PGE KPR Gryfino przegrał dwa kolejne spotkania i nie jest wykluczone, że sezon zakończy na dnie ligowej tabeli. O sytuacji zespołu rozmawiamy z trenerem Lucjanem Galusem, którego podopieczni grają dziś na wyjeździe z ostatnim zespołem 1.ligi
Raczej nie tak sobie wyobrażałeś ten sezon.
L. Galus: Wyobrażenia były całkiem inne. Nasz plan posypał się wraz z moją kontuzją.
Czyli bardzo szybko, bo w pierwszej kolejce.
- To sport, pewnych kwestii nie da się przewidzieć. Nie chcę, by zabrzmiało, że cała gra była ustawiona pod jednego zawodnika. Chodzi o to, że już w pierwszej kolejce wypadł podstawowy prawy rozgrywający, a niedługo po tym kontuzji doznał Robert Terczyński, czyli król strzelców 1.ligi w poprzednim sezonie. Tym sposobem zostaliśmy bez leworęcznego rozgrywającego.
Nie licząc kontuzji, co najbardziej zaskoczyło cię na minus?
- Nie sądziłem, że pod koniec rundy będziemy mieć na koncie sześć punktów. Nie wskazywały na to wyniki sparingów, ani jak się w nich prezentowaliśmy. Nie spodziewałem się też, że tak trudno będzie dotrzeć mi do młodych zawodników.
Cały wywiad znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Beze mnie ani rusz. Do młodych ciężko dotrzeć...a może by Pan dotarł do zarządu i złożył dymisję?

Beze mnie ani rusz. Do młodych ciężko dotrzeć...a może by Pan dotarł do zarządu i złożył dymisję?