Reklama

Porządkują sprawę nadawania nazw ulicom. Chcą... parytetu płci

W 2020 roku burmistrz Sawaryn powołał zespół opiniodawczo-doradczy do wypracowania systemowych rozwiązań w sprawie nadawania nazw ulicom, rondom i placom publicznym w mieście i gminie Gryfino. Praca zespołu zakończyła się przygotowaniem dokumentu, który miał uregulować te sprawy.

Dość szeroko i precyzyjnie przygotowany załącznik do uchwały precyzuje wiele wątpliwości. Między innymi dając dość szeroki wachlarz tego na czyj wniosek wszczęte może być postępowanie w sprawie nadania nazwy. Ale także warunkując, kto osoby opiniujące wnioski. Zdaniem wiceburmistrza Milera, niektóre zapisy są jednak niepotrzebne.

- Z jednej strony domagacie się optymalizacji i oszczędności w gminie, a z drugiej strony mamy do czynienia z narzucaniem procedur, które wydłużą cały proces i będą kosztować, bo tą prace ktoś będzie musiał wykonać – mówił Tomasz Miler.

Reklama

Jednym z punktów, który nie przypadł do gustu wszystkim radnym, był zapis o dążeniu do zachowania proporcji między rodzajami nazw i płci wśród nowych patronów. Sprzeciwiał się temu Piotr Romanicz.

- To od rady zależy czy w danej miejscowości będzie pięć kobiet i dwóch mężczyzn uhonorowanych, czy odwrotnie. Nie uważam, żeby wprowadzać jakiekolwiek parytety. Uważam, że to jest chore. W centrum miasta mamy królów, nie mamy jeszcze królowej na terenie Starego Miasta, a jak nam zabraknie królowych to będziemy brali Carycę Katarzynę? Dochodzimy do absurdów – powiedział Piotr Romanicz, który zawnioskował o wykreślenie tego punktu z regulaminu.

Reklama

Magdalena Pieczyńska była niemile zaskoczona wątpliwościami dotyczącymi parytetów. Jako przykład nierównego traktowania kobiet, wymieniła nowo nadane ulice na dawnym obszarze Wełtyń II.

- Na siedem ulic od Jana Pawła II, pojawiły się tylko trzy patronki, zwiększając tym samym niechlubne statystyki żeńskich patronów czy patronek w gminie Gryfino. Doszukiwanie się teraz drugiego dna, bo pojawiła się płeć. No, straszny wyraz – z ironią zakończyła radna KO.

- Polska jak w filmie z Pawlakiem, nie dzieli się na kresowych i resztę, tylko na mądrych i głupich. Sztuczne wprowadzanie parytetów może doprowadzić do absurdalnych sytuacji – kontynuował P. Romanicz.

Reklama

Przewodniczący zespołu, Andrzej Urbański, powiedział, że „darcie kotów teraz, podczas sesji, jest nie na miejscu”, bo był na to czas wcześniej, podczas prac zespołu.

- A mówienie o tym, że jest to zbyt obszerne, jest nie na miejscu, bo jeśli mamy coś robić, to róbmy to dobrze, a nie po łebkach – odbił piłeczkę w kierunku wiceburmistrza A. Urbański.

- W prawie, które stanowimy powinniśmy unikać sformułowań „dąży się”, „mając na uwadze”. Przepisy powinny być krótki i precyzyjne, bez ogólnych zapisów, które potem będą wywoływały zamieszanie. To uwaga techniczna, tak, aby ci, którzy będą z nich korzystali za dwa lub dwanaście lat nie mieli żadnych wątpliwości – odpowiedział z kolei T. Miler, dodając, że po wycofaniu projektu uchwały czym prędzej przesłane zostaną w formie pisemnej punkty, które zdaniem władz można byłoby zmodyfikować, być może jeszcze przed kolejną sesją.

Reklama

- Była przestrzeń, czas i miejsce na tego typy działania – odpowiedział A. Urbański, który po krytycznych głosach zrezygnował z przewodniczenia zespołowi i w ogóle z pracy w zespole.

Jego śladem poszedł Rafał Guga, który również opuścił zespół.

- Chciałbym poprosić o obniżenie temperatury emocji, bo nikt na tej sali, a w szczególności ja, nie miał na celu dyskredytowanie kogokolwiek. Rozmawialiśmy o konkretach, a nie o personaliach lub sprawach ogólnych. Nasza dyskusja była spokojna, merytoryczna. Mam prośbę, aby panowie nie rezygnowali – odniósł się T. Miler, ale R. Guga nie zamierzał już wycofać się ze swojej deklaracji.

Reklama

- Nie rozumiem oburzenia niektórych radnych, powtórzę chociażby za Markiem Saneckim, że zawsze należy dyskutować i dzisiejsza dyskusja, ani nikogo nie obrażała, ani nie wskazywała, że ktoś popełnił błędy. Wszyscy dyskutujemy, aby ten dokument był jak najlepszy. Ale gdy krytyka idzie w drugą stronę, to jest w porządku, a tu nawet nie jest krytyka, tylko uwagi do dokumentu z podziękowaniami za wykonaną pracę zespołu, tymczasem państwo zachowujecie się, przepraszam, trochę jak dzieciaki. Obrażacie się. To dla mnie dziwne – powiedziała Elżbieta Kasprzyk z GIS w kierunku radnych KO, którzy zazwyczaj będąc w kontrze do burmistrza argumentują to potrzebą dopracowania i dyskusji projektów uchwał.

- Dziecinną zagrywką było wycofanie tego projektu uchwały – odgryzł się A. Urbański.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama