Kilka dni temu portal z "i" w nazwie poinformował o mężczyźnie, który chciał skoczyć z mostu. Z całego artykułu zgadza się tylko... miejsce zdarzenia
Jak poinformował nas rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji, skoczyć chciał nie mężczyzna, lecz kobieta. Nie zgadzają się też pomniejsze detale.
Ale od początku:
W okolicach gryfińskiego mostu zrobiło się tłoczno. Na miejscu stawiły się służby, zaalarmowane przez mieszkańców pobliskich bloków oraz spacerowiczów. Okazało się, że na barierce mostu stanęła nietrzeźwa kobieta.
- Groziła, że skoczy do rzeki – powiedzieli świadkowie zdarzenia.
Poza karetką pogotowia i strażą pożarną przyjechała policja. To właśnie funkcjonariuszom udało się przekonać niedoszłą samobójczynię, by zrezygnował ze swoich planów.
- Chwilę później zeszła z mostu, a następnie zatrzymano ją do momentu wytrzeźwienia – zdradza rzecznik prasowy KPP.
Sytuacja miała miejsce około godziny 22.40, nie 28 lecz 27 września. Nie zgadza się też miejsce odosobnienia, do którego trafiła kobieta. Wyszło więc trochę jak z dowcipem o Radiu Erewań:
"Słuchacze pytają: Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody? Radio Erewań odpowiada: tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach Dworca Warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną".
Najważniejsze jednak, że nikomu nic się nie stało.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze