali się do startu w tegorocznych wyborach, ale zdaje się, że PiS potrzebuje głosów Rafała Muchy w powiecie gryfińskim, gdzie przed czterema laty bezdyskusyjnie zwyciężył, a do zeszłego roku szefował lokalnym strukturom.
Dyrektor Lasów sympatyzujący z PiS
Miejsce numer dwanaście na liście otrzymał Andrzej Szelążek. To dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie. Leśnik w trzecim pokoleniu.
- Tradycję rozpoczął mój dziadek Wawrzyniec Szelążek, który był leśnikiem w Milczycach pod Lwowem. Po wojnie został przesiedlony do Brwic w gminie Chojna, gdzie nasza rodzina mieszka nieprzerwanie od 1945 roku. Leśnikiem był mój tata Marian, a później zostałem ja – mówi urodzony w 1962 roku Andrzej Szelążek.
Uważał, że to dla niego naturalna droga zawodowa.
- Nie było to żadne marzenie. Myślałem, że tak po prostu powinno być. Dlatego kształciłem się na leśnika, czyli w kierunku, o którym co nieco już wiedziałem. Nigdy nie sądziłem, że zajdę tam gdzie zaszedłem. Myślałem, że zawsze będę „tylko” leśnikiem – przyznaje Szelążek.
W 2016 roku został natomiast Nadleśniczym w Myśliborzu, a dwa lata później Dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie.
- W mojej jurysdykcji są wszystkie lasy od Świnoujścia do Międzychodu, na terenie Wielkopolski – mówi.
Jak akcentuje, jest bezpartyjnym kandydatem, który startuje z Prawa i Sprawiedliwości. Sympatyzuje z tą partią, o czym – poza awansem zawodowym – świadczy również fakt, iż wcześniej dwukrotnie znalazł się na jej listach. W 2018 r. w wyborach do Sejmiku Województwa (2 757 głosów i brak mandatu) oraz rok później do Sejmu RP, gdy zyskał 2 217 głosów.
- Teraz powinno być lepiej, bo jestem dużo bardziej znany. Bynajmniej tak mi się wydaje, bo dałem się poznać w całym województwie, jako dyrektor Lasów Państwowych i pisarz. Mam wieczorki autorskie w Gryficach, Łobzie, Goleniowie, Stargardzie – wylicza Szelążek, który kilka lat temu napisał książkę.
- W 2016 r., jako nadleśniczy w Myśliborzu, zaangażowałem się w pomoc organizacjom zajmującym się dziećmi wojny. Czułem, że muszę opowiedzieć prawdziwą historię naszego narodu, a nie tą pisaną przez Sowietów, którą uczyli w szkołach – tłumaczy dyrektor lasów.
Spisane przez niego wspomnienia powojennych przesiedleńców ukazały się drukiem w 2018 roku, pod tytułem „Dzieci wojny historie prawdziwe ocalić od zapomnienia”. Publikacja była współfinansowania przez Lasy Państwowe. W tym roku doczekała się drugiego wydania.
- Jestem bardzo dumny z tego dzieła. Nie brak opinii, że Sejm ustanowił 10 września Narodowym Dniem Polskich Dzieci Wojny również z powodu mojej książki – mówi Szelążek, jako źródło podając publikację Radia Szczecin, które powołuje się na jego wypowiedź.
Jak pisaliśmy w ostatniej Gazecie Gryfińskiej: był radnym w gminie Chojna (1998-2002), a następnie przez cztery kadencje radnym powiatowym.
- Dwa razy nie dostałem się od razu do powiatu, tylko wszedłem na skutek przetasowań w radzie. Generalnie jednak byłem samorządowcem od 1998 do 2018 roku. Wiemy jakie są lokalne problemy i jak walczyć o polskie interesy – zapowiada Andrzej Szelążek.
Na listach PiS w naszym województwie znaleźli się również związani z regionem: Sylwester Chruszcz (dyrektor elektrowni Dolna Odra) oraz Czesław Hoc. Pochodzący z Jelenina w gminie Chojna parlamentarzysta powalczy o swoją szóstą kadencję Sejmu z pierwszego miejsca w okręgu koszalińskim.
Grzegorz Racinowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze